Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
piątek, 23 października 2026 23:47
Reklama
BLISKA KULTURA. GŁOS REGIONU

Chmielnik. Miasto, które pamięta więcej, niż widać z rynku

W Chmielniku przedwojenna historia nie jest odległym rozdziałem z podręcznika. Jest obecna w układzie ulic, w murach dawnej synagogi, w starych fotografiach i w pustce po ludziach, którzy przez stulecia współtworzyli to miasto. Trudno bowiem zrozumieć Chmielnik, nie zaczynając od faktu, który zmienia sposób patrzenia na jego przeszłość: przed II wojną światową zdecydowaną większość mieszkańców stanowili Żydzi.
Chmielnik. Miasto, które pamięta więcej, niż widać z rynku
Śladkowianki

Według danych z 1938 roku społeczność żydowska liczyła 6670 osób, czyli 76,8 procent mieszkańców. To nie była niewielka mniejszość żyjąca gdzieś na obrzeżach miasta. To była jedna z głównych sił kształtujących jego gospodarkę, codzienność i tożsamość.

Żydowscy rzemieślnicy, kupcy i przedsiębiorcy prowadzili sklepy, warsztaty stolarskie, zakłady krawieckie i szewskie. Życie toczyło się wokół rynku, w domach, szkołach, miejscach modlitwy. Były rodzinne uroczystości, religijne święta, interesy, spory i zwykłe sąsiedzkie relacje. Chmielnik nie był idealną opowieścią o zgodnym współistnieniu. Był prawdziwym miastem, z całą złożonością relacji polsko-żydowskich.

I właśnie dlatego jego historia jest tak ważna.

Synagoga, która nie pozwala zapomnieć

W dawnej chmielnickiej synagodze działa dziś Ośrodek Edukacyjno-Muzealny „Świętokrzyski Sztetl”. To jedno z tych miejsc, w których historia przestaje być abstrakcją.

Centralnym elementem ekspozycji jest szklana bima – współczesna interpretacja miejsca, z którego tradycyjnie odczytywano Torę. Jej nowoczesna forma kontrastuje z historycznym wnętrzem. Jest w tym coś symbolicznego: próba opowiedzenia o świecie, którego nie można już przywrócić, ale którego nie wolno sprowadzić do kilku fotografii i dat.

Bo opowieść o żydowskim Chmielniku nie może zaczynać się i kończyć na Holokauście.

Zagłada brutalnie przerwała historię społeczności, która przez pokolenia współtworzyła miasto. Jednak zanim przyszła wojna, istniał tu świat pełen życia. Ze swoją kulturą, obyczajami, językiem, religią i tradycją.

O tym właśnie rozmawialiśmy z Edytą Ślusarczyk, starszą asystentką muzealną Świętokrzyskiego Sztetla, podczas kolejnego spotkania w ramach projektu „Bliska Kultura. Głos Regionu”.

Przywracanie pamięci o dawnych mieszkańcach nie oznacza wyłącznie ochrony budynku. To również edukacja, odkrywanie rodzinnych historii i próba zrozumienia, jak wielką część własnej tożsamości straciło miasto wraz ze zniszczeniem żydowskiej społeczności.

Dla współczesnego Chmielnika to szczególne wyzwanie. Bo pamięć, której nie przekazuje się dalej, z czasem staje się tylko informacją na tablicy.

Pięćdziesiąt lat śpiewania. I ani jednej dobrej przyczyny, żeby przestać

Kilka kilometrów od miejskiego rynku historia ma zupełnie inny rytm.

W Śladkowie Małym od pół wieku działa Zespół Folklorystyczny „Śladkowianki”. Pięćdziesiąt lat to wystarczająco długo, żeby zmieniły się pokolenia, obyczaje, muzyczne mody i sposób spędzania wolnego czasu. A jednak tradycja wspólnego śpiewania przetrwała.

11 października 2026 roku zespół świętował swój jubileusz. Były wspomnienia, fotografie i występy artystyczne. Ale znaczenie tego jubileuszu wykracza daleko poza samą uroczystość.

