Sebastian już w pierwszej serii wycisnął 110 kg. Niestety dwa kolejne podejścia z wyższą wagą były nieudane. Tak o występie swego podopiecznego mówi trener Mateusz Czyżewski.
- Pierwsze podejście zaliczone bezbłędnie, z bardzo dużą energią, z apetytem na więcej. Szliśmy tym torem, który wybraliśmy. Natomiast na drugim podejściu Sebastian popełnił delikatny błąd techniczny, przez co podejście nie zostało zaliczone.
Ciężar został wyciśnięty, ale samo podejście nie zostało zaliczone. No i szybka, tak naprawdę krótka przerwa, bo te zawody naprawdę były dobrze zorganizowane i był krótki czas na regenerację, przełożyły się, na to, że trzecie podejście już też niestety zostało spalone.
Walczyliśmy o wszystko. Mniejsze ciężary nie dawały nam większych szans na lepsze miejsce. Szliśmy po medal, czyli tak zero jedynkowo, jak to w sporcie.
Niestety tego dnia nie udało się dojść do miejsca medalowego. Natomiast Sebastian dał z siebie nawet więcej niż 100%.
Pomimo sporego niedosytu Mateusz Czyżewski nie krył zadowolenia z udziału swojego zawodnika w imprezie najwyższej rangi.
- Wcześniej startowaliśmy w Mistrzostwach Europy, a w Mistrzostwach Świata mieliśmy zaszczyt wystartować pierwszy raz. I właśnie Sebastian był tym zawodnikiem, który reprezentował nasz kraj. Mistrzostw Świata, to jest top of the top wszystkich zawodników ze świata. Tak więc sama presja całego tego otoczenia mogła mieć wpływ na psychikę. Konkurencja była bardzo mocna. Przypomnę, że w jego kategorii wiekowej Węgier wycisnął 140 kg przy tej samej wadze. To jest niebywały wynik.
Zawodnicy z całego świata prezentowali bardzo wysoki poziom.
Tak samo Japończycy, tak samo Gruzini. Natomiast już do nich, do tych 120-117 kilogramów było nam bliżej. Na treningach to, że tak powiem szło.
Natomiast Mistrzostwa Świata, ogólnie zawody, a szczególnie tej rangi rządzą się całkowicie innymi prawami. Zawsze zapraszam każdego, żeby pojechał, zobaczył jak to wygląda. Ta presja, to otoczenie, ta ekscytacja to ma niebywałe przełożenie na psychikę i później jest finalny efekt.Teraz pozostaje wyciągnięcie wniosków z tego co się wydarzyło.
Z tego niesamowicie cennego doświadczenia dla mnie jako trenera, dla Sebastiana, także dla wszystkich zawodników, którzy też przyjechali wspierać Sebastiana. Sport uczy pokory, tak więc nie da się wszystkiego zaplanować idealnie. Przygotowania trwają kilka miesięcy, a mamy tu tak naprawdę kilka, kilkanaście minut i po wszystkim. I albo wcelujemy w tą formę, w ten dzień, musimy się zmierzyć tak trywialnymi rzeczami na przykład jak to było wczoraj, jak nowa sztanga, czy nowy pomost. To wszystko ma przełożenie na psychikę przede wszystkim zawodnika.Niemniej jestem bardzo dumny z wyczynu Sebastiana. Sama kwalifikacja na te zawody to cały proces, który musiał przejść przez cały rok, wygrać Mistrzostwa Polski, zakwalifikować się, przejść testy antydopingowe, no i pojechać i zaliczyć chociaż właśnie to jedno podejście, które mu się udało. Lekcja na przyszłość.
Ale doświadczenie zdobyte na takich dużych zawodach to też jest plus dla tak młodego zawodnika. Bezcenne - podsumował trener Sebastiana Mateusz Czyżewski.

Napisz komentarz
Komentarze