– Nie wyciągamy żadnych wniosków po takim sparingu. To była pierwsza gra kontrolna, w większości w wymiarze 45 minut. Chodziło o to, żeby po około dziesięciu dniach treningów znów zagrać na boisku z przeciwnikiem. Chcieliśmy, żeby rywal postawił nam dziś wyższe wymagania, ale mecz ułożył się tak, a nie inaczej. Minusem jest kontuzja Stjepana Davidovicia, bo jeszcze nie wiemy, co dokładnie się stało. Za chwilę jedzie do szpitala na diagnostykę i wtedy będziemy wiedzieli więcej.
Zieliński odniósł się również do nieobecności Tamara Svetlina, dementując pojawiające się informacje o problemach zdrowotnych pomocnika.
– To nieprawda, że Tamar nie zagrał z powodu urazu. Był nieobecny ze względu na sprawy osobiste. Miał wcześniej zaplanowaną ważną sprawę, dostał ode mnie zgodę i od początku wiedzieliśmy, że w tym sparingu nie wystąpi.
Trener pozytywnie ocenił pierwszy tydzień przygotowań do nowego sezonu, choć przyznał, że sztabowi i zawodnikom mocno dawały się we znaki wysokie temperatury.
– To był dobry tydzień. Problemem była pogoda, bo rzeczywiście bardzo nam doskwierała. Natomiast wykonaliśmy praktycznie wszystko, co sobie zaplanowaliśmy. Poza dzisiejszym urazem obyło się bez kontuzji, praktycznie wszyscy są do dyspozycji. Jedziemy więc jutro na zgrupowanie do Buska-Zdroju z dobrymi nastrojami i nadziejami.
Szkoleniowiec został również zapytany o ustawienie zespołu z czwórką obrońców. Jak podkreślił, był to jedynie wariant testowany w pierwszym meczu kontrolnym.
– To było tylko założenie na ten sparing. Nie wyciągajmy zbyt daleko idących wniosków. Wiem, że są tutaj fanatycy gry na czwórkę, ale spokojnie. Pierwsze śliwki robaczywki.
Na zakończenie Zieliński ocenił występ nowego pomocnika, Patrika Hellebranda, który rozegrał swoje pierwsze 45 minut w barwach Korony.
– To był jego pierwszy mecz. Widać jednak jego dojrzałość i umiejętności. Grał na pozycji numer sześć, nie straciliśmy bramki, więc oceniam jego występ na plus.

Napisz komentarz
Komentarze