Bo w przypadku takich zespołów nie chodzi wyłącznie o repertuar i sceniczne stroje.

Chodzi o pamięć przekazywaną bez podręczników. O pieśni, których uczyły matki i babki. O język, lokalne zwyczaje i wspólnotę, która spotyka się nie dlatego, że ktoś wpisał wydarzenie do kalendarza, lecz dlatego, że chce być razem.

W audycji o tej tradycji opowiadała Alicja Maj, przedstawicielka „Śladkowianek”.

Folklor bywa dziś traktowany z pobłażaniem. Jako sympatyczny dodatek do dożynek, regionalna dekoracja albo atrakcja dla turystów. Tymczasem za ludową pieśnią stoi często znacznie więcej autentycznej historii niż za niejeden raz odgrywaną inscenizacją przeszłości.

Tego rodzaju dziedzictwa nie da się kupić ani odtworzyć na zamówienie. Można je tylko pielęgnować, przekazywać albo bezpowrotnie stracić.

Kultura nie kończy się na granicach miasta

Współczesny Chmielnik funkcjonuje między dwoma rzeczywistościami.

Z jednej strony ma wyjątkowo mocny fundament historyczny. Z drugiej musi odpowiadać na potrzeby dzisiejszych mieszkańców, którzy od kultury oczekują czegoś więcej niż kolejnych uroczystości i oficjalnych akademii.

W tym miejscu zaczyna się rola Chmielnickiego Centrum Kultury.

To instytucja, której działalność obejmuje nie tylko miasto, lecz również okoliczne miejscowości. Wśród wydarzeń organizowanych w gminie są przeglądy folklorystyczne, spotkania literackie, warsztaty artystyczne, inicjatywy edukacyjne i przedsięwzięcia związane z lokalnym dziedzictwem.

O tym, jak połączyć tak różnorodne środowiska, rozmawialiśmy z Małgorzatą Gładyszewską, dyrektor Chmielnickiego Centrum Kultury.

Bo trudno budować lokalną kulturę wyłącznie zza biurka. Jej rzeczywista siła ujawnia się tam, gdzie mieszkańcy przestają być tylko publicznością, a zaczynają być współtwórcami.

Szczególnie istotne pozostaje miejsce mniejszych miejscowości. To właśnie tam często zachowują się tradycje, których próżno szukać w miejskich instytucjach. Lokalne zespoły, stowarzyszenia, koła gospodyń i nieformalni animatorzy podtrzymują ciągłość kulturową, której nie da się zadekretować żadną uchwałą.

Dziedzictwo samo się nie wypromuje

Chmielnik ma coś, o co wiele miejscowości zabiega latami: autentyczną, rozpoznawalną historię.

Jednak nawet najcenniejsze dziedzictwo nie przyciągnie nowych odbiorców, jeśli pozostanie zamknięte w archiwach i muzealnych opisach.

Współczesna promocja kultury wymaga nie tylko informowania o wydarzeniach, ale przede wszystkim umiejętności opowiadania historii. Takich, które zainteresują mieszkańca sąsiedniej gminy, młodego człowieka przeglądającego media społecznościowe i turystę, który dotąd nie miał powodu, by zatrzymać się w Chmielniku.

To właśnie o tym aspekcie działalności kulturalnej rozmawialiśmy z Alicją Adach-Białowąs, specjalistką ds. promocji Chmielnickiego Centrum Kultury.

Przed instytucjami kultury stoi dziś zadanie znacznie bardziej wymagające niż zapełnianie sal. Muszą potrafić budować więź odbiorców z miejscem i przekonać kolejne pokolenia, że lokalność nie jest ograniczeniem, lecz wartością.

Chmielnik ma do tego wyjątkowo dobre warunki. Świętokrzyski Sztetl, tradycje folklorystyczne, historia małego miasta i aktywność mieszkańców tworzą materiał na opowieść, której nie trzeba upiększać. Trzeba tylko umiejętnie ją wydobyć.

Miasto nie potrzebuje kolejnej laurki. Potrzebuje pamięci i ludzi

W historii Chmielnika jest bolesna nieciągłość. