Przed pojedynkiem to Kurowski był uznawany za bardziej doświadczonego zawodnika. Ma na swoim koncie mistrzostwo Polski w MMA oraz wicemistrzostwo kraju w judo. Swoje umiejętności w parterze pokazał już w pierwszej rundzie, w której skutecznie kontrolował pojedynek.
– Z wyniku jestem zadowolony, ale czuję ogromny niedosyt, bo nie mogłem zaprezentować swoich umiejętności stójkowych. Po pierwszej rundzie wiedziałem, że nie mogę się poddać. Liczyli na mnie kibice i trenerzy. Mam doświadczenie w trudnych walkach, więc pierwsza runda mnie nie złamała. W przerwie słuchałem wskazówek z narożnika. Wiedziałem, że muszę poprawić defensywę w zapasach i używać więcej kolan – tłumaczy zwycięzca walki.
W kolejnych odsłonach 19-latek zaprezentował się znacznie lepiej. Mistrz Polski w kickboxingu lepiej radził sobie w parterze i skutecznie odpowiadał na próby Kurowskiego, który konsekwentnie starał się skracać dystans i sprowadzać walkę do ziemi.
– Na szczęście zapasy mnie nie zawiodły. Ciężko pracowaliśmy podczas obozu przygotowawczego nad tym elementem, sparowałem z doświadczonymi zawodnikami z Cross Fight Radom. Dzięki temu wiedziałem co mam robić w pojedynku z takim rywalem jak Jan – kontynuuje Ćwieluch.
W drugiej i trzeciej rundzie Ćwieluch był skuteczniejszy zarówno pod względem technicznym, jak i kondycyjnym. Ostatecznie o zwycięstwie musieli zdecydować sędziowie, którzy wskazali kielczanina jako triumfatora pojedynku.
– Jestem dumny z postawy Tobiasza. Wrócić do gry i obrócić wynik pojedynku na swoją korzyść to naprawdę wielka sztuka. Widać, że włożył mnóstwo pracy w przygotowania i życie mu oddało. Z ciekawością czekam na jego kolejne walki – mówi Rafał Maciaszek, Head Coach Klinczu Kielce.
Na kolejny występ Ćwieluch nie będzie trzeba długo czekać. 7 listopada zawodnik wystąpi podczas Klincz Fight Night 6.

Napisz komentarz
Komentarze