Szkoleniowiec odniósł się do pierwszego spotkania w Ostrowie Wielkopolskim, przyznając, że szczególnie początek nie był w wykonaniu jego drużyny satysfakcjonujący.
– Szczególnie pierwsze 30 minut nie zagraliśmy tak, jak tego oczekiwaliśmy. My potrzebujemy dwóch rzeczy, na których trzeba pracować, czyli systematyczność i powtarzalność. Jeżeli to będzie w naszej grze widoczne, to sama gra i wyniki końcowe też będą takie, jak będziemy sobie tego życzyć. Jesteśmy po pierwszej połowie tych meczów półfinałowych. Czeka nas drugie 60 minut meczu z Ostrowią. Mamy i dużą przewagę, i małą, ale na tym nie chcemy się skupiać, tylko na tym, co będziemy robić na boisku. Wiemy też, że jak jest czas play-offów, to czasami trenerzy chcą zaskoczyć przeciwnika, proponują coś nowego do zagrania. Czasami jest to też wymuszone jakimiś urazami, kontuzjami. Tak też było w tym ostatnim meczu niedzielnym. My jesteśmy mądrzejsi o tę wiedzę teraz. Na pewno rzetelnie się do tego przygotujemy w rewanżu, ale jak powiedziałem, musimy też na końcu skupić się na sobie i na tym, co będziemy robić. Małe rzeczy robią duże sprawy, takie jak wykończanie akcji sam na sam, zamykanie kontrataków, pomoc i praca na nogach. To są takie rzeczy niby małe, ale bardzo ważne w piłce ręcznej i na tym poziomie wydaje mi się, że są kluczowe.
Trener Industrii został zapytany również o sytuację kadrową rywala i ewentualne powroty kontuzjowanych zawodników.
– Z tego co słyszałem, to na pewno Kamil Kamyszek ma problem z mięśniem dwugłowym uda. Jest to uraz, który się leczy długo, więc na chwilę obecną nie wiem, czy zagra w meczu rewanżowym. Na temat innych ciężko jest mi się wypowiadać, bo Kamil Adamski, z tego co słyszałem, miał problem z plecami. Czy zdąży się wykurować na mecz rewanżowy? Też ciężko mi jest w tej chwili na to odpowiedzieć.
Jeśli chodzi o sytuację zdrowotną w kieleckim zespole, szkoleniowiec nie ma powodów do niepokoju.
– U nas tak, wszyscy zdrowi, nikomu nic nie dolega. Jesteśmy w pełnym, szerokim składzie i mam nadzieję, że tak zostanie.
W pierwszym meczu wyróżniającą się postacią w bramce Ostrovii był Jakub Zimny, o którego dyspozycję również zapytano trenera.
– On jest bardzo dobrym bramkarzem mimo młodego wieku, ale też nasze rzuty nie do końca były takie precyzyjne, jakie byśmy oczekiwali. Dlatego musimy szanować obojętnie, czy to będzie Zimny, czy Ligarzewski, czy Krekora – najbardziej doświadczony z całej tej trójki bramkarzy. Cała trójka jest na bardzo wysokim poziomie. Wszyscy trzej zazwyczaj są w składzie. Kim Rasmussen często z całej trójki podczas meczu korzysta. Solą piłki ręcznej jest doprowadzenie do sytuacji rzutowej, zrobienie wszystkiego, żeby zawodnicy mieli jak najłatwiejszą drogę do oddania rzutu na bramkę, ale to jeszcze nie jest cały sukces. To jest dopiero połowa sukcesu i tak naprawdę sami zawodnicy muszą podczas oddawania rzutu zwrócić uwagę, jak stoi bramkarz, co robi i jakie ruchy wykonuje. Na pewno też na to będziemy zwracać uwagę i uczulać zawodników przed meczem rewanżowym.
Lijewski zdradził również, na czym jego drużyna skupi się w analizie i przygotowaniach do rewanżu.
