Szkoleniowiec odniósł się na początku do medialnych doniesień dotyczących przyszłości Tamara Svetlina. Przyznał, że zainteresowanie pomocnikiem istnieje od dłuższego czasu, jednak na razie nic nie zostało przesądzone.
– Czy nie będę miał Tamara w tym spotkaniu? Tego jeszcze nie wiem. Na chwilę obecną rozmowy trwają. Zainteresowanie nim jest od dawna – wcześniej była kwestia Lecha, teraz pojawił się kolejny klub. Na razie są to medialne doniesienia, a my przygotowujemy się do meczu z Legią w komplecie.
Trener zaznaczył jednocześnie, że klub jest przygotowany na ewentualne odejście zawodnika.
– Patrik Hellebrand był sprowadzany jako zawodnik do podstawowego składu. Kamila Jakubczyka udało się pozyskać, bo był ciekawym, młodym piłkarzem dostępnym na rynku. Dzięki temu zabezpieczyliśmy środek pola i jeśli coś się wydarzy, jesteśmy przygotowani. Na razie jednak najważniejszy jest mecz z Legią i na nim się koncentrujemy.
Więcej o prawdopodobnym odejściu Tamara Svetlina można przeczytać TUTAJ.
Zieliński uspokoił także w kwestii zdrowia zawodników.
– Na tę chwilę mam do dyspozycji wszystkich zawodników, z Tamarem Svetlinem włącznie.
Szkoleniowiec podkreślił, że sobotni mecz będzie wyjątkowym wydarzeniem zarówno dla drużyny, jak i kibiców.
– Mecze z Legią zawsze zapisują się w historii jako spotkania pełne emocji. Legia to marka, która budzi zainteresowanie w całej Polsce. To zespół, który bardzo dobrze rozpoczął sezon, jest liderem tabeli i widać w nim dużą stabilizację. Wiemy, że czeka nas spotkanie wysokiej rangi. Szczególnie, że mecz będzie w prime time i przy komplecie publiczności, więc będziemy chcieli dorosnąć do rangi tego wydarzenia.
Szkoleniowiec został również zapytany o zwycięstwo Korony nad Legią przy Łazienkowskiej z początku rundy wiosennej. Jak przyznał, tamtego spotkania nie należy bezpośrednio porównywać z sobotnią rywalizacją.
– Myślę, że rzeczywiście nie można tych meczów porównywać. To trochę inna Legia i, mimo wszystko, także inna Korona. Wierzę jednak, że nie zabraknie nam tego, co pozwoliło wtedy wygrać przy Łazienkowskiej – charakteru, zaangażowania i mądrości. Tego samego będziemy potrzebowali również w sobotnim meczu.
Trener liczy również, że przełamanie przyjdzie ze strony kapitana Korony, Mariusza Stępińskiego.
– Nie ukrywam, że bardzo liczymy na Mariusza, bo mocno pracuje na treningach i wygląda coraz lepiej. Jestem przekonany, że to kwestia czasu, kiedy Mario odpali, więc liczę na to, że stanie się to już w sobotnim meczu.
Pytany o wnioski po inauguracji sezonu z Jagiellonią Białystok, Zieliński wskazał przede wszystkim na skuteczność oraz koncentrację w defensywie.
– Na pewno będą to trochę inne mecze. Nie ulega wątpliwości, że zarówno Jagiellonia, jak i Legia to czołówka ligowej tabeli. My musimy być bardziej skuteczni, jeśli chodzi o nasze atuty w ofensywie. Musimy po prostu wykorzystywać to, co się nam trafi, szczególnie w takim meczu z Legią. Przede wszystkim musimy też mocniej zabezpieczyć blok defensywny. W meczu z Jagiellonią funkcjonował on naprawdę dobrze, ale nie ustrzegł się błędu w 90. minucie i to na pewno musi się zmienić.
Szkoleniowiec zapowiedział również roszady w wyjściowym składzie.
– Po przegranym meczu zawsze człowiek szuka nowych rozwiązań, innych rozwiązań i nowych bodźców. Przede wszystkim wracają po kontuzjach Nono, Davidović i Rubežić. Od dwóch tygodni z drużyną trenuje też Morgan Fassbender, więc mamy zdecydowanie większe możliwości manewru i myślę, że zmiany będą.
Jak dodał, cała czwórka jest już gotowa do gry.
– Tak, ta czwórka jest już gotowa, żeby grać.
