Pierwsze zgłoszenie dotyczyło mieszkańca gminy Tarłów. Zaniepokojony znajomy poinformował dyżurnego opatowskiej jednostki, że otrzymuje od mężczyzny niepokojące wiadomości SMS świadczące o kryzysie emocjonalnym. Policjanci, którzy pojechali pod wskazany adres, zastali zamkniętą posesję z wygaszonymi światłami. Pomimo wielokrotnego pukania nikt nie otwierał drzwi. Po ponownym kontakcie ze zgłaszającym, który potwierdził, że mężczyzna przebywa w środku, funkcjonariusze kontynuowali interwencję. Ostatecznie lokator otworzył drzwi.
Na miejscu okazało się, że mężczyzna znajduje się w złym stanie psychicznym, a warunki, w których mieszka, były skrajnie niebezpieczne. W domu panował dotkliwy chłód, a na drzwiach wejściowych i podłodze zalegał szron. Policjanci wezwali pogotowie ratunkowe, a po rozmowie z funkcjonariuszami mężczyzna zgodził się na hospitalizację.
Kilka minut później dyżurny odebrał kolejne zgłoszenie, tym razem z gminy Lipnik. Pracownicy miejscowego Ośrodka Pomocy Społecznej poinformowali, że od kilku dni nie mają kontaktu z jedną z podopiecznych i nie mogą dostać się na jej posesję. Policjanci, podobnie jak w pierwszym przypadku, długo pukali do drzwi. Dopiero po wytrwałych działaniach kobieta otworzyła.
Jak się okazało, była w złym stanie – wychłodzona, splątana i wypowiadająca się nielogicznie. Funkcjonariusze ustalili również, że w domu nie było prądu ani ogrzewania. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł kobietę do szpitala.
Czujność i reagowanie na niepokojące sygnały ze strony bliskich, sąsiadów czy instytucji pomocowych są bardzo ważne, o czym świadczę obie interwencje.
Policja apeluje, by w okresie niskich temperatur nie pozostawać obojętnym, ponieważ szybkie szybkie zgłoszenie może uratować komuś życie.



















Napisz komentarz
Komentarze