– Nastroje najlepsze nie są po takim meczu, przegranym bardzo wysoko u siebie 1:4. Trudno się gra z takim zespołem jak Raków, przegrywając w 20. minucie już 0:2 – rozpoczął Zieliński. – Myślę, że to w dużej mierze zdecydowało o przebiegu tego meczu, bo później mieliśmy dobre fragmenty, próbowaliśmy kreować grę, ale nic nie wpadało. Ten wynik jest trochę za wysoki, bo końcówka, gdy się odkryliśmy, zamazała trochę obraz spotkania. Ale to nie zmienia faktu, że Raków to klasowy zespół i wypunktował nas jak dobry bokser.
Szkoleniowiec odniósł się również do nastrojów wokół klubu po udanym początku sezonu. Część kibiców i komentatorów zaczęła bowiem mówić o potencjale Korony na europejskie puchary.
– Od początku prosiłem o nakładanie lodu na głowę tym, którzy tak mówili. Te opinie o pucharach były na wyrost, nie wiem skąd się wzięły. Dzisiejszy mecz pokazał, że nam jeszcze trochę brakuje do tych zespołów, które grają w Europie – przyznał trener. – To jest aktualna siła Korony. Nigdy nie mówiliśmy, że mamy zespół nie wiadomo jaki. Owszem, mieliśmy fajną serię, graliśmy dobrze, ale ja cały czas powtarzałem, że to wyścig na 34 etapy. Tymczasem nas oceniano po ośmiu, dziewięciu kolejkach.
Zieliński podkreślił, że mimo trudnego momentu jego drużyna nie zamierza się załamywać.
– Twardo stąpamy po ziemi i robimy swoje. Mecze z Rakowem, Jagiellonią czy Legią pokazały, że nam jeszcze trochę brakuje. Ale jesteśmy ambitni, będziemy pracować, żeby w rewanżach z tymi zespołami zaprezentować się z jak najlepszej strony. Na chwilę obecną jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy – zakończył trener Korony.

















Napisz komentarz
Komentarze