– Oczywiście pierwszy mecz w sezonie, chcemy wygrać jak każdy, ale zobaczymy, co będzie w sobotę. Mamy jakieś problemy w zespole, oni też mają i musimy być lepsi o jedną bramkę.
Vlah odniósł się również do problemów kadrowych, które szczególnie mocno dotknęły kielecki zespół na rozegraniu. Jego zdaniem ograniczona liczba zawodników wpływa także na możliwości treningowe.
– Ciężko jest, bo nie możesz normalnie trenować. Nie mamy wystarczającej liczby zawodników na treningach, więc nie możemy grać sześciu na sześciu na całym boisku i tutaj jest problem. Ale jest, jak jest. Musimy wyciągnąć z tego wszystko, co najlepsze, i zobaczyć, co to nam da w meczu.
Rozgrywający ocenił także swoją dyspozycję oraz przygotowanie całej drużyny do pierwszego oficjalnego spotkania. Jak przyznał, czasu na zgranie nowych zawodników nie było wiele, ale zespół szybko zaczął odnajdywać wspólny język.
– Dużo zmian jest, ale fizycznie myślę, że czuję się bardzo dobrze. Myślę, że cały zespół również jest w porządku. Mieliśmy mało czasu na przygotowania, a tych połączeń między nowymi zawodnikami nie było wiele, ale tak jest w każdym sezonie. Ja i każdy zawodnik zespołu chcemy im pomóc, żeby jak najszybciej zaadaptowali się tutaj, w Kielcach i w zespole. Myślę, że bardzo, bardzo dobrze to idzie.
Vlah został również zapytany o swoją rolę w systemie Krzysztofa Lijewskiego. Zwrócił uwagę na zaufanie, jakim obdarza go szkoleniowiec, oraz swobodę, którą otrzymuje na środku rozegrania.
– Ja mogę powiedzieć tylko, że czuję to zaufanie od niego. Mam dużo swobody i mogę zagrać tak, jak chcę. Mogę powiedzieć, że bardzo mi to pasuje i myślę, że to będzie bardzo dobry sezon dla mnie i dla całego zespołu.
Jednym z elementów, na które Industria stawiała w meczach sparingowych, była szybka gra. Vlah przyznał, że taki sposób prowadzenia spotkań odpowiada drużynie i może być skutecznym sposobem na zdobywanie łatwych bramek.
– Na dzisiaj nie mamy na tyle zawodników, którzy mogą rzucać z linii dziewięciu metrów. Okej, mogą, ale nie jest ich tak dużo. Myślę, że chcemy tak grać, bo trener i cały zespół uważają, że tak jest najlepiej: zdobywać bramki, dobrze grać w obronie, pomagać bramkarzom, żeby obronili to, co muszą, i zdobywać te łatwe, szybkie bramki.
Rozgrywający podkreślił również znaczenie przygotowania fizycznego, szczególnie w kontekście konieczności łączenia gry w ataku i obronie. Sam jest gotowy, by w razie potrzeby występować również w defensywie.
– Fizycznie musisz być przygotowany na to, bo ciężko jest grać obronę i atak na takim poziomie przez 60 minut. Myślę jednak, że ja i cały zespół zrobiliśmy bardzo, bardzo dobre przygotowania i nie możemy doczekać się początku sezonu.
Przed pierwszym meczem o trofeum Vlah scharakteryzował również ORLEN Wisłę Płock. Jego zdaniem rywale, mimo niewielkich zmian kadrowych, z pewnością przygotują się do nowego stylu gry Industrii.
– Myślę, że oni na pewno będą coś zmieniać, bo my zagraliśmy ostatnio inaczej niż dwa, trzy lata temu. Mają dużo czasu na przygotowanie się do tego meczu, a także wiele meczów sparingowych. Kielce mają swoje rzeczy, oni mają swoje. Oni też zmienili zawodników, nie jakoś specjalnie, ale również mają jakieś problemy z kontuzjami i zobaczymy, jak będzie.
Vlah został także zapytany o nowego bramkarza Wisły Płock, z którym zna się z reprezentacji. Rozgrywający nie zamierzał jednak zdradzać kolegom potencjalnych słabszych punktów rywala.
– Nie, jeszcze nie, bo zawsze myślę tak: jeśli coś powiesz, to od razu może się okazać, że nie będzie tak, jak powiedziałeś. Także sam, na przykład, Jarosiewicz musi zdobywać bramki z siódmego metra. Ja nic nie powiem. Mam nadzieję, że Vujović nie będzie w topowej formie.
Na koniec Vlah wrócił do ostatniego sparingu z Veszprem, który zakończył się porażką Industrii. Zawodnik podkreślił, że choć wynik nie mógł zadowolić zespołu, spotkanie było wartościowym elementem przygotowań do sezonu.
– Oczywiście, że nie jesteś zadowolony, kiedy przegrywasz, ale to jest sport, to są przygotowania. To był już trzeci mecz, długie przygotowania i jeszcze Piotrek [Jędraszczyk] doznał kontuzji. Dużo zawodników grało, dużo zawodników grało też w Veszprem. Myślę, że Veszprem ma bardzo, bardzo dobry zespół w tym sezonie, na każdej pozycji ma po dwóch zawodników i oni utrzymywali to tempo przez 60 minut. Możliwe, że my nie byliśmy w stanie tego utrzymać. Zdobywali za dużo bramek po kontrach. To była ta różnica, a dodatkowo Nielsen w drugiej połowie dołożył mnóstwo interwencji.

Napisz komentarz
Komentarze