Kielczanie w ostatnich trzech spotkaniach zaprezentowali się z dobrej strony, jednak dwukrotnie musieli zadowolić się remisami. Rubežić podkreśla, że celem zespołu przed każdym meczem jest zwycięstwo, dlatego również do Płocka Korona jedzie po pełną pulę.
– Mamy taki plan na każdy mecz, żeby jechać po zwycięstwo. W ostatnim spotkaniu z Motorem trochę zabrakło nam szczęścia. Strzał Remacle’a mógł skończyć się bramką, mieliśmy jeszcze trzy, cztery sytuacje. Ogólnie każdy mecz chcemy wygrać. Mamy swój plan i wierzymy, że jesteśmy drużyną, która może prezentować wysoki poziom.
Obrońca Korony zauważa również, że z każdym kolejnym spotkaniem zespół prezentuje się coraz lepiej. Jego zdaniem szczególnie było to widoczne w drugiej połowie rywalizacji z Motorem Lublin.
– Nie wiem, co ludzie myślą na ten temat, ale ja uważam, że w każdym meczu wyglądamy coraz lepiej, zarówno z Legią, jak i z Motorem. Szczególnie druga połowa spotkania z Motorem była bardzo dobra, bo przez długi czas atakowaliśmy i mieliśmy kontrolę nad grą. Potrzebujemy jeszcze trochę finezji, jak to się mówi w piłce – lepszego podania, lepszego uderzenia czy ostatniej decyzji. Ale wierzę, że to przyjdzie.
Rubežić został również zapytany o to, jak duża jest zgodność pomiędzy tym, co drużyna przygotowuje podczas treningów, a tym, co później prezentuje na boisku. Jak zaznaczył, każdy rywal wymaga nieco innego podejścia, ale najważniejsze jest trzymanie się założeń przygotowanych przez sztab szkoleniowy.
– Zespół z tygodnia na tydzień jest inny, a każdy przeciwnik jest inny. Trenujemy określone rzeczy, ale nie da się w każdym meczu zrobić wszystkiego, co sobie zaplanujesz. Ogólnie jednak wiemy, jaki jest plan, i chcemy realizować to, co mówi trener oraz taktykę przygotowaną na konkretne spotkanie. Dla mnie remis nie jest jednak satysfakcjonujący. Uważam, że mecz z Motorem był do wygrania, dlatego trudno mi zaakceptować taki wynik.
Kolejnym wyzwaniem będzie Wisła Płock, która w poprzedniej kolejce poniosła bardzo wysoką porażkę 0:5 z GKS-em Katowice. Rubežić spodziewa się więc mocno zmotywowanego rywala, który przed własnymi kibicami będzie chciał odpowiedzieć na ostatni wynik.
– To normalne. Taka jest piłka i taka jest Ekstraklasa. Możesz przegrać 0:5, a w kolejnym meczu wygrać. Tak to wygląda w każdym zespole. Wiem, że Wisła nie jest złym zespołem. Mam do niej respekt, tak samo jak do wszystkich drużyn, ale uważam, że jeśli zagramy tak, jak chcemy, będzie dobrze. Jeśli zrealizujemy wszystko, co trener nam przekazał, będzie dobrze. Jeśli zaczniemy robić coś innego, to oczywiście może być problem.
Przed meczem Rubežić nie zamierza skupiać się wyłącznie na pojedynczych zawodnikach Wisły. Jego zdaniem najważniejsze jest odpowiednie wykonanie własnych zadań.
– Moim przyjacielem jest Jurić, ale ogólnie nie zwracam na to aż takiej uwagi. Dlaczego miałbym skupiać się na tym, na kogo muszę zwracać uwagę, skoro przede wszystkim muszę koncentrować się na sobie? Nie lubię, kiedy za bardzo analizuje się pojedynczych zawodników. Wszyscy piłkarze, zarówno w naszym zespole, jak i w innych drużynach, wiedzą, jak grać w piłkę. Nie trzeba więc aż tak bardzo skupiać się na tym, kto jest po drugiej stronie.
Sam Czarnogórzec dobrze rozpoczął sezon. Pierwszy mecz zaczął na ławce rezerwowych, ale później wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i nie zamierza go oddawać.
– W zespole mamy dużą konkurencję i to jest bardzo dobre dla drużyny. Jeśli grasz, musisz utrzymać swoją pozycję, ciężko pracować, dawać z siebie wszystko i w każdym meczu pokazywać, na co cię stać. Jestem bardzo szczęśliwy, że gram, ale każdy kolejny mecz musisz zagrać dobrze. Potem następny, następny i następny. Nie ma czasu na odpoczynek, bo konkurencja jest bardzo duża. Jeśli chcesz utrzymać miejsce w składzie, musisz cały czas tak pracować.
Rubežić docenia również rywalizację podczas treningów. Jego zdaniem wysoki poziom konkurencji jest jednym z elementów, które pozwalają całemu zespołowi się rozwijać.
– Tak, poziom jest bardzo wysoki. Lubię to. Nauczyłem się tego w Szkocji – musisz mieć konkurencję i musi być ona dobra. Nie może być tak, że pojawia się młody zawodnik albo ktoś inny i od razu czujesz, że będziesz grał. Musisz co tydzień czuć, że nie wiesz, czy wyjdziesz na boisko. Dzięki temu poziom treningów jest wysoki. Wszyscy prezentują się bardzo dobrze i bardzo mi się to podoba.
