Sztuczna inteligencja, robotyzacja, nowe technologie, eksperymenty i laboratoria otwarte dla tych, którzy na co dzień nie mają do nich dostępu. 25 września Politechnika Świętokrzyska zmieniła się w miejsce, w którym nauka miała przede wszystkim działać, a nie tylko dobrze brzmieć.
Motyw przewodni pierwszej Nocy Inżynierów był konkretny: „Sztuczna inteligencja i robotyzacja – technologie, które zmieniają świat”. I trudno o bardziej aktualny temat. AI przestała być przecież technologiczną ciekawostką. Roboty również dawno wyszły poza hale produkcyjne. Coraz częściej spotykamy je w medycynie, przemyśle, transporcie czy codziennym życiu.
Dlatego wieczór rozpoczął wykład „Robot przy łóżku pacjenta. Jak nowe technologie zmieniają nasze życie i zdrowie”. Później teoria ustąpiła miejsca praktyce – otworzyły się laboratoria, pracownie, strefy pokazowe i warsztatowe.
Tu nauki można było dotknąć
I właśnie ten element był najmocniejszą stroną wydarzenia.
Bo można opowiadać młodym ludziom przez godzinę, że inżynieria jest ciekawa. Można też dać im generator Van de Graaffa, pokazać wysokie napięcie, pozwolić eksperymentować, projektować konstrukcje, założyć gogle VR albo spotkać ludzi, którzy na co dzień budują, programują i prowadzą badania.
Politechnika wybrała tę drugą drogę.
W programie znalazły się m.in. doświadczenia z elektrostatyką, prezentacje projektów związanych z kosmosem i robotyką, strefy konstrukcyjne, warsztaty architektoniczne, wirtualne spacery i prezentacje studenckich projektów. Można było nawet przekonać się, że beton ma więcej tajemnic, niż sugerowałaby jego reputacja.
I co ważne – wydarzenie nie było skierowane wyłącznie do przyszłych studentów.
Na uczelnię zaproszono dzieci, młodzież, całe rodziny i seniorów. Bez egzaminu wstępnego z matematyki i bez konieczności rozumienia połowy skrótów używanych przez inżynierów.
Uczelnia pokazana od innej strony
Noc Inżynierów miała jeszcze jeden wymiar. Pozwoliła zajrzeć tam, gdzie podczas zwykłej wizyty na uczelni raczej się nie trafia.
Do laboratoriów i pracowni. Do świata studentów, naukowców i kół naukowych. Do miejsc, w których pomysł przestaje być prezentacją na ekranie, a zaczyna być prototypem, konstrukcją albo technologią gotową do testowania.
To także zupełnie inny sposób mówienia o studiowaniu.
Bez folderu rekrutacyjnego i katalogu kierunków. Zamiast przekonywać młodych ludzi, czym może być inżynieria, można było po prostu im ją pokazać.
I chyba właśnie takich spotkań nauki z mieszkańcami potrzeba więcej. Bo największym wyzwaniem nie jest dziś przekonanie kogokolwiek, że technologia zmienia świat. Widzimy to każdego dnia.
Znacznie ważniejsze jest pokazanie, kto tę technologię tworzy, jak powstaje i że można być jednym z tych ludzi.
Pierwsza Noc Inżynierów na Politechnice Świętokrzyskiej zrobiła w tym kierunku całkiem mocny krok.

Napisz komentarz
Komentarze