Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył Jorge Maqueda, ale warto pochwalić również Adama Morawskiego, który rozpoczął mecz od dwóch udanych interwencji, dzięki czemu to właśnie kielczanie trafili jako pierwsi.
Po dobrym przechwycie Benoit Kounkoud, Industria mogła wyprowadzić swoją akcję, którą wykończył sam Francuz, popisując się pięknym rzutem z drugiej linii. Dla gości jako pierwszy trafił Patryk Marciniak, który pewnie wykorzystał rzut karny.
„Żółto-biało-niebiescy” jednak od początku mieli inicjatywę i pewnie wykorzystywali swoje okazje, dzięki czemu, w przeciwieństwie do pierwszego meczu, szybko narzucili swoje warunki. Industria dobrze również grała w obronie, gdyż nie pozwalali Ostrovii na wypracowanie dogodnych sytuacji rzutowych.
W poczynaniach drużyny Krzysztofa Lijewskiego pojawiały się jednak z czasem również błędy w rozegraniu, co skutkowało tym, że mimo początkowych problemów, goście utrzymywali stosunkowo niewielką stratę. Dosyć niespodziewanie z każdą kolejną minutą tych pomyłek było coraz więcej – także w elemencie wykańczania akcji, przez co w 13. minucie Ostrovia doprowadziła do wyrównania.
Zawodziła nawet skuteczność z rzutów karnych, ponieważ Piotr Jarosiewicz nie zdołał pokonać Kacpra Ligarzewskiego z linii siódmego metra. Na tym etapie meczu podopieczni Kima Rasmussena prezentowali się za to dobrze i po upływie kwadransa wyszli na prowadzenie.
Słabą serię, ośmiu minut bez zdobytej bramki, przełamał dopiero Theo Monar, dzięki czemu było 6:6. Następnie dobrą obroną popisał się Morawski, a Maqueda trafił i wyprowadził Industrię ponownie na prowadzenie, choć trwało to raptem kilkadziesiąt sekund.
W kolejnych minutach lepiej grała Ostrovia, przez co chwilę prowadzili nawet dwiema bramkami (8:10), lecz za drugim razem „siódemkę” pewnie wykorzystał Jarosiewicz i ta strata zmalała do jednego gola. Skrzydłowy trafił również z lewej strony po ataku pozycyjnym i znów był remis. Był to dobry okres dla Jarosiewicza, który zdobył trzecią bramkę z rzędu i było 11:10.
Pierwsza połowa zakończyła się ostatecznie minimalnym prowadzeniem Industrii 12:11, choć nie można powiedzieć, że była to dobra gra zespołu Krzysztofa Lijewskiego. Sam początek wyglądał nieźle, ale wraz z upływem minut zawodnicy popełniali coraz więcej błędów.
W drugiej połowie jako pierwszy trafił Artsem Karalek, który pewnie wykorzystał podanie Arkadiusza Moryty. W drużynie gości odpowiedział szybko Ivan Burzak.
Warto również odnotować świetną postawę w tym spotkaniu Kacpra Ligarzewskiego. Bramkarz Ostrovii pokazywał się z bardzo dobrej strony i kilkukrotnie bronił w sytuacjach sam na sam.
Co ważne, po wideoweryfikacji w 34. minucie czerwoną kartkę obejrzał Dani Dujszebajew. Rozgrywający pojawił się na parkiecie dopiero w drugiej połowie i nie zdążył zagrać zbyt długo. Jest to podobna sytuacja do pierwszego meczu półfinałowego z udziałem obu drużyn, gdy w tej samej minucie zakończył się występ Karaleka.
Przebieg początkowej fazy drugiej odsłony spotkania przypominał początek pierwszej połowy. Industria dobrze grała w obronie i w ataku, dzięki czemu po ośmiu minutach odskoczyli rywalom na cztery bramki.
Oprócz Ligarzewskiego na pochwały zasługuje także Adam Morawski, który również mógł zaliczyć piątkowy wieczór do udanych i gdyby nie jego interwencje, wynik mógł wyglądać zupełnie inaczej.
Na kwadrans przed końcem spotkania Industria prowadziła 20:15. Ich gra wciąż była daleka od ideału, ale zwycięstwo i awans kielczan do finałowego meczu ORLEN Superligi było już przesądzone.
W ostatnich dziesięciu minutach przewaga „żółto-biało-niebieskich” jeszcze się powiększyła i spotkanie ostatecznie zakończyło się zwycięstwem Industrii 30:23. MVP meczu wybrany został Adam Morawski.
Industria Kielce – Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 30:23 (12:11)
Industria Kielce: Morawski, Cordalija, Ferlin – Jędraszczyk 1, Olejniczak 3, Sićko, Kounkoud 1, Maqueda 4, Moryto 5, D. Dujszebajew, Karalek 5, Vlah 3, Rogulski, Monar 2, Jarosiewicz 6, Nahi.
REBUD KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski: Krekora, Zimny, Ligarzewski – Urbaniak 4, Klopsteg, Frankowski 2, Gavashelishvili 2, Marciniak 8, Misiejuk, Wojciechowski 1, Smolikau 3, Burzak 3, Szpera.



















Napisz komentarz
Komentarze