– Dla mnie osobiście to taki słodko-gorzki smak, bo cieszę się, że wróciłem szybciej, niż przewidywano, i bez żadnych dolegliwości bólowych – powiedział Długosz. – Co do meczu, to tak, zasłużyliśmy na przegraną. Początek był bardzo słaby, a z takim rywalem jak Raków ciężko się gra, kiedy już po dwudziestu minutach przegrywasz 0:2.
Pomimo wyniku, piłkarz dostrzegł pozytywne fragmenty w grze zespołu.
– Końcówka pierwszej połowy wyglądała naprawdę dobrze. Pierwsza bramka dodała nam energii, Raków się cofnął, mieliśmy swoje sytuacje. Początek drugiej połowy też był niezły – mogliśmy doprowadzić do remisu i może ten mecz potoczyłby się inaczej. Ale taka jest piłka.
Pomocnik podkreślił również siłę drużyny w kontekście zmian wprowadzonych z ławki.
– To jest nasza siła – że nawet jeśli rotacji jest więcej, to zmiennicy dają jakość. Nieważne, kto zaczyna, nieważne, kto kończy – ważne, żeby zgadzał się wynik. Dziś się nie zgadzał, ale uważam, że dłuższymi momentami możemy być z siebie dumni – stwierdził.
Korona od pięciu kolejek nie wygrała ligowego spotkania. Długosz przyznał, że drużyna musi jak najszybciej przełamać niekorzystną serię.
– Możemy gdybać, że te mecze były na styku, jak z Górnikiem, gdzie straciliśmy punkty w końcówce, ale to już historia. Teraz mamy przerwę reprezentacyjną, odpoczniemy, weźmiemy się do roboty i z Widzewem po prostu musimy wygrać – zakończył skrzydłowy Korony.



















Napisz komentarz
Komentarze