Jak informuje prezydent Marek Materek, miasto ma w planach udzielić szpitalowi pożyczki w wysokości 15 mln zł., wynika to ze sposobu rozliczania dotacji zewnętrznych.
- Szpital w ostatnich latach pozyskał duże dofinansowania unijne m.in. na przygotowanie Centrum Kardiologii, ZOL-u czy informatyzację placówek medycznych. Pieniądze jednak nie są zaliczkowane, ale wypłacane po przeprowadzeniu inwestycji. Sam zakup angiografów do Centrum Kardiologii to kilkanaście milionów złotych. Te pieniądze zostaną zwrócone z ministerstwa, na razie jednak szpital potrzebuje wsparcia do płynnego funkcjonowania - informuje prezydent.
Szpital oczekuje również na zaległe 10 mln zł z NFZ, to należności za świadczenia wykonane ponad zakontraktowane limity. W związku z tą sytuacją pod koniec września lekarze pracujący na kontraktach nie otrzymali wynagrodzeń w terminie. Pełniąca obowiązki dyrektora Jolanta Kręcka podkreśla, że szpital czekają zmiany organizacyjne.
- Planuję rozmowy z załogą na temat sytuacji finansowej szpitala. Jeżeli pracownicy zgodzą się z naszymi propozycjami, będą pracować - mówi Jolanta Kręcka.
Prezydent Starachowic informuje, że nie jest wykluczony bunt pracowników, którzy mogą zastrajkować po przedstawieniu propozycji zmian.
Radni miejscy w Starachowicach najpierw muszą wyrazić zgodę na taką pożyczkę. W poniedziałek, 12 października, zaplanowano sesję. W projekcie uchwały zapisano, że marża kredytu ma wynosić 2,5 procent, a jego jednorazowa spłata ma nastąpić do końca roku po otrzymaniu przez szpital refundacji wydatków.

Napisz komentarz
Komentarze