Szkoleniowiec Industrii zwrócił uwagę na poprawę gry w defensywie w porównaniu z poprzednim spotkaniem obu drużyn. Jak zaznaczył, szczególnie dobrze wyglądała ona w pierwszej połowie, natomiast po zmianie stron jego podopiecznym zabrakło skuteczności w ataku.
– Zagraliśmy o wiele lepiej, szczególnie w obronie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Po przerwie nasza defensywa również była niezła, natomiast zabrakło sił w ataku. Nawet kiedy dochodziliśmy do sytuacji rzutowych, bramkarze gospodarzy stanęli na wysokości zadania. Bronili rzuty, które mogły pozwolić nam wrócić do gry, ponieważ Magdeburg nie był dzisiaj drużyną dyktującą warunki na parkiecie. Przez 40-45 minut to my byliśmy zespołem wiodącym. Potem coś się zacięło, jeśli chodzi o sytuacje rzutowe. Tak to jest, kiedy grasz z jedną z najlepszych drużyn na świecie. Jeśli nie wykorzystasz swojej szansy w ataku, zostaniesz ukarany.
Lijewski odniósł się również do początku drugiej połowy, gdy Magdeburg szybko zbudował przewagę, wygrywając ten fragment 4:1. Trener Industrii niemal natychmiast poprosił wówczas o przerwę, by zatrzymać rozpędzających się rywali i pomóc swojej drużynie wrócić do gry.
– Dlatego też szybko wziąłem czas. Chciałem zareagować i pomóc chłopakom, żebyśmy jak najszybciej wrócili do gry. Tak też się stało. Kiedy jednak Magdeburg prowadzi kilkoma trafieniami, nawet jeśli ta przewaga nie jest aż tak duża i znacząca, gra się mu łatwiej. Zawodnicy wiedzą, że mają bufor bezpieczeństwa i mogą sobie pozwolić na niewykorzystanie dwóch czy trzech ataków bez ponoszenia z tego tytułu konsekwencji. Naprawdę jestem dumny z zespołu, bo zagraliśmy dzisiaj jeden z najlepszych meczów, odkąd pracujemy razem. Co prawda nie zdobyliśmy punktów, ale jako drużyna zrobiliśmy naprawdę krok do przodu.
Szkoleniowiec nie chciał natomiast narzekać na ograniczone możliwości rotacji i krótką ławkę rezerwowych. Podkreślił, że wszyscy zawodnicy, których uznał za zdolnych do pomocy zespołowi, pojawili się na parkiecie i dali z siebie tyle, ile mogli.
– Nie ma narzekania. Mamy tych zawodników, których mamy. Wszyscy, którzy dzisiaj mogli wystąpić i których uznałem za mogących nam pomóc, zagrali. Każdy dał z siebie tyle, ile miał sił.
Przed Industrią Kielce kolejne ważne spotkanie w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Po dwóch starciach z Magdeburgiem kielczanie skupią się teraz na wyjeździe do Szwajcarii, gdzie zmierzą się z HC Kriens-Lucerna. Stawką będzie walka o awans do kolejnej rundy rozgrywek. Lijewski podkreślił, że jego drużyna musi koncentrować się na zadaniu, które ją czeka, zamiast wracać do wcześniejszych wydarzeń.
– Jedziemy do Lucerny po awans. Możemy opowiadać historię o tym, jak wyglądał nasz pierwszy mecz w tym sezonie Ligi Mistrzów przeciwko Lucernie, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jedziemy tam z jednym zadaniem: wygrać, żeby awansować do kolejnej rundy.

Napisz komentarz
Komentarze