– Znamy się z czasów mojej pracy w Lechu. Później nasze drogi gdzieś się przecinały, już bardziej w tej piłce klubowej na wyższym poziomie, ale znamy się od lat. Myślę, że to zmiana, która ma podnieść Akademię Korony na wyższy poziom. Z mojej strony na pewno nie będzie żadnych problemów ze współpracą, znamy się, więc tutaj nie widzę żadnych przeszkód – powiedział trener.
Zieliński podkreślił przy tym, że bardzo dobrze układała się jego współpraca z dotychczasowym dyrektorem Akademii.
– Chcę się też odnieść do osoby Tomka Wilmana, bo naprawdę nasza współpraca układała się bardzo dobrze. Byłem z niej bardzo zadowolony, bo Tomek to fachowiec naprawdę wysokiej klasy. Mam nadzieję, że jeszcze odciśnie swoje piętno na funkcjonowaniu akademii, w jakiej roli – tego nie wiem, ale ze współpracy z nim jestem bardzo zadowolony.
Trener Korony przyznał jednak, że nie chce szeroko charakteryzować nowego dyrektora akademii.
– Trudno mi go dokładnie charakteryzować, bo aż tak blisko się nie znamy. Myślę, że najlepiej świadczą o nim kluby, w których pracował – Lech, Raków, Miedź Legnica, Radomiak czy Legia Warszawa. Bardziej powinni go oceniać ludzie, którzy z nim pracowali.
Szkoleniowiec odniósł się także do sytuacji kadrowej przed wyjazdem do Szczecina.
– Wszyscy są zdrowi – powiedział krótko Zieliński, podkreślając, że cały zespół jest do jego dyspozycji.
Jak zaznaczył, zwycięstwo w poprzednim meczu pozwoliło drużynie przełamać trudny moment i poprawiło atmosferę w zespole.
– Wreszcie przełamaliśmy tę serię, która nad nami ciążyła. Nie jest łatwo, kiedy cały czas słyszy się, jak długo nie wygrywamy. Mamy to już za sobą i myślę, że to pomoże chłopakom. Widać, że zespół dobrze wygląda w tym tygodniu, więc jedziemy pełni nadziei i optymizmu, ale też bardzo zmobilizowani, bo Pogoń, szczególnie u siebie, to bardzo groźny przeciwnik.
Zieliński zaznaczył, że mimo nierównej formy Pogoń pozostaje zespołem o dużej jakości piłkarskiej.
– To naprawdę dobry zespół. Uważam, że piłkarsko zasługuje na wyższe miejsce w tabeli niż to, które obecnie zajmuje. Nie podchodzimy do tego w ten sposób, że coś im nie idzie czy że są nieskuteczni, bo to bywa złudne i często odwraca się przeciwko drużynie. My patrzymy przede wszystkim na siebie. Plan na Pogoń mamy, teraz trzeba go tylko zrealizować.
Trener Korony został również zapytany o sytuację zdrowotną jednego z liderów Pogoni, Kamila Grosickiego, który opuścił ostatni mecz swojego zespołu.
– Nie grał w ostatnim spotkaniu i trudno mi powiedzieć, jak wygląda jego sytuacja. To na pewno bardzo ważna postać dla Pogoni – charyzmatyczny zawodnik, legenda klubu, który daje tej drużynie bardzo dużo. Będziemy przygotowani zarówno na wariant z Kamilem w składzie, jak i bez niego.
Szkoleniowiec uważa, że siłą szczecińskiej drużyny jest przede wszystkim kolektyw.
– Jest tam kilka indywidualności, ale patrzę na Pogoń przede wszystkim jako na zespół bardzo kompaktowy. Trener dobrze to wszystko układa i bardziej widzę w tym drużynie zespołowość niż pojedyncze indywidualności.
Trener Korony odniósł się także do kwestii presji, która towarzyszy rywalizacji w Ekstraklasie.
– Czy u nas są mniejsze oczekiwania i mniejsza presja? Ja tego jakoś specjalnie nie czuję. Myślę, że w obu klubach są duże oczekiwania. Zresztą w piłce nożnej presja jest czymś, co wszystkich nakręca. Bez niej futbol byłby czymś zupełnie innym. Kto potrafi ją wytrzymać, ten jest naprawdę silny.
Zapytany o to, jaka Korona powinna pojawić się w Szczecinie, szkoleniowiec zaznaczył, że najważniejsza będzie powtarzalność i konsekwencja w grze.
– Chcemy zobaczyć Koronę powtarzalną, cierpliwą, kompaktową i skuteczną. Nie porównujemy tego meczu do spotkań w Warszawie, Radomiu czy Lublinie, bo to będzie zupełnie inne starcie. Musimy wznieść się na bardzo wysoki poziom, żeby myśleć o korzystnym wyniku.
Szkoleniowiec przyznał, że obecnie ma komfortową sytuację kadrową, choć szeroki wybór zawodników bywa także wyzwaniem.
– Ja zawsze układam te klocki tak, jak chcę. Teraz rzeczywiście mam szeroki wybór, ale to czasem oznacza też ból głowy, bo ktoś musi zostać poza kadrą meczową. Mówiąc żartobliwie – taki komfort też ma swoje konsekwencje. Nie ukrywam jednak, że sytuacja jest dobra i można inaczej podchodzić do pewnych rzeczy.
Trener odniósł się również do stylu gry Pogoni w ostatnich tygodniach, który, zdaniem wielu obserwatorów, stał się bardziej pragmatyczny.
– Prawda jak zwykle leży pośrodku. Trzeba też pamiętać o stanie boisk w ostatnich tygodniach, który utrudniał wielu drużynom grę ofensywną. Pragmatyzm wynika też z sytuacji w tabeli – jest ona bardzo spłaszczona i każdy zaczyna dbać o nawet jeden punkt. Ale Pogoń w tych meczach też stwarzała sytuacje, tylko była nieskuteczna. Gdyby jedna czy druga akcja zakończyła się bramką, pewnie nie mówilibyśmy o pragmatyzmie.
Konferencję zakończył żartobliwie, podsumowując przygotowanie drużyny i nawiązując do wpływu stanu murawy na postawę zawodników.
– Chciałbym, żeby było więcej piłki w piłce. Natomiast może nie tak do końca się odniosłem do tego, że zawodnicy są zmęczeni, bo te boiska odbijały się na tym wszystkim. Właśnie te takie drobne urazy nieraz nie potrafiły pokazać niektórym pełni swoich możliwości. Natomiast odnośnie pytania, czy będzie więcej piłki w piłce: ja bym wolał, żeby było więcej punktów w punkcie niż więcej piłki w piłce i na tym zakończę – podsumował Jacek Zieliński.



















Napisz komentarz
Komentarze