Zieliński przyznał, że drużyna intensywnie pracowała nad poprawą gry ofensywnej podczas dwutygodniowej przerwy między meczami.
– Czy te dwa tygodnie przyniosły jakiś medykament? Trudno powiedzieć, bo okaże się to dopiero w sobotę na murawie. To cały czas jest proces. Naprawdę bardzo dużo nad tym pracujemy. To nie tylko praca na boisku, ale też mnóstwo analiz i pokazywania zawodnikom rzeczy, które można poprawić, które wykonujemy nie tak, jak trzeba. Jestem głęboko przekonany, bo wierzę w tę drużynę, wierzę w naszą pracę i w to, co robimy, że prędzej czy później przyniesie to efekty. Chcielibyśmy jednak, żeby było to widać już w sobotę.
Szkoleniowiec uważa, że poprawy wymagają różne elementy gry w ataku.
– Nie nazwałbym tego tak, że brakuje odwagi. Brakuje wielu rzeczy, które na to rzutują. Pracujemy nad odwagą, większą powtarzalnością, a czasami także większą bezczelnością, bo to powinno charakteryzować napastników. Wykonaliśmy przez te dwa tygodnie dużą pracę i chcemy, żeby jej efekty były przynajmniej w jakimś stopniu widoczne już w sobotę.
Trener odniósł się także do charakterystyki Legii prowadzonej przez Marka Papszuna.
– Zamierzamy trzymać się swojego planu i tego, co sobie założymy. Nie ulega to wątpliwości. Wiadomo jednak, że pojedynki z Markiem Papszunem są specyficzne, bo jego zespoły grają według określonego schematu. Pewne rzeczy są tam naprawdę powtarzalne i można się im przyjrzeć, choć oczywiście nie jest to żadne ułatwienie. Zdajemy sobie sprawę, że najmocniejszą stroną Legii jest teraz stabilizacja, bo praktycznie od początku roku gra w tym samym składzie. Druga sprawa to stałe fragmenty gry, które Legia ma naprawdę bardzo mocne i potrafi je wykorzystywać. Na to będziemy przygotowani.
Nie zabrakło także pytań o możliwe wzmocnienia ofensywy. Zieliński przyznał, że klub nadal prowadzi rozmowy.
– Nie wiem, jak blisko było kilka dni temu, ale rozmowy trwają. Rozmawiamy z zawodnikami, z ich klubami i z menedżerami. To nie są proste sprawy, ale cały czas trwa praca, która, mam nadzieję, doprowadzi do szczęśliwego zakończenia. Czy stanie się to za kilka dni, tydzień czy dwa, trudno mi powiedzieć, ale chcemy dołożyć do tego zespołu jeszcze coś konkretnego.
Szkoleniowiec podkreślił, że Korona szuka piłkarzy, którzy od razu podniosą poziom drużyny.
– Chcemy ściągnąć konkretnych zawodników. Dlatego te rozmowy nie są łatwe, bo dotyczą piłkarzy, którzy grają i mają ważne kontrakty. Piłeczka cały czas jest w ruchu. Miejmy nadzieję, że wszystko przyspieszy.
Zdaniem Zielińskiego dwutygodniowa przerwa między spotkaniami okazała się wartościowym okresem pracy.
– Nie można mówić, że coś mi przeszkodziło przed meczem z Legią. Pewnie, że chciałoby się grać, ale są to sytuacje, na które nie mamy wpływu. Takie są przepisy, więc nie mam zamiaru rozdzierać szat, że nie graliśmy z Górnikiem. Po prostu wykorzystaliśmy ten czas inaczej. Myślę, że te dwa tygodnie wspólnego treningu i pracy nad tym, co do tej pory nie wychodziło, bardzo nam pomogły.
Na zakończenie trener z uśmiechem odniósł się do medialnych spekulacji dotyczących piłkarzy Lechii Gdańsk (Tomáš Bobček, Aleksandar Ćirković i Bogdan Viunnyk).
– Szczerze powiedziawszy, każdego z nich bym wziął. Tylko między marzeniami a realiami są zazwyczaj duże rozbieżności. Mówimy o zawodnikach, którzy kosztują naprawdę duże pieniądze, więc mogę sobie jedynie pomarzyć. Jak zakończą się nasze rozmowy transferowe, trudno mi powiedzieć. Z tego, co wiem, o tych zawodnikach mówi 3/4 ligi, więc to teraz bardzo popularny temat w Koronie.

Napisz komentarz
Komentarze