– Na małych rzeczach. Przede wszystkim na naszej grze obronnej. Musimy być bardziej ruchliwi i zamykać przestrzenie, w które często wchodzili zawodnicy z Ostrowa. Ja wiem, że bardzo trudno się gra przeciwko małym, szybkim, zwrotnym zawodnikom, ale to nie zwalnia nas z obowiązku robienia wszystkiego, żeby te przestrzenie zamykać. Ostrów dysponuje bardzo dobrymi zawodnikami na obrocie. Jest Burzak, który jest wysoki, silny – bardzo łatwo dostarczyć mu piłkę, bo zasięg jego rąk jest naprawdę bardzo duży. Z drugiej strony Wojciechowski, który jest zupełnie innym typem zawodnika: mniejszy, inny środek ciężkości, dużo biega, szuka wolnych przestrzeni. Te przestrzenie trzeba zamykać, bo Ostrów bardzo ochoczo gra właśnie z obrotowymi i to jest jedna z ich najsilniejszych stron.
Piątkowe spotkanie będzie miało również wyjątkowy wymiar ze względu na pożegnanie Tałanta Dujszebajewa, co, jak zaznacza trener, nie może odciągnąć uwagi od sportowych celów.
– Wiemy, co się będzie działo podczas tego spotkania. Wiemy też, że dużo ludzi przyjdzie nie tylko oglądać nas, ale też pożegnać i podziękować Tałantowi za jego wspaniałą pracę, którą tutaj wykonywał przez 12 lat. Ale to też naprawdę nie zwalnia nas z obowiązku, żeby skupić się przede wszystkim na sobie i wykonać naszą robotę jak najlepiej. Myślę, że z mojej strony najlepszym prezentem pożegnalnym dla Tałanta będzie po prostu bardzo dobra dyspozycja naszej drużyny w tym meczu piątkowym.
Szkoleniowiec nie ma wątpliwości, że jego zespół może liczyć na wsparcie kibiców w Hali Legionów.
– My mamy najlepszych kibiców na świecie. To nie jest tak, że nie możesz na nich liczyć. Oni udowodnili, że kibicem się nie bywa, tylko kibicem się jest. Zawsze za nami jeździli po całej Europie, często przychodzą i wypełniają Halę Legionów praktycznie do ostatniego miejsca. Jestem pewny i przekonany, że tym razem będzie podobnie i po raz kolejny będą naszym wsparciem i ósmym zawodnikiem, którego na pewno będziemy potrzebować.
Na koniec trener odniósł się do zbliżającego się zgrupowania reprezentacji i jego potencjalnego wpływu na formę zawodników.
– Każdy z zawodników, który jedzie na reprezentację, ma też zadanie do wykonania. Teraz są bardzo ważne mecze eliminacyjne, więc nikt nie będzie odpuszczał. Z jednej strony to jest dobre dla zawodników, żeby zmienić otoczenie i pograć reprezentując swój kraj. To jest dodatkowa mobilizacja, która może przełożyć się na formę sportową potrzebną w klubie. Więc ja się o to nie obawiam. Mam informacje od każdego zawodnika, jak trenują na zgrupowaniach, wiem, że nie ma odpuszczania, więc nie obawiam się o to.
Zapytany o szanse reprezentacji Polski w kontekście rywalizacji z Austrią, Lijewski podkreślił, że wszystko pozostaje otwarte.
– Każda drużyna jest do ogrania. Oczywiście są drużyny, które są na papierze faworytem, natomiast mecze eliminacyjne mają to do siebie, że może się dużo wydarzyć. To jest mecz i rewanż. Mamy w zanadrzu to, że rewanż jest w domu, więc jak najlepszy wynik w pierwszym meczu może nas ustawić w bardzo dobrej pozycji wyjściowej. Wydaje mi się, że kluczem do ewentualnego awansu Polaków jest właśnie mecz w Austrii.

















Napisz komentarz
Komentarze