– Oglądaliśmy dwie zupełnie różne połowy. Pierwsza część meczu była w naszym wykonaniu fatalna – popełnialiśmy błędy, a nasz plan taktyczny zupełnie nie funkcjonował. W przerwie w szatni powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów i nasza reakcja w drugiej odsłonie była właściwa. Zagraliśmy znacznie lepiej. Gdyby kilka elementów zafunkcjonowało jeszcze sprawniej, moglibyśmy pokusić się o wyrównanie, ale niestety tym razem się nie udało – ocenił defensor.
Zapytany o trudności w powstrzymaniu ofensywnych zawodników Lecha, nie miał wątpliwości co do klasy rywala.
– Lech to bez wątpienia jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza drużyna w naszej lidze. Mają wielu bardzo jakościowych zawodników w ataku. W pierwszej połowie pozwalaliśmy im na zbyt wiele w środkowej strefie boiska. Rywale zbyt łatwo tam wchodzili i kreowali sytuacje. W drugiej połowie udało nam się te luki załatać, ale mimo to zabrakło nam skuteczności, by uniknąć straty kolejnej bramki lub samemu strzelić gola na wagę remisu.
Sotiriou odniósł się także do rywalizacji w bloku defensywnym i współpracy z Marcelem Piątkiem.
– Mamy bardzo szeroką kadrę. O trzy miejsca w bloku defensywnym rywalizuje sześciu czy siedmiu zawodników. Marcel zagrał bardzo dobre spotkanie przeciwko Radomiakowi: strzelił bramkę, a zespół zachował czyste konto. Trener postanowił go za to nagrodzić kolejnym występem od pierwszej minuty. Pau Resta również jest świetnym piłkarzem, co pokazał strzelając gola w meczu z Zagłębiem. Szkoda, że ostatnio zmagał się z urazem; wprawdzie wrócił już do kadry, ale nie był jeszcze gotowy na pełny występ – podsumował Konstantinos Sotiriou.



















Napisz komentarz
Komentarze