Industria już na samym początku meczu miała rzut karny, ale tym razem Piotr Jarosiewicz oddał słaby rzut i trafił jedynie w poprzeczkę. Po chwili wrocławianie popełnili jednak błąd i Luka Klarica zdobył bramkę po rzucie na pustą bramkę. Warto bowiem odnotować, że goście od pierwszej minuty grali w siedmiu w polu po wycofaniu bramkarza.
Kielczanie mieli jeszcze kilka dobrych szans do powiększenia prowadzenia. Rywale mimo gry w przewadze nie potrafili sforsować dobrze ustawionej obrony mistrzów Polski, co przekładało się na wiele start w ich przypadku. Jednocześnie jednak gospodarzom brakowało skuteczności.
Dla Śląska z kolei pierwszego gola strzelił Jakub Świątkiewicz, lecz Industria stosunkowo szybko przełamała problem ze skutecznością i odpowiedzieli dwoma trafieniami z rzędu – autorstwa Karaleka i Rabczyńskiego.
Początek spotkania był jednak wyrównany, ekipa z Wrocławia nie pozwalała mistrzom Polski na zbudowanie nawet trzybramkowej przewagi. Ta sztuka pierwszy raz udała się w 13. minucie, gdy Patryka Małeckiego pokonał Piotr Jędraszczyk.
Pod koniec pierwszego kwadransa, przy wyniku 9:6, trener beniaminka zdecydował się skorzystać z pierwszej przerwy na żądanie. Przyjezdni nie wykorzystali jednak pierwszej akcji po czasie, a błyskawiczna kontra Industrii zakończyła się trafieniem Kiryła Rabczyńskiego.
Był to także moment, w którym „żółto-biało-niebiescy” wyraźnie przejęli inicjatywę, zdobyli kilka bramek z rzędu i bardzo szybko wypracowali sobie bezpieczne prowadzenie, w 18. minucie było to już 13:6.
Śląsk popełniał coraz więcej błędów, choć trzeba również oddać kieleckiej obronie, że spisywała się znakomicie, nie pozwalając rywalom na dojście do optymalnej pozycji rzutowej. Przekładało się to na wiele przechwytów i łatwych bramek zdobytych po kontratakach.
Mijały minuty, a do gry defensywnej Industrii nie można było mieć zarzutów. Dzięki kolejnym odbiorom szczypiorniści z Kielc mogli spokojnie przeprowadzać swoje akcje. Dobrze funkcjonowała gra w szybkich atakach, jak i grze pozycyjnej. Ostatecznie pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 25:10.
Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Lukasa Genesa Szukielowicza ze Śląska Wrocław. Dla kielczan natomiast pierwszą bramkę zdobył Theo Monar. Po chwili Jakub Przybylski pewnie wykorzystał rzut karny, a Jarosiewicz nie wykorzystał dobrego podania od Dylana Nahi i rzucił jedynie w poprzeczkę. Początek drugiej części meczu, podobnie jak pierwszej, był w wykonaniu Industrii jednak nie najlepszy, bowiem w następnej akcji w słupek rzucił Benoit Kounkound.
Problemów ze skutecznością nie miał za to Monar, który pewnie wykańczał swoje okazje i po 37. minutach miał 86% skuteczności. Swoje dobre interwencje dokładał również Adam Morawski, lecz tym razem nie przekładało się to na kolejne bramki po kontrach, gdyż precyzja przy rzutach wciąż szwankowała.
Po zmianie stron gra obu zespołów pozostawiała nieco do życzenia, ponieważ nie oglądaliśmy zbyt wielu bramek. Po pierwszym kwadransie drugiej połowy Industria prowadziła 33:16, tak więc ich przewaga nieznacznie się powiększyła. Przełom nastąpił jednak właśnie w tym momencie, powtórzył się tym samym schemat sprzed przerwy. Podopieczni Lijewskiego wzmocnili ponownie defensywę i wystrzegali się przy tym błędów w ataku, dzięki czemu odjechali jeszcze wyraźniej rywalom.
Dosyć niespodziewanie jednak okres lepszej gry trwał ledwie kilka minut. W poczynania szczypiornistów z Kielc wkradło się rozluźnienie, oglądaliśmy wiele banalnych strat. Śląsk natomiast zdobył cztery bramki z rzędu, zmniejszając prowadzenie do 16 goli (36:20). Słabą serię przełamał dopiero Rabczyński, który popisał się ładnym rzutem z dystansu.
W samej końcówce natomiast to wrocławianie popełnili kilka prostych błędów, które bezwzględnie wykorzystali gospodarze. Ostatecznie Industria wygrała więc bardzo wysoko 43:26. MVP tego spotkania wybrano Adama Morawskiego.
Kielczanie następne spotkanie rozegrają już w sobotę, 3 października, ponownie w Hali Legionów. Tym razem rywalem Industrii będzie Zepter KPR Legionowo. Początek tego spotkania zaplanowano na godzinę 20:15.
Industria Kielce – Śląsk Wrocław 43:26 (25:10)
Industria Kielce: Morawski, Kaleta – Yusuf 1, Jędraszczyk 4, Klarica 5, Kounkound 2, Bos 2, Latosiński, Karalek 6, Rabczyński 7, Vlah 3, Monar 9, Jarosiewicz 1, Nahi 3
Śląsk Wrocław: Małecki, Mazur, Gładysz – Przybylski 7, Pacek 3, Okapa 3, Granowski 3, Niedzielenko 1, Wychowaniec, Wielgucki 2, Wandzel, Genes Szukielowicz 2, Świątkiewicz 5, Marciniak

Napisz komentarz
Komentarze