Ariel Mosór nie ukrywał rozczarowania wynikiem. W jego ocenie Korona przez długie fragmenty kontrolowała przebieg rywalizacji, ale Pogoń potrafiła wykorzystać swoje szanse po szybkich atakach.
– Ciężki mecz za nami. Ta porażka bardzo boli, bo wydawało się, że mieliśmy kontrolę nad spotkaniem, a obie bramki straciliśmy właściwie z niczego. Przez większość czasu przeciwnicy się bronili, ale robili to mądrze. Potrafili zaatakować z kontry i strzelić dwa gole.
Defensor został również zapytany o błędy, które doprowadziły do utraty bramek. Jak zaznaczył, na gorąco trudno jednoznacznie ocenić obie sytuacje, jednak kielczanie muszą wyciągnąć z nich wnioski i poprawić swoją grę w defensywie.
– Ciężko na gorąco to określić. Nie widziałem dokładnie obu sytuacji. Były przebitki, przegrane pojedynki i bramki, których nie możemy tracić. Musimy reagować inaczej. Teraz pozostaje nam ciężko pracować w tym tygodniu, żeby za tydzień walczyć o dobry rezultat z Lechem.
Jednym z tematów rozmowy była także postawa Paula Mukairu, który odegrał ważną rolę w ofensywie Pogoni. Trener Jacek Zieliński sugerował po spotkaniu, że Korona mogła poświęcić zbyt dużo uwagi Jordiemu Sánchezowi, pozostawiając Nigeryjczykowi więcej przestrzeni. Mosór zaznaczył, że nie chce szczegółowo oceniać tej kwestii bez ponownego obejrzenia sytuacji, ale docenił występ rywala.
– Mukairu przez cały mecz grał po drugiej stronie, a ja byłem bliżej lewej strony, więc nie chcę na gorąco komentować jego gry. Trzeba jednak powiedzieć, że rozegrał dobre spotkanie. Wygrywał pojedynki, strzelił bramkę i tyle.
Mosór zwrócił również uwagę na moment utraty pierwszego gola, który padł w końcówce pierwszej połowy. Jego zdaniem szczególnie bolesne było to, że Korona miała jeszcze całą drugą część spotkania, by odwrócić losy rywalizacji, a mimo stwarzanych okazji nie zdołała zdobyć bramki.
– To była ostatnia akcja pierwszej połowy, dlatego bardzo nas to zabolało. Mieliśmy jednak kolejne 45 minut i również stworzyliśmy sobie sytuacje. Musimy być bardziej pazerni i wykorzystywać okazje, których trochę kreujemy. Myślę, że Pogoń stworzyła sobie w tym meczu dwie sytuacje, ale zdobyła dwie bramki. Musimy być skuteczniejsi i lepiej pilnować rywali podczas kontrataków.
Do przebiegu spotkania odniósł się również Michael Ameyaw, który aktywnie uczestniczył w ofensywnych poczynaniach Korony i kilkukrotnie próbował zagrozić bramce gospodarzy. Skrzydłowy przyznał, że porażka jest szczególnie rozczarowująca, ponieważ przez pierwsze 40 minut mecz układał się w sposób pozwalający kielczanom myśleć o korzystnym rezultacie.
– Na pewno jestem mocno rozgoryczony, bo porażka zawsze boli. Tym bardziej w meczu, który, wydaje mi się, przez pierwsze 40 minut był bardzo wyrównany i zmierzał w kierunku remisu. Myślę, że sytuacja z końcówki pierwszej połowy zadecydowała o tym, że końcowy rezultat jest dla nas niekorzystny.
Skrzydłowy został zapytany także o przyczyny nieskuteczności Korony. Zwrócił uwagę, że choć jego drużyna często docierała w okolice pola karnego Pogoni, nie przekładało się to na wystarczającą liczbę klarownych okazji. Jego zdaniem znaczenie miało również niewłaściwe ustawienie zawodników podczas finalizowania akcji.
