Rozgrywający Industrii podkreślił, że rywalizacja wciąż pozostaje otwarta, mimo niekorzystnego wyniku pierwszego spotkania.
– Chciałbym powiedzieć, że ten mecz trwa tak naprawdę 120 minut, a teraz jesteśmy dopiero w połowie, po 60 minutach.
Vlah zwrócił uwagę na fizyczny charakter spotkania oraz kluczową rolę bramkarza gospodarzy.
– Ogólnie uważam, że to było bardzo twarde spotkanie, a na zwycięstwo duży wpływ miały niesamowite interwencje Rolanda Miklera. W ataku popełniliśmy sporo błędów, nie wykorzystaliśmy też stuprocentowych sytuacji.
Słoweniec pozytywnie ocenił natomiast grę defensywną swojego zespołu. – Myślę, że nasza gra w obronie była naprawdę dobra, ale w ataku musimy się poprawić.
Podobne wnioski po meczu miał skrzydłowy Industrii, Arkadiusz Moryto, który został zapytany o skuteczność zespołu.
– Myślę, że skuteczność miała wpływ na wynik, a patrząc szerzej, gra w ataku dzisiaj szwankowała. Dużo anarchii z naszej strony w tym elemencie, więc z tyłu 26 bramek to nie jest dużo, ale z przodu zdecydowanie za mało skutecznej gry z naszej strony – ocenił.
Zawodnik odniósł się także do tego, co jego zdaniem trzeba poprawić przed rewanżem w Kielcach. – Dorzucić to, czego nie trafiliśmy tutaj. Myślę, że jeszcze parę piłek możemy wybronić drużynie z Szegedu, bo mimo że 26 bramek straconych to całkiem niezły wynik na poziomie Ligi Mistrzów, to były momenty, w których troszkę przysnęliśmy. Mieliśmy dokładne informacje, co powinniśmy zrobić, a w niektórych momentach tego nie wykonywaliśmy – przyznał.
Moryto został również zapytany o wpływ przerwy reprezentacyjnej na dyspozycję zespołu. – Ciężko mi powiedzieć. Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to zapobiegłbym temu szybciej i pewnie zagralibyśmy inaczej, ale niestety jej nie znam. Wychodzi na to, że troszkę nam zaszkodziła, bo ten mecz był gorszy niż poprzednie. Już spotkanie z Kolstad było jakimś punktem zaczepienia, żeby pomyśleć, że coś robimy nie tak – podsumował.



















Napisz komentarz
Komentarze