Na początku konferencji Zieliński odniósł się do sytuacji zdrowotnej w zespole i przyznał, że występ Mariusza Stępińskiego nadal stoi pod znakiem zapytania.
– Mariusz dzisiaj trenował z drużyną. Załóżmy, że jest 50 na 50. Na 100 procent dołączył do zespołu od wczoraj. Czuje się dobrze, ale na chwilę obecną zachowujemy ten status 50 na 50.
Szkoleniowiec został również zapytany o możliwe roszady w składzie związane z absencjami Smolarczyka i Długosza. Nie chciał jednak zdradzać szczegółów przed pierwszym gwizdkiem.
– Nie będę dzisiaj mówił, w jakim składzie wyjdziemy, bo to byłoby zabawne przed meczem. Na pewno zmiany nasuwają się same, może będą jakieś niespodzianki. Poza zawodnikami pauzującymi za kartki i kontuzjowanymi, pozostali są do dyspozycji, więc pole wyboru w dalszym ciągu mam.
Zieliński nie ukrywał, że stawka piątkowego starcia będzie ogromna. Zwycięstwo Korony zapewni jej utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań z łodzianami.
– Sama ranga i waga tego meczu warunkuje nastawienie. Musimy być przygotowani na wojnę, na walkę od pierwszej minuty. Jesteśmy do tego przygotowani. Widać u chłopaków duże sprężenie i dużą energetykę w poczynaniach na treningach. Chciałbym, żeby to dotrwało do piątku. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to pierwszy z dwóch finałów. Mamy świadomość, że zwycięstwo może nas już utrzymać.
Widzew Łódź zajmuje obecnie 14. miejsce w tabeli z dorobkiem 39 punktów. Korona Kielce ma taki sam dorobek i plasuje się tuż za rywalem. Obie drużyny znajdują się zaledwie punkt nad strefą spadkową. Trener Korony zaznaczał jednak, że jego zawodnicy są przygotowani na grę pod presją.
– Myślę, że ta szatnia i ci zawodnicy są już od jakiegoś czasu przyzwyczajeni do tego, że przychodzi koniec sezonu i takie mecze następują. Oczywiście każdy miał inne marzenia, ale ten wariacki sezon sprawił, że gramy do końca o utrzymanie. Jestem przekonany, że jesteśmy na to gotowi.
Szkoleniowiec odniósł się także do postawy Widzewa pod wodzą Aleksandara Vukovicia i zaznaczył, że rywale są obecnie na fali wznoszącej.
– Nie jestem od tego, aby oceniać Widzew. Z pewnością trener tchnął nowego ducha w tę drużynę, zaczęli punktować. Ta ostatnia wygrana z Lechią dała im pokład optymizmu, była dla nich bardzo ważna. Natomiast piątkowy mecz będzie zupełnie inny. Mecze Korony z Widzewem zawsze mają swoją kolorystykę i temperaturę. Teraz to mecz wielkiej wagi, więc wszystko rozstrzygnie się na boisku, nie tylko w aspektach piłkarskich, ale i mentalnych, które będą bardzo ważne.
W kontekście przygotowania mentalnego Zieliński podkreślał, że kluczowe jest zachowanie odpowiednich proporcji.
– Tych rozmów jest po prostu tyle, ile potrzeba. Wiemy, że pewnych rzeczy nie wolno zaniedbać, ale też z pewnymi nie wolno przesadzić, żeby nie pompować tego balonika. Rozmawiamy z chłopakami, oni zdają sobie sprawę z rangi tego meczu.
Trener liczy również na wsparcie kibiców, którzy wykupili wszystkie bilety dostępne w otwartej sprzedaży.
– Cały czas czujemy wsparcie kibiców i liczymy na nie, szczególnie w takich ciężkich momentach, bo wtedy ono jest najważniejsze i najbardziej potrzebne.
Jednym z tematów konferencji była także osoba Mariusza Fornalczyka, który w przeszłości reprezentował barwy Korony. Zieliński zapewnił jednak, że jego zespół jest gotowy na pojedynek z ofensywnym zawodnikiem Widzewa.
– Jestem spokojny o to, że Mariusz będzie bardzo nakręcony, ale nasi chłopaki też będą nakręceni na pojedynek z nim. Nie można generalizować, że Widzew to tylko Fornalczyk, bo to zespół inaczej poukładany. Ma ostatnio dobry moment, kiedy zaczyna grać lepiej. Nasza głowa w tym, żeby nie pozwolić mu na zbyt wiele.
Szkoleniowiec przyznał również, że analizuje różne warianty dotyczące gry ofensywnej i ustawienia zespołu.
– Rozważamy każdą możliwą opcję, przyglądamy się zawodnikom na treningach i ustawieniom. Decyzje personalne wynikały z tego, że stawialiśmy na najlepszych zawodników w danej chwili. Nasze „dziesiątki ostatnio” funkcjonowały trochę słabiej, więc trzeba na to spojrzeć inaczej. Wystawimy w piątek najlepszy możliwy skład.
W kontekście Nono trener przyznał, że Hiszpan jest gotowy do gry od pierwszej minuty.
– Myślę, że jest gotowy na to, żeby wyjść od pierwszej minuty. Dobrze wygląda na treningach, zobaczymy w piątek, jakie będą decyzje.
Zieliński przekonywał również, że jego drużyna nie obawia się presji związanej z wagą spotkania.
– Korona jest przyzwyczajona w ostatnich sezonach do grania takich meczów i nigdy nie „pękała na robocie”. Jestem przekonany, że tak samo będzie w piątek.
Dość spokojnie odniósł się natomiast do wszelkich matematycznych wyliczeń dotyczących walki o utrzymanie.
– Nie zwracam uwagi na takie rzeczy. Statystyki są fajne dla ludzi, którzy się nimi „jarają”. My skupiamy się na swojej pracy. Mam nadzieję, że w piątek wieczorem te liczby po spotkaniu zostaną „wygumkowane”.
Na zakończenie trener przekazał dobre informacje dotyczące Marcela Pięczka.
– Wszystko w porządku, jest do dyspozycji.
Wyjaśnił także, dlaczego zespół nie decyduje się na wcześniejsze spotkanie grupowe przed meczem.
– Nie robimy przy graniu tak późno zgrupowania, bo to byłoby męczenie zawodników. Spotykamy się rano na rozruchu i jedziemy do hotelu dopiero w dniu meczu. Cały piątek spędzimy ze sobą i to wystarczy.
65-letni szkoleniowiec odniósł się również do statystyk przemawiających na korzyść Korony, która pod jego wodzą wygrała cztery ostatnie spotkania z Widzewem.
– Oby to był dobry znak, ale do statystyk odnoszę się bardzo spokojnie. Jeśli to się spełni, nie mam nic przeciwko temu.

















Napisz komentarz
Komentarze