Trener kielczan przyznał, że mecz był pokazem skrajności.
– Przed przerwą dobrze prowadziliśmy grę w ataku, ale obrona kompletnie nie wyglądała tak, jak powinna. W drugiej odsłonie było odwrotnie – poprawiliśmy defensywę, za to w ofensywie zaczęły się schody – tłumaczył szkoleniowiec.
Jak sam zaznaczył, to nie pierwszy raz, gdy jego zespół traci kontrolę nad spotkaniem mimo wyraźnego prowadzenia.
– Było już kilka takich meczów. Prowadzimy dwoma, trzema bramkami, a potem nagle wszystko się komplikuje. To kwestia odpowiedzialności i koncentracji. Nikogo poza sobą nie możemy za to obwiniać – mówił.
Dujszebajew pochwalił też Rumunów, podkreślając, że ich poziom jest często niedoceniany.
– Dinamo to drużyna lepsza, niż wielu uważa. Wygrana z Nantes dodała im energii. Dziś pokazali, że potrafią grać z każdym – stwierdził.
Wygrana bardzo poprawia sytuację kielczan w tabeli.
– Awans mamy praktycznie w kieszeni, chociaż matematycznie jeszcze nie. Ale 99 procent to 99 procent – ocenił trener.
Nie chciał natomiast słyszeć o indywidualnych zachwytach, m.in. nad Piotrem Jarosiewiczem.
– Nie ma sensu pompować balonika. Jednego dnia ktoś zagra świetnie, drugiego ma słabszy moment i zaczyna się festiwal skrajnych opinii. A my nie jesteśmy ani nie wiadomo jak mocni, ani beznadziejni. Trzeba trzymać się realiów – podkreślił.
Szkoleniowiec odniósł się również do czerwonej kartki Theo Monara.
– Nie ma co dorabiać teorii. Po trzech karach dwuminutowych zawodnik musi opuścić boisko. Tyle – uciął temat.
Gdyby Industria przegrała, jej sytuacja mogłaby być bardzo trudna. Dzięki zwycięstwu najbliższy mecz wyjazdowy z Nantes nabiera innego znaczenia.
– Sytuacja wygląda dużo lepiej niż mogłaby. Oczywiście przed nami ciężkie zadanie, ale skoro potrafimy grać równo z Veszpremem i Aalborgiem, to i Nantes nie jest poza zasięgiem – zakończył Dujszebajew.



















Napisz komentarz
Komentarze