Czeski zawodnik przyznał, że nie spodziewał się aż tylu występów podczas zgrupowania. Szczególnym przeżyciem była dla niego możliwość gry na Wembley oraz rywalizacji z reprezentacjami ze światowej czołówki, Hiszpanią i Anglią.
– Nie spodziewałem się, że zagram aż trzy mecze. Bardzo się z tego cieszę i jestem dumny, że mogłem trzykrotnie reprezentować swój kraj przeciwko takim przeciwnikom. Mogłem zagrać na Wembley i zmierzyć się z mistrzami świata. To były na pewno trudne, ale jednocześnie radosne przeżycia.
Pomocnik Korony dobrze wykorzystał otrzymaną szansę. Choć pierwsze spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, później zyskał zaufanie selekcjonera i wystąpił w podstawowym składzie w dwóch kolejnych meczach.
– W pierwszym meczu byłem na ławce, ale później wszedłem na boisko, gdy graliśmy w dziesięciu. Trener mi zaufał, pokazałem się z dobrej strony i w kolejnych dwóch spotkaniach grałem już od początku. Tak jak mówiłem też w szatni: zawodnik Korony grał na Wembley, więc to jest fajne. Bardzo się z tego cieszę.
Lingr uważa, że powrót do Europy i występy w kieleckim zespole pomogły mu ponownie znaleźć się w reprezentacji. Zawodnik docenił zaufanie, jakim obdarzyli go przedstawiciele Korony, i zapowiedział, że chce odwdzięczyć się dobrą grą.
– Tak, na sto procent. Ludzie ogólnie uważają, że MLS nie jest tak dobrą ligą, dlatego myślę, że powrót do Europy wiele mi dał. Jestem wdzięczny Koronie, trenerom i zarządowi za to, że tutaj jestem. Dzięki temu mogłem się pokazać i wrócić do kadry. Teraz chcę zaprezentować się z jak najlepszej strony w meczu w Szczecinie.
Po intensywnym okresie reprezentacyjnym piłkarz wrócił już do klubowych obowiązków. Jak przyznał, koledzy z drużyny przyjęli go bardzo ciepło, a niektórzy śledzili jego występy w kadrze. Teraz jednak cała uwaga skupia się na najbliższym spotkaniu ligowym.
– To były trudne trzy tygodnie, było sporo grania w krótkim czasie, ale ogólnie cieszę się z tego okresu. Wróciłem, koledzy miło mnie przywitali. Wiem też, że oglądali mecze, co jest fajne, ale czas reprezentacyjny to już przeszłość. W tym momencie skupiamy się na tym, żeby jak najlepiej wypaść w Szczecinie.
Pomocnik nie ukrywał, że cieszy się z powrotu do klubowej rywalizacji. Jego zdaniem przerwa w rozgrywkach nie stanowi problemu, a najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do kolejnych spotkań. Koronę czekają dwa trudne wyjazdy – najpierw do Szczecina, a następnie do Poznania.
– Już trochę czekałem na to, żeby tutaj wrócić. Wcześniej byłem tutaj dość krótko. Czekałem na powrót do Kielc, bo rywalizacja ligowa jest w tym wszystkim najważniejsza. Teraz przed nami dwaj trudni przeciwnicy: najpierw Pogoń Szczecin, później Lech Poznań, oba mecze na wyjeździe. Musimy jak najlepiej pracować, żeby dobrze w nich wypaść.
Szczególnie wymagającym zadaniem będzie niedzielne starcie z Pogonią. Historia spotkań w Szczecinie nie przemawia na korzyść kielczan, ale Lingr uważa, że nadchodzący mecz daje okazję do zmiany tej sytuacji. Zwrócił również uwagę na dobre występy Korony w spotkaniach wyjazdowych.
– To drużyna, która gra bardzo dobrze i z którą na pewno trudno się rywalizuje. Wiem, że dawno tam nie wygraliśmy i znam historię tych spotkań, ale teraz mamy szansę, żeby to zmienić. Jesteśmy przygotowani zarówno taktycznie, jak i fizycznie. Chodzi o to, żebyśmy wywieźli stamtąd najlepiej trzy punkty.
Czeski piłkarz został również zapytany o swoją ulubioną pozycję na boisku. W reprezentacji występował na skrzydle, natomiast w Koronie częściej grał bliżej środka, za plecami napastnika. Jak zaznaczył, ma swoje preferencje, ale przede wszystkim zamierza realizować zadania wyznaczone przez szkoleniowca.
– Zawsze mówię, że gram tam, gdzie wystawi mnie trener. Raczej najlepiej czuję się za napastnikiem, ale będę grał na tej pozycji, na której trener mnie ustawi.
Lingr wyróżnia się dużą intensywnością i zaangażowaniem, co pokazał również podczas ostatnich występów w reprezentacji Czech. Sam przyznał, że nieustępliwość i dawanie z siebie wszystkiego to elementy jego piłkarskiego charakteru, które towarzyszą mu od początku kariery.
– To mój styl. Zawsze taki byłem i właśnie dlatego Korona wybrała mnie na swojego zawodnika.

Napisz komentarz
Komentarze