Szkoleniowiec Korony podkreślił, że jego zespół miał swoje argumenty, jednak o końcowym rezultacie przesądziła skuteczność gospodarzy. Jak zaznaczył, Pogoń potrafiła wykorzystać momenty słabości kielczan, zdobywając bramkę w końcówce pierwszej połowy i w ostatnich fragmentach spotkania.
– Myślę, że Pogoń pokazała nam dzisiaj, na czym polega pragmatyzm w piłce nożnej. Co z tego, że mieliśmy większe posiadanie piłki, kreowaliśmy więcej sytuacji i gra w dużej mierze toczyła się pod nasze dyktando, skoro mecz zakończył się wynikiem 0:2? Pogoń wykorzystała momenty naszej słabości – jeden w końcówce pierwszej połowy, a drugi pod koniec meczu. Ta druga bramka też bardzo boli, bo było już widać, że złapaliśmy odpowiedni rytm. Byliśmy bardzo blisko pola karnego, szukaliśmy swoich sytuacji, ale niestety nic nie wpadało. Trzeba więc przełknąć gorzką pigułkę i myśleć o następnym meczu.
Trener został również zapytany o to, czego zabrakło Koronie w drugiej połowie, gdy kielczanie mocniej naciskali na rywali i szukali bramki wyrównującej. Jego zdaniem jednym z najważniejszych problemów była zbyt mała liczba zawodników angażujących się w finalizowanie akcji.
– Myślę, że zabrakło nam przede wszystkim większej obecności w polu karnym. Przy akcjach kończących się dośrodkowaniami i próbami wykończenia, których było naprawdę dużo, mieliśmy zbyt mało zawodników. Ameyaw dobrze radził sobie z tej strony, a w końcówce rozpędził się też Camilo Mena. Brakowało nam jednak większej liczby graczy. Atakowaliśmy zbyt małą liczbą zawodników. Miedzy naszymi zawodnikami ofensywnymi, a dwójką środkowych pomocników, czyli Patrikiem Hellebrandem i Kamilem Jakubczykiem tworzyła się zbyt duża przerwa. Potrzebowaliśmy większej liczby zawodników w polu karnym, bo każdy kolejny mógłby dać impuls i stanowić dodatkowe zagrożenie. Niestety, popełniliśmy chyba trochę grzech zaniechania.
Zieliński odniósł się także do sytuacji, po której Pogoń zdobyła pierwszą bramkę. Zwrócił uwagę na brak zdecydowanej reakcji zawodników Korony, mimo że drużyna przygotowywała się na szybkie wznowienia gospodarzy i zagrania w kierunku Paula Mukairu.
– Uczulaliśmy się na szybkie wznowienia Pogoni po stałych fragmentach gry oraz na wejścia Mukairu. Do pierwszej bramki naprawdę dobrze odcinaliśmy go od takich zagrań. Tym razem zabrakło jednak decyzyjności. Jeden zawodnik spojrzał na drugiego, a chwilę później wyciągaliśmy piłkę z siatki. Przeanalizujemy tę sytuację, ale na pewno był to nasz duży błąd.
W trakcie konferencji poruszono również temat przygotowania defensywy na Jordiego Sáncheza. Napastnik Pogoni ponownie nie wpisał się na listę strzelców w spotkaniu przeciwko kielczanom, jednak Zieliński zaznaczył, że jego zespół koncentrował się na całej drużynie ze Szczecina, a nie tylko na jednym zawodniku. Docenił też postawę stoperów Korony, którzy skutecznie ograniczali możliwości hiszpańskiego napastnika.
– Przygotowaliśmy obronę na Pogoń Szczecin. Sánchez to jedno, ale są jeszcze Mukairu, Churlinov i młody Wojciechowski. Właśnie w ten sposób chcieliśmy podejść do tego spotkania. Rubežić z Arielem bardzo dobrze zaopiekowali się Sánchezem. Mam jednak wrażenie, że w pewnym momencie za bardzo spuściliśmy z oka Mukairu, który napędzał najważniejsze akcje meczowe. Nawet jeśli sam ich nie kończył, jak robi to zazwyczaj, to i tak pozostawał groźny. Coś za coś.
Na koniec szkoleniowiec został zapytany, czy któryś z elementów gry Pogoni szczególnie zaskoczył jego drużynę. Trener zaprzeczył, podkreślając, że kielczanie byli przygotowani na sposób gry rywali. Zwrócił przy tym uwagę na bardzo dobrą organizację defensywy szczecińskiego zespołu, który przed tym spotkaniem stracił zaledwie sześć bramek w ligowych rozgrywkach.
– Nie powiem, że coś mnie zaskoczyło. Byliśmy przygotowani na taką grę Pogoni, bo ten zespół nie traci wielu bramek. Sześć straconych goli to najlepszy wynik w Ekstraklasie, co świadczy o tym, że Pogoń bardzo dobrze broni. Liczyliśmy się z tym, że mocno zabezpieczy pole karne, bo potrafi robić to dobrze. Dlatego, tak jak mówiłem, zabrakło mi naszego mocniejszego wejścia w pole karne większą liczbą zawodników. Jeśli chodzi o fazy przejściowe, to myślę, że przez dużą część spotkania skutecznie odcinaliśmy Pogoń od szybkich ataków. Niestety, błędy się zdarzają i w pewnym momencie padły bramki. Nie powiem więc, że Pogoń nas zaskoczyła. Potwierdziła natomiast, że jest naprawdę solidnym zespołem i nie bez przyczyny straciła dotąd tylko sześć goli.

Napisz komentarz
Komentarze