Jak tłumaczą specjaliści, podstawowym błędem jest mylenie pogody z klimatem. Pogoda opisuje krótkotrwałe zjawiska atmosferyczne – to, co dzieje się tu i teraz. Klimat natomiast to wieloletni trend, uśredniony obraz warunków pogodowych dla danego regionu, analizowany zwykle w perspektywie co najmniej 30 lat.
– Pytanie o to, czy opady śniegu i mróz „odwołują” zmianę klimatu, powraca każdej zimy. Tymczasem fakt, że mamy najzimniejszą i najbardziej śnieżną zimę od wielu lat, w żaden sposób nie podważa istnienia kryzysu klimatycznego – podkreśla dr hab. Zbigniew Karaczun, profesor SGGW i ekspert Koalicji Klimatycznej.
Zdaniem eksperta humorystyczne nagrania krążące w sieci mogą prowadzić do dezinformacji, bo nie każdy odbiorca odczyta je jako satyrę. A zmiana klimatu jest realnym, narastającym zagrożeniem.
Dobra wiadomość dla gleby i wód gruntowych
Choć śnieżna zima bywa uciążliwa, z punktu widzenia hydrologii to bardzo dobra wiadomość. W ostatnich latach Polska zmagała się z deficytem śniegu, co pogłębiało zjawisko suszy hydrologicznej – ubytek wód podziemnych i powierzchniowych.
Gruba pokrywa śnieżna może znacząco poprawić tę sytuację, pod warunkiem że będzie topniała powoli.
Jeśli śnieg będzie się roztapiał stopniowo, woda wsiąknie w glebę, nawilży ją i zasili wody gruntowe. To może przełożyć się na lepszą sytuację hydrologiczną w całym 2026 roku.
Zagrożenie: gwałtowne ocieplenie i powodzie roztopowe
Problem pojawia się wtedy, gdy po długim okresie mrozów następuje nagły, silny wzrost temperatury. W takiej sytuacji ani gleba, ani systemy przeciwpowodziowe nie są w stanie przyjąć ogromnych ilości wody w krótkim czasie. Może to prowadzić do lokalnych podtopień, zatorów lodowych i powodzi roztopowych.
Podobna sytuacja miała miejsce w 1979 roku po tzw. zimie stulecia. Gwałtowne topnienie rekordowych ilości śniegu doprowadziło do rozległych powodzi w wielu częściach kraju. W Pułtusku woda utrzymywała się przez niemal trzy tygodnie, miejscami przekraczając dwa metry wysokości.
Nie jestem w stanie dziś powiedzieć, czy na wiosnę grozi nam susza, czy powódź. Jednym ze skutków zmian klimatu jest właśnie rosnąca nieprzewidywalność zjawisk pogodowych – zaznacza prof. Karaczun.
Zmiany klimatu zwiększają nieprzewidywalność
Naukowcy są zgodni: główną przyczyną ocieplania klimatu jest spalanie paliw kopalnych i wzrost stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze. Raport IPCC z 2023 roku wskazuje, że działalność człowieka doprowadziła już do wzrostu globalnej temperatury o około 1,1°C względem epoki przedprzemysłowej.
Efektem jest wzrost częstotliwości i siły ekstremalnych zjawisk: fal upałów, susz, gwałtownych opadów czy powodzi. Każdy kolejny ułamek stopnia oznacza większe ryzyko takich zdarzeń.
Co możemy zrobić?
Eksperci podkreślają, że kluczowe jest odchodzenie od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, zwiększanie efektywności energetycznej i ochrona terenów biologicznie czynnych. Istotną rolę odgrywa także odbudowa lasów oraz zmiana nawyków konsumpcyjnych.
– Warto ograniczyć spożycie mięsa, bo jego produkcja wiąże się z bardzo wysoką emisją gazów cieplarnianych – przypomina ekspert SGGW.
Śnieg jako sprzymierzeniec
Tegoroczna zima nie jest dowodem na to, że globalne ocieplenie nie istnieje. Wręcz przeciwnie – pokazuje, jak bardzo zmiany klimatu wpływają na coraz większą zmienność i trudną do przewidzenia dynamikę pogody.
Jeśli śnieg utrzyma się do połowy marca i będzie topniał powoli, może stać się sprzymierzeńcem w walce z suszą i poprawić sytuację hydrologiczną kraju. Jeśli jednak nadejdzie nagłe ocieplenie, czeka nas realne ryzyko powodzi roztopowych.
Jedno jest pewne: klimat się zmienia, a to, co obserwujemy za oknem, jest częścią tej większej, wieloletniej układanki.