– Na pewno brakowało przede wszystkim lepszego wypełnienia pola karnego. Mimo że często wchodziliśmy w pole karne przeciwnika, nie tworzyliśmy aż tak wielu sytuacji. A kiedy już je mamy, musimy wykazywać się lepszą skutecznością. Jak widać na przykładzie Pogoni, która, z tego, co sprawdzałem, oddała chyba tylko dwa celne strzały, oba zakończyły się bramkami dla rywali.
Przed kielczanami kolejne wymagające spotkanie. W następnej kolejce zmierzą się na wyjeździe z Lechem Poznań, ale Ameyaw podkreślił, że drużyna nie zamierza rezygnować z walki o zwycięstwo, niezależnie od klasy przeciwnika i miejsca rozgrywania meczu.
– Zawsze chcemy grać o zwycięstwo, niezależnie od tego, czy mierzymy się na terenie mistrza Polski. Wychodzimy na boisko po to, żeby wygrać, więc jedziemy z podniesionymi głowami. Wiadomo, że najbliższe kilka czy kilkanaście godzin będzie trudnych, bo ambitni zawodnicy nie przełkną łatwo takiej porażki. Jestem jednak przekonany, że już od kolejnego dnia będziemy robić wszystko, żeby pojechać na Bułgarską po trzy punkty.
Ameyaw odniósł się także do własnych prób ofensywnych. W spotkaniu z Pogonią jego trafienie nie zostało uznane z powodu spalonego, a przy innej okazji bramkarz gospodarzy skutecznie interweniował. Zawodnik nie ukrywał, że chciałby jak najszybciej zdobyć pierwszą bramkę w barwach Korony.
– Szkoda również tej nieuznanej bramki. Sam nie widziałem tej sytuacji, ale z tego, co słyszałem, spalony był niewielki. Szkoda, bo piłka dobrze siadła mi na stopie i mogłaby to być ładna bramka. Była też druga próba, przy której bramkarz Pogoni świetnie się zachował i nie udało się zdobyć gola. Fajnie byłoby wreszcie rozpocząć swoje strzelanie w Koronie. Mam nadzieję, że wydarzy się to już w meczu z Lechem Poznań.
Skrzydłowy ocenił również swoje dośrodkowania, przyznając, że w tym elemencie ma jeszcze nad czym pracować. Zwrócił uwagę na kilka akcji, po których koledzy mogli doprowadzić do zagrożenia pod bramką Pogoni, ale zabrakło skutecznego wykończenia.
– Na pewno celność moich dośrodkowań nie była na najwyższym poziomie. Z tego, co pamiętam, jedno z nich trafiło do Camilo i szkoda, że nie zakończyło się bramką. Pod koniec spotkania Ariel uderzał też po moim dośrodkowaniu. Tak to jednak wygląda w piłce – nie każde dośrodkowanie kończy się golem. Muszę poprawić celność dośrodkowań i stwarzać kolegom więcej sytuacji.
Na zakończenie Ameyaw wyjaśnił, dlaczego w ostatnich meczach nie wykonywał większości stałych fragmentów gry. Jak podkreślił, wynika to z decyzji sztabu szkoleniowego, a pierwszeństwo w tym elemencie ma Wiktor Długosz.
– To przede wszystkim ustalenia trenera. Wiktor jest pierwszym wykonawcą stałych fragmentów gry i robi to bardzo dobrze. Jeśli dobrze się czuje na boisku, ma pierwszeństwo. W ostatniej minucie wykonywałem rzut rożny, który chyba wyszedł całkiem nieźle, bo Ariel miał dobrą sytuację. Tak jak jednak wspomniałem, Wiktor jest naszym pierwszym wykonawcą i to on znajduje się na początku kolejności przy rzutach rożnych i wolnych.

Napisz komentarz
Komentarze