Przez pierwsze dni lustro przyciągało ciekawskich, ale też prowokowało pytania: po co? za ile? kto to wymyślił? czy ktoś już zdążył się poślizgnąć? Dyskusje w internecie rozgrzewały zarówno estetyczne odczucia mieszkańców, jak i narastające nieporozumienia dotyczące finansowania projektu. Jak wielokrotnie podkreślali przedstawiciele miasta, zdecydowana większość środków – ponad 77 tys. zł – pochodziła z ministerialnej dotacji, a wkład Kielc wyniósł 9 tys. zł.
Kiedy wydawało się, że medialna gorączka nieco opadnie, pojawił się kolejny temat: zabezpieczenie instalacji. Wokół lustra stanęły dwa drewniane płotki i taśma ostrzegawcza. Minimalistyczne? Tymczasowe? Zdaniem części mieszkańców – kompromitujące. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze, że tak symboliczne ogrodzenie bardziej przypomina plac budowy niż ochronę dzieła sztuki.
Choć według miejskich urzędników zabezpieczenie ma charakter przejściowy, wielu kielczan zastanawia się, czy tak powinna wyglądać opieka nad projektem, który miał być wizytówką współczesnej sztuki w przestrzeni publicznej.
Jedno jest pewne: instalacja nie pozostawia nikogo obojętnym.



















Napisz komentarz
Komentarze