Dyrektor muzeum Grzegorz Maciągowski podkreślał, że tego typu dary trafiają do placówki coraz rzadziej.
– To wielka radość, ponieważ coraz rzadziej zdarzają nam się dary składające się z obiektów tak cennych z punktu widzenia historii Kielc. Listy, które otrzymaliśmy, są dokumentami życia społecznego i świadectwem życia rodziny niezwykle zasłużonej dla miasta. Z tej rodziny wywodzą się wybitni artyści, naukowcy, lekarze. Tym bardziej cieszymy się, że będą mogły służyć jako materiał źródłowy do dalszego pogłębiania wiedzy historycznej o rodzinie Gierowskich i jej znaczeniu dla Kielc – powiedział.
O wartości historycznej zbioru mówił także Marcin Kolasa, kierownik Działu Gromadzenia i Dokumentacji Muzeum Historii Kielc.
– Jest to rzeczywiście wyjątkowy zbiór korespondencji związany z wielce zasłużoną dla historii Kielc rodziną Gierowskich, w której przez pokolenia kultywowano wartości patriotyczne i obywatelskie. Dar obejmuje kilkadziesiąt listów i kart pocztowych z okresu II wojny światowej, adresowanych do Lucjana Gierowskiego, będącego wówczas jeńcem wojennym w niemieckich oflagach – mówił.
Jak przypomniał, rodzina Gierowskich odegrała ważną rolę w historii miasta. Wśród braci Lucjana byli m.in. lekarz i dyrektor szpitala św. Aleksandra, Józef Gierowski, inżynier Wacław Gierowski, harcerz i regionalista Włodzimierz Gierowski oraz Bogdan Gierowski, którego mieszkanie przy ulicy Żeromskiego w czasie okupacji pełniło funkcję punktu kontaktowego Armii Krajowej.
Lucjan Gierowski, najstarszy z rodzeństwa, po wybuchu wojny trafił do niewoli niemieckiej. Przebywał kolejno w kilku oflagach, najdłużej w Oflagu VII A Murnau w Bawarii. To właśnie tam docierały listy od jego żony.
Jak podkreślał Marcin Kolasa, korespondencja ma niezwykle osobisty charakter.
– Listy, które pisała do niego Józefa, przepełnione są wielkim uczuciem. W zasadzie z każdego akapitu wyziera tęsknota i miłość. Żona niepokoi się, czy mąż ma znośne warunki w obozie, czy nie jest głodny, czy docierają do niego listy i paczki. Jednocześnie stara się go uspokoić i zapewnić, że oni w Kielcach jakoś sobie radzą – zaznaczył.
W listach pojawiają się również obrazy codzienności okupacyjnych Kielc. Józefa Gierowska pisała o problemach z aprowizacją, łapankach, wywózkach na roboty przymusowe czy bombardowaniu miasta w styczniu 1945 roku.
– Wśród tych prywatnych zapisków i wyznań szczerej miłości znajdują się też obrazy życia okupacyjnych Kielc. To dla nas, muzealników i historyków, szczególnie cenne świadectwo epoki. Pojawiają się informacje o nazwiskach kielczan na liście katyńskiej, o łapankach, wywózkach na roboty, a w ostatnim liście z 13 stycznia 1945 roku Józefa pisze wprost, że miasto jest bombardowane – mówił Marcin Kolasa.
Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące portretu Lucjana wykonanego przez jednego ze współwięźniów w obozie. Jeńcy organizowali tam życie kulturalne, prowadzili kursy i działalność artystyczną.
– Więźniowie uzdolnieni plastycznie portretowali swoich kolegów, a ci wysyłali później te portrety rodzinom. Taki portret otrzymała również Józefa. Pisała potem do męża w bardzo ujmujących słowach, że jest taki wychudzony i ma takie smutne oczy, które chciałaby całować naprawdę. W tej korespondencji jest ogromny ładunek emocjonalny i to stanowi dodatkową wartość tego daru – podkreślał.
Darczyńca zbioru, Igor Metzger, przyznał, że od początku zależało mu, by dokumenty pozostały w Kielcach.
– Do antykwariatu trafiają różne rzeczy, ale kiedy zobaczyłem, że są to dokumenty związane z Kielcami, z kielecką rodziną i ulicą Wesołą, uznałem, że najlepiej będzie, jeśli pozostaną właśnie tutaj. A najlepszym miejscem dla nich jest Muzeum Historii Kielc – powiedział.
Jak dodał, listy przyniósł do antykwariatu przypadkowy mieszkaniec.
– Pamiętam tego człowieka. To był bardzo miły pan, prawdopodobnie robotnik, który odnalazł te dokumenty podczas remontu albo porządków – wspominał Igor Metzger.
Korespondencja Józefy i Lucjana Gierowskich stanowi dziś nie tylko świadectwo wojennych losów jednej rodziny, ale także przejmujący zapis emocji, codziennych zmagań i nadziei ludzi żyjących w okupowanych Kielcach. Więcej informacji na temat zbiorów można znaleźć TUTAJ. Natomiast gablotę z przekazaną korespondencją można samodzielnie obejrzeć w Muzeum Historii Kielc przez dwa tygodnie.



















Napisz komentarz
Komentarze