Tegoroczna edycja paryskiego maratonu przeszła do historii. Na mecie zameldowało się aż 57 464 uczestników, co czyni ją jedną z najliczniej obsadzonych imprez biegowych na świecie. W tak silnej i licznej stawce wynik zawodnika z Kielc nabiera jeszcze większego znaczenia.
Trasa biegu, choć uznawana za jedną z najpiękniejszych w Europie, nie należała do najłatwiejszych. Ponad 270 metrów przewyższeń, wymagające odcinki w tunelach oraz silny wiatr znad Sekwany sprawiły, że utrzymanie równego tempa było dużym wyzwaniem nawet dla doświadczonych maratończyków.
— To był wymagający bieg, ale właśnie takie starty dają największą satysfakcję — podkreśla Filip Szymkiewicz.
Jak zaznacza, ogromną rolę odegrało wsparcie najbliższych. Podczas wyjazdu towarzyszyła mu Magda, której doping i obecność pomogły przetrwać najtrudniejsze momenty na trasie.
— Bez jej wsparcia ten wynik nie smakowałby tak samo — dodaje.
Historia Szymkiewicza jest tym bardziej wyjątkowa, że nie jest zawodowym sportowcem. Na co dzień pracuje na pełen etat, a treningi realizuje według własnego planu. Dodatkowym wyzwaniem jest jego aktywność poza treningiem – miesięcznie pokonuje pieszo nawet 300 kilometrów, co znacząco wpływa na obciążenie organizmu.
Mimo to biegacz z Kielc systematycznie osiąga wyniki na poziomie krajowej elity. Start w Paryżu tylko potwierdził jego rosnącą formę i ambicje, które sięgają kolejnych dużych imprez w Polsce i za granicą.



















Napisz komentarz
Komentarze