Pierwszego gola w spotkaniu zdobył Lazar Kukić z Picku Szeged. Niestety po błędzie Jorge Maquedy, rywale przejęli piłkę i za sprawą Janusa Smárasona goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie.
Co gorsze, Roland Mikler ponownie świetnie wszedł w mecz, broniąc dwa rzuty Szymona Sićko. Szeged był za to skuteczny i po trzech minutach prowadził 4:0. Pierwszego gola dla drużyny prowadzonej przez Tałanta Dujszebajewa zdobył Maqeuda. Z kolei Klemen Ferlin dał o sobie znać, gdy obronił rzut karny wykonywany przez Mario Šoštaricia.
Był to impuls, którego „żółto-biało-niebiescy” potrzebowali. Dwa następne trafienia były autorstwa zawodników Industrii – trafiali Maqueda i Dylan Nahi. W tych pierwszych minutach świetnie po stronie gospodarzy prezentowali się właśnie Hiszpan, Arkadiusz Moryto i Dylan Nahi, którzy odpowiadali za zdobywanie bramek.
Mimo tego ten początek nie układał się po myśli kielczan, którzy po dziesięciu minutach przegrywali 6:9. Na szczęście następne akcje układały się na korzyść Industrii. Gracze 20-krotnych mistrzów Polski poprawili grę w obronie, a kontrataki na gole zamieniał Nahi.
Po kwadransie Pick prowadził już tylko jedną bramką (9:10). Industria nie potrafiła jednak doprowadzić do wyrównania. Gracze z Kielc popełnili za to kilka błędów w ataku, co przy skutecznej grze gości pozwoliło im znów odskoczyć na trzy gole.
O swojej klasie dawał znać także znów Mikler, który wybronił kilka piłek. Kielczanie dokładali do tego kolejne pudła i błędy w rozegraniu. Wszystko to Pick było wykorzystywane przez Pick Szeged, przez co odwrócenie losów meczu było coraz mniej prawdopodobne.
Niekorzystny wynik dwumeczu zmuszał Industrię do agresywniejszej gry w obronie. Przyniosło to minimalny efekt, ponieważ podopieczni Tałanta Dujszebajewa na przerwę schodzili przy wyniku 17:19. Co ważne, Richárd Bodó popisał się fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego w ostatniej akcji pierwszej połowy.
W drugiej połowie, podobnie jak w pierwszej, jako pierwszy trafił Lazar Kukić z Picku Szeged. Wcześniej Roland Mikler obronił uderzenie Alexa Dujszebajewa. Za to młodszy z braci zdobył pierwszą bramkę w tej części po meczu po stronie Industrii.
Dani ponownie trafił chwilę później, Pick popełnił błąd w rozegraniu i Szymon Sićko w 34. minucie w końcu doprowadził do wyrównania (20:20). Kolejne trafienie polskiego rozgrywającego pozwoliło Industrii po raz pierwszy w tym spotkaniu wyjść na prowadzenie.
Cudowna passa kielczan trwała – Piotr Jarosiewicz wykorzystał rzut karny i w 37. minucie na tablicy wyników widniał rezultat 22:20. Niemoc Picku sprawiła, że trener gości zdecydował się wziąć czas.
Przyniosło to niestety oczekiwany rezultat, ponieważ Magnus Abelvik Rød pokonał Klemena Ferlina. W następnej akcji jednak Dylan Nahi był faulowany, a do karnego tradycyjnie podszedł Jarosiewicz i tym razem został powstrzymany przez Thulina.
Industria była jednak wyraźnie napędzona – cudowną interwencją popisał się Ferlin, a Nahi wykorzystał kontrę. Gleb Kalarash w 42. minucie otrzymał drugą dwuminutową karę, ale w tym momencie pomylił się także Sićko, ale to samo uczynił też Richárd Bodó.
Na szczęście przy kolejnej próbie lewy rozgrywający „żółto-biało-niebieskich” był już bezbłędny. Ferlin również dokładał piękne parady, a swojego pierwszego gola w 45. minucie zdobył Artsem Karalek, dzięki czemu Industria doprowadziła do remisu w dwumeczu.
Ten stan rzeczy nie utrzymał się jednak zbyt długo, dwa kolejne gole zdobyła ekipa z Segedynu, przez co kielczanie prowadzili znów tylko jedną bramką (26:25). Podopieczni Tałanta Dujszebajewa odpowiedzieli natomiast dwoma trafieniami z rzędu i znów był remis w dwumeczu.
W 51. minucie Industria prowadziła już czterema bramkami (29:25) i wirtualnie była w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Oczywiście o awansie nie można było jeszcze myśleć, ponieważ do końca wciąż było dużo czasu. Na korzyść Industrii działał jednak fakt, że czerwoną kartkę obejrzał Kalarash, czyli jeden z najważniejszych zawodników formacji obronnej Picku.
Na pięć minut przed końcem spotkania Industria prowadziła 31:27. Następnie trafił jednak Marin Jelinić, a na półtorej minuty przed końcem trafił Smárason i przewaga zmalała do ledwie dwóch trafień. Po chwili rzucił także Bodó i szanse na awans były minimalne. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 32:32 i w dwumeczu lepszy okazał się Pick Szeged 55:58.
Kielczanie następne spotkanie rozegrają w niedzielę, 12 kwietnia. Będzie to ostatnia kolejka fazy zasadniczej Orlen Superligi, a Industria zmierzy się na wyjeździe ze Stalą Mielec. Początek tego starcia zaplanowano na godzinę 16:00.
Industria Kielce – OTP Bank-Pick Szeged 32:32 (17:19)
Industria Kielce: Morawski, Ferlin – Jędraszczyk, Olejniczak 1, Sićko 8, A. Dujszebajew 2, Kounkoud, Maqueda 3, Moryto 2, D. Dujszebajew 4, Karalek 2, Vlah, Rogulski, Monar 1, Jarosiewicz 3, Nahi 6.
OTP Bank-Pick Szeged: Thulin, Mikler – Smárason 4, Bodó 3, Fazekas, Jelinić 5, Šoštarić 5, Bánhidi 2, Kalarash, Toto 2, Nikolić, Kukić 5, Garciandia 3, Mačkovšek, Rød 2, Szilágyi.



















Napisz komentarz
Komentarze