Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 22 maja 2026 10:27
Reklama

Zieliński po wygranej z Widzewem: Wygraliśmy mecz podwyższonego ryzyka

W 33. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce pokonała na Exbud Arenie Widzew Łódź 1:0 po kapitalnym trafieniu Dawida Błanika z rzutu wolnego. Drużyna Jacka Zielińskiego przerwała tym samym serię sześciu meczów bez zwycięstwa i praktycznie zapewniła sobie utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po spotkaniu trener Korony nie krył radości z wyniku i zaangażowania swojego zespołu.
Zieliński po wygranej z Widzewem: Wygraliśmy mecz podwyższonego ryzyka
Konferencja prasowa Jacka Zielińskiego po wygranej z Widzewem

Źródło: fot. Kacper Strojwąs

– Przede wszystkim zrobiliśmy to, co do nas należało. Wygraliśmy ten mecz podwyższonego ryzyka, mamy upragnione trzy punkty i mamy utrzymaną Ekstraklasę. Bardzo się z tego cieszymy. Chłopaki zagrali dziś naprawdę bardzo dobry mecz. Tak jak sobie zakładaliśmy, w tym meczu miały decydować cechy wolicjonalne i mental, a one były u nas na poziomie ponadnormatywnym i to myślę było kluczem do sukcesu. Do tego świetna bramka Dawida Błanika po stałym fragmencie gry. Było bardzo nerwowo, więc nie będę się tu dłużej rozwodził. Można powiedzieć, że zrobiliśmy to, co trzeba było zrobić, a przed nami jeszcze jeden mecz, w którym wierzę, że możemy zapunktować.

Zieliński został zapytany o intensywność gry swojego zespołu i to, czy planem było „zabieganie” Widzewa.

– Myślę, że mecz był takiej wagi gatunkowej, że trudno powiedzieć, żeby zawodnikom Widzewa się nie chciało. Nie wierzę w to. My rzeczywiście, jeśli chodzi o intensywność gry, wręcz ich zabiegaliśmy, ale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak wygląda sytuacja. Oglądaliśmy wcześniejsze mecze i Widzew bardzo dużo bramek tracił w końcówkach spotkań. Wiedzieliśmy, że jeśli będziemy grali intensywnie i mocno, mogą tego nie wytrzymać i taki też był plan. Były jednak również obawy, jak my wytrzymamy ten wysiłek, bo w końcówce niektórzy kończyli mecz nadludzkim wysiłkiem. Zwoźnego i Pięczka łapały skurcze, Nono też już nie wytrzymał. Czapki z głów przed chłopakami, bo wiem, jaka była temperatura i jak nerwowa atmosfera panowała wokół tego spotkania. Cieszę się, że stanęliśmy na wysokości zadania i zadaliśmy kłam dyskusjom, czasami głupim i infantylnym, że zawodnikom się nie chce albo że są niezaangażowani. Myślę, że ci, którzy tak mówili, powinni jeszcze raz obejrzeć ten mecz.

Podczas konferencji wrócono także do przedmeczowych wyliczeń dotyczących szans Korony na utrzymanie.

– Mogę się teraz podeprzeć inną statystyką – to był mój piąty mecz jako trenera Korony przeciwko Widzewowi i piąte zwycięstwo. Ta statystyka też jest ważna.

Nie zabrakło również pytania o efektowną reakcję szkoleniowca po końcowym gwizdku.

– Fikołek średnio wyszedł, bo się poślizgnąłem. Nie wziąłem poprawki na to, że boisko było śliskie. Najważniejsze jednak, że siedzę tutaj i nadal jestem w pionie.

Trener odniósł się także do sytuacji zdrowotnej Marcela Pięczka.

– Mam nadzieję, że to tylko skurcz. Wykonał olbrzymi wysiłek na lewej stronie, zrobił kawał tytanicznej pracy i myślę, że właśnie z tego to wynikało. Zobaczymy po badaniach, kiedy ten kurz już opadnie. Chłopaki teraz odpoczną, mają czas dla siebie, żeby zrelaksować się w gronie rodzinnym albo mniej rodzinnym – po takim meczu wręcz wypada. W poniedziałek spotkamy się na treningu i zobaczymy, jak wygląda sytuacja zdrowotna. Wraca Bartek Smolarczyk, zobaczymy co z Długim [Długoszem]. Może być tak, że na mecz w Krakowie będziemy mieli komplet zawodników.

Szkoleniowiec bardzo wysoko ocenił również występ Nono, który wrócił do wyjściowego składu.

– Dla mnie był dziś cichym bohaterem tej drużyny. Wszyscy będą mówić o przepięknej bramce Dawida Błanika, ale praca, jaką wykonał Nono, jest nie do przecenienia. Patrząc na to, jak wyglądał ostatnio na treningach, wiedziałem, że taki mecz go nie przerośnie. Długo zastanawiałem się nad składem i ustawieniem, ale postawiłem na chłopaków zaprawionych w bojach. Oni wytrzymali ciśnienie, które przed tym meczem chyba wywaliło skalę.

Na pytanie, czy był to jeden z najpiękniejszych meczów w jego karierze trenerskiej, Zieliński odpowiedział:

– Patrząc na radość – na pewno tak. Natomiast jeśli chodzi o walory estetyczne, to myślę, że nie, ale dziś były one najmniej ważne. To był mecz najwyższej wagi.

Na zakończenie trener Korony podziękował kibicom oraz wszystkim osobom związanym z klubem.

– Chciałem serdecznie podziękować naszym kibicom za wsparcie, które niosło nas jak husarię Sobieskiego pod Wiedniem. Zachowali się wspaniale, doping był fantastyczny. Mimo że ostatnio nie dostarczaliśmy im wielu powodów do radości, stanęli na wysokości zadania. Bardzo dziękuję im za ten trudny sezon. Dziękuję też wszystkim, którzy nas wspierali – pracownikom klubu, członkom sztabu i wszystkim ludziom, którym dobro Korony leżało na sercu. Było widać, że jesteśmy jedną wielką rodziną.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

ReklamaDrogeria Uroda
ReklamaDrogeria Labo
Reklama3d Ostrowiec
Reklama
Reklama