Szkoleniowiec podkreślił, że jego zespół spodziewał się trudnego spotkania, ponieważ drużyna z Ostrowa Wielkopolskiego w ostatnim czasie zrobiła duży postęp i potrafi rywalizować z silnymi przeciwnikami.
– Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie ciężki. Z jednej strony dlatego, że Ostrowia to naprawdę bardzo dobra drużyna, która w ostatnich miesiącach i latach bardzo okrzepła. Nie zapominajmy, że w tym sezonie grali w Lidze Europy z bardzo mocnymi zespołami, a takie spotkania dużo uczą i dają doświadczenie. Dzisiaj pokazali, że mogą być równym przeciwnikiem dla każdego – powiedział Lijewski.
Trener zwrócił uwagę na dojrzałą grę rywali, zwłaszcza w ataku, oraz na fizyczny charakter spotkania.
– Grali bardzo dojrzałą piłkę ręczną, szczególnie w ataku, a w obronie po prostu się bili. My z kolei nie mogliśmy rozwinąć skrzydeł poprzez kontrataki, bo nasza obrona na początku meczu nie była tak agresywna, jak powinna. Dlatego to spotkanie przez długi czas było bardzo wyrównane i często mieliśmy remis.
Lijewski zaznaczył również, że ważnym elementem meczu były rzuty karne, które jego zespół skutecznie zamieniał na bramki.
– Jedyną taką naprawdę pozytywną rzeczą były rzuty karne, które udało nam się zamieniać na gole. To też bardzo ważny element w kontekście najbliższych meczów.
Po przerwie gra Industrii wyglądała już lepiej, przede wszystkim w defensywie, co przełożyło się na większą kontrolę nad przebiegiem spotkania.
– W drugiej połowie wyglądało to z naszej strony zupełnie inaczej. Myślę, że nasza obrona była bardziej agresywna, a przeciwnik zaczął popełniać więcej błędów. W efekcie nie mogli już tak łatwo zmieniać zawodników do defensywy, szczególnie tych kluczowych w środku bloku. My to wykorzystywaliśmy. Przewaga nie była bardzo duża, ale na tyle bezpieczna, że mogliśmy kontrolować przebieg meczu.
Szkoleniowiec odniósł się również do powrotu na parkiet Piotra Jędraszczyka, który wrócił do gry po przerwie spowodowanej urazem.
– Widać, że Piotrek miał kilka tygodni rozbratu z piłką i brakuje mu jeszcze timingu z chłopakami. To zupełnie normalne – po takiej przerwie nie jest łatwo wrócić na parkiet i od razu błyszczeć tak jak przed kontuzją. Jesteśmy jednak spokojni, bo ma ogromne umiejętności i szybko sobie poradzi.
Jak zaznaczył, sytuacja kadrowa sprawia, że rozgrywający musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność.
– W tej chwili musi grać i brać ciężar na siebie, bo mamy kilku kontuzjowanych zawodników. W sztabie jesteśmy jednak przekonani, że Piotrek sobie z tym poradzi – zakończył drugi trener Industrii Kielce.