W porównaniu do meczu z Aalborgiem kielczanie wystąpili w trochę przemeblowanym składzie. Do gry wrócił Arkadiusz Moryto, pojawił się również Bekir Cordalija, który dostał szansę pokazania swoich umiejętności od pierwszych minut. Wypoczywali za to Klemen Ferlin, Michał Olejniczak oraz Alex Dujszebajew.
Spotkanie zaczęło się spokojnie – pierwsze trafienie należało do Dylana Nahi, a kilka chwil później wynik wyrównał z karnego dobrze znany w Kielcach Szymon Wiaderny. Początek był w miarę wyrównany, ale to się szybko skończyło. Po dziewiątej minucie Industria zaczęła wrzucać wyższy bieg i odskoczyła na trzy bramki po rzucie Szymona Sićki na 6:3.
Kielczanie robili swoje z zimną krwią. Pierwszy kwadrans? 9:5. W 24. minucie tablica pokazała już 14:7 i wtedy Tomasz Strząbała postanowił zatrzymać tę żółto-niebieską maszynę, biorąc czas. Niewiele to dało. Do przerwy Industria prowadziła aż 18:8. Ogromny wkład miał w to Cordalija, który zamknął bramkę na kłódkę – 9 obron na 17 rzutów i ponad 50% skuteczności. Takie liczby robią wrażenie.
Po przerwie kielczanie kontrolowali sytuację. Legionowo próbowało, walczyło, szarpało, ale różnica klas była zbyt duża, żeby myśleć o czymś więcej niż kosmetycznych poprawkach wyniku. W 45. minucie było 26:14, a końcówka przebiegła bez większych emocji. Industria dopięła swoje i wygrała pewnie 34:21.
Zepter KPR Legionowo – Industria Kielce
21:34 (8 :18)
Zepter KPR Legionowo: Liljestrand, Tsintsadze, Pieńkowski – Słupski 2, Laskowski 1, Wiaderny 6, Stawicki, Fąfara 4, Jagielski 1, Petrychenko, Kosmala, Brinovec, Wołowiec 1, Chabior 4, Ciok, Matuszak 2.
Industria Kielce: Morawski, Cordalija – Jędraszczyk 1, Sićko 7, Maqueda 3, Moryto 3, D. Dujszebajew 2, Latosiński 2, Karalek 8, Monar 1, Vlah 2, Rogulski 1, Nahi 2, Jarosiewicz 2.
MVP: Szymon Wiaderny (Zepter KPR Legionowo)



















Napisz komentarz
Komentarze