W nowym sezonie Korona częściej utrzymuje się przy piłce. Rubežić przyznaje, że taki sposób gry odpowiada mu, szczególnie że zespół dysponuje zawodnikami potrafiącymi dobrze operować piłką w środku pola.
– Dla mnie to jest nowa era piłki nożnej. Jeśli nie potrafisz grać jeden na jeden, trudno jest grać w piłkę. Jesteśmy piłkarzami i musimy wykonywać to, czego wymaga od nas trener. Nie możemy za każdym razem decydować, co lubimy, a czego nie. Mamy bardzo dobrych zawodników w środku pola – Simona, Remacle’a, Patrika, Kamila, wszystkich. Myślę, że dlatego często mamy piłkę. To bardzo dobrzy piłkarze, którzy nadają odpowiednie tempo gry i czują się pewnie, kiedy mają piłkę. Ja również wtedy czuję się pewniej.
Jak podkreślił, dla obrońcy obecność takich zawodników oznacza również większą pewność przy rozpoczynaniu akcji od własnej bramki.
– Nie chodzi tylko o to, czy jest Kamil, Patrik czy ktoś inny. My musimy wykonywać swoją pracę, szczególnie w defensywie. Nie potrzebujesz wtedy za dużo myśleć, ale lubię mieć przed sobą takich zawodników, którzy chcą biegać i podawać piłkę. Czujesz wtedy większą pewność siebie. Jeśli na początku meczu wykonasz trzy, cztery dobre podania, od razu czujesz się lepiej. Potem mijają kolejne minuty – dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści – i ta pewność rośnie. Dla mnie to bardzo ważne.
Korona w ostatnich spotkaniach występowała również w ustawieniu z czwórką obrońców. Rubežić ma doświadczenie zarówno z gry w takim systemie, jak i w trójce defensorów.
– Grałem w ten sposób ostatnio także w reprezentacji i wcześniej w Szkocji. Zmieniałem ustawienie – przez trzy pierwsze lata było trzech obrońców, potem czterech. Potem tutaj przyjechałem, było trzech obrońców, a teraz czterech. Dla mnie jest to super. Jak chcesz zmienić ustawienie, to musisz przygotować się na to, że zmienisz swoje zachowanie na boisku i wszystko. Dla mnie jest super.
Defensor nie ma również problemu z reagowaniem na zmianę ustawienia już w trakcie spotkania. Jak zaznaczył, wraz z wiekiem i doświadczeniem takie decyzje przychodzą mu coraz łatwiej.
– Nie mam z tym problemu. Teraz mam 26 lat. Kiedy przyjechałem, może było trochę trudniej. Wchodzisz na boisko i ktoś mówi ci, że trzeba zmienić ustawienie, więc musisz wiedzieć, jak się zachować. Teraz, kiedy jestem starszy, szybciej potrafię zmienić to w głowie. Mam po prostu więcej doświadczenia.
Dodatkowo poza doświadczeniem pomagają również wypracowane na treningach automatyzmy.
– Gram w piłkę od dziesiątego roku życia, więc wiele rzeczy masz już w głowie. Musisz jednak codziennie pracować, żeby szybko reagować, kiedy trzeba zmienić pomysł, usłyszysz nowe założenie taktyczne czy pojawi się inna sytuacja na boisku. Wszystko masz w głowie i musisz sprawić, żeby ten automatyzm działał jak najszybciej.
Rubežić został również zapytany o to, z którym z partnerów w defensywie gra mu się najlepiej – Konstantinosem Soteriou czy Arielem Mosórem. Czarnogórzec nie wskazał jednak żadnego z nich, podkreślając, że jest gotowy współpracować z każdym.
– Obojętne. Nie lubię takich wyborów, kto jest lepszy. Dla mnie to nie ma znaczenia. Mamy dużą konkurencję i może być tak, że Ariel i Kostas dobrze czują się razem, ale tego nie wiem. Mam duży respekt do wszystkich bardzo dobrych piłkarzy. Jest też Smolarczyk, mamy czterech bardzo dobrych stoperów i dla mnie naprawdę nie ma znaczenia, z kim gram. Mogę grać z Arielem, mogę z Kostasem, może Kostas z Arielem. Tego nie wiesz. Najważniejsze jest to, żeby dobrze wykonywać swoją pracę. Nie ma znaczenia, kto jest obok ciebie. Musisz przygotować się do meczu.
W dotychczasowych spotkaniach ligowych Korona nie zachowała jeszcze czystego konta. Rubežić liczy, że pierwsze w tym sezonie „zero z tyłu” uda się zanotować już w Płocku.
– Chciałbym, żeby stało się to w piątek. Mecz bez straconej bramki jest dla mnie bardzo ważny. Trochę nie mieliśmy szczęścia w ostatnim meczu. Podobnie było w meczu z Widzewem, ta bramka nie była zdobyta po świetnej akcji. Można było zrobić więcej. Ale zobaczymy w piątek. Po meczu porozmawiamy i zobaczymy, jak będzie.

Napisz komentarz
Komentarze