Joanna Pikus zaprzecza wszystkim zarzutom. Jak dodaje, we wpisie radnego zawarte są pomówienia krzywdzące ją jako dyrektora, ale także pracowników.
– Żadne z informacji przekazanych przez radnego nie mają nic wspólnego z prawdą. Jest to typowa nagonka, a ja od wielu miesięcy jestem zaszczuwana, publicznie linczowana i szykanowana za coś, co wspólnie z zespołem wypracowaliśmy – mówi i dodaje, że jej jednostce realizowane są zadania, których dotychczas nie było. Mówi, że w anonimie pomawiany jest jej mąż, który jako wolontariusz pomaga jednostce w zadaniach, m.in. w przygotowaniu domu treningowego dla młodzieży wychodzącej z pieczy zastępczej.
– W tym piśmie też jest pomawiany. Wielokrotnie była pomawiana moja rodzina, to niedpuszczalne – mówi Joanna Pikus i dodaje, że nie da się wytłumaczyć takim atakiem troski o jednostkę. Odpiera zarzuty dotyczące mobbingu. Mówi o tym, że w zeszłym roku pracownicy odbyli superwizję ze specjalistami, m.in. z psychologami, uczestniczyli w warsztatach psychologicznych. Zaprzecza jakiemukolwiek kolesiostwu.
– To szczyt hipokryzji i nie będę teraz rozwijać dlaczego. Natomiast podkreślę jedną bardzo ważną rzecz, wszystkie osoby zatrudnione w PCPR, szczególnie za mojej kadencji, to są osoby zatrudnione zgodnie z procedurami i aktami prawnymi z potrzebami danej jednostki i oczywiście naszymi możliwościami – wyjaśnia Joanna Pikus.
W anonimowym piśmie zarzucono Joannie Pikus, że formy pomocy dla osób niepełnosprawnych, a także przyznawanie stopnia niepełnosprawności, rozpatrywane są w pierszej kolejności znajomym dyrektor PCPR. Zapytana o te oskarżenia odpowiada, że nie ma możliwości wykluczać żadnej osoby.
– Konstytucja zobowiązuje mnie do tego, że każda osoba niepełnosprawna, która złoży wniosek i spełnia wszystkie warunki, ma możliwość otrzymania środków. Mamy też system obsługi wsparcia, przez który my realizujemy wszystkie wnioski. Nie mamy możliwości, aby wpisywac inaczej niż nam prawo na to pozwala – mówi i dodaje, że każdy wniosek procedowany jest według kolejności zgłoszenia i według możliwości finansowych.
W obronie szefowej powiatowej instytucji stanęli pracownicy PCPR, wśród nich Otylia Gołdyn, która mówiła w imieniu swoich kolegów i koleżanek z pracy.
– Nie chcemy służyć jako narzędzie do piętnowania innych osób. Nie jesteśmy autorami żadnego pisma, nie czujemy się mobbingowani i zastraszani w jakikolwiek sposób. Prosimy o uszanowanie naszej pracy na rzecz społeczności lokalnej. Informacja, która obiegła media, narusza nasza godność naszą jako pracowników PCPR i przede wszystkim to wpływa na kreowanie niepochlebnego wizerunku instytucji, która z założenia jest centrum pomocy – mówi Otylia Gołdyn i dodaje, że rzetelne realizowanie zadań nie byłoby możliwe gdyby nie dobra atmosfera i praca zespołowa. Jej zdaniem dyrektor PCPR podejmuje skuteczne decyzje w swojej pracy.
– Atmosfera pracy jest zachwiana i jest nie do zniesienia przez to, co musimy znosić, jakimi informacjami jesteśmy bombardowani. Absolutnie nie było wcześniej takich sytuacji, zmagamy się z tym dopiero od kilku lat – mówi wieloletnia pracownica PCPR Renata Gierczak.
Radny Zbigniew Duda z klubu PiS, który opublikował omawiany post wyjaśnia, że anonimowe pismo trafiło w czwratek pod obrady komisji skarg i wniosków Rady Powiatu Ostrowieckiego. W jego ocenie pismo ma charakter skargi na bezczynność starosty ostrowieckiego.
– Widniał tam tylko podpis, że to pracownicy PCPR, więc trudno mi powiedzieć czy to prawda, czy nie. Ze skargi wynikało, że praktyki stosowane w PCPR przez osobę zarządzająca są naprawdę złe. Dowiedzieliśmy się z niej, że takie pismo zostało wcześniej skierowane do starosty i nic z tego nie wyniknęło – informuje Zbigniew Duda i zaznacza, że rolą radnego jest działanie dla społeczności lokalnej, a są nią także pracownicy tej instytucji. Jego intencją było wyjaśnienie sprawy i żeby nie było wątpliwości co do sytuacji w PCPR, dlatego potrzebna jest kontrola.
– Ja się obawiam, że zostanie to potraktowane jak skarga anonimowa, a pracownicy tam wyjaśniają dlaczego się nie podpisują. Zwyczajnie boją się o swoje miejsca pracy – mówi radny. W związku z tą sprawą Zbigniew Duda złożył interpelację, w której pyta m.in. o to, czy w ostatnich dwóch latach starosta lub inny właściwy organ otrzymał podobne pisma dotyczące sytuacji pracowników w PCPR oraz czy starosta przeprowadziła w ciągu ostatnich dwóch lat rozmowę z dyrektor tej jednostki na temat standardów zarządzania. Zbigniew Duda pyta również czy doszło do spotkania starosty z pracownikami PCPR oraz czy władze powiatu starały się wyjaśnić sytuację w instytucji przy Świętokrzyskiej. Nie brakuje też pytania o to z iloma osobami Joanna Pikus rozwiązała stosunek pracy, z jakiej przyczyny i ile osób zostało na ich miejsce zatrudnionych.
Radny komentuje, że żaden pracownik publicznie nie przyzna, że dyrektor nie zachowuje się prawidłowo, szczególnie w jego obecności na konferencji prasowej.
Rzeczniczka Wojewody Świętokrzyskiego Angelina Kosiek przyznaje, że takie anonimowe wpłynęło do Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego i było zaadresowane do wojewody Józefa Bryka. Poinformowała także, że 23 stycznia poproszono przewodniczącycego Rady Powiatu Ostrowieckiego o zbadanie sprawy. Służby wojewody oczekują na odpowiedź.
Z kolei Joanna Pikus zapowiada kroki prawne wobec osób, które szklaują ją, jednostkę i wszystkie osoby, które są jej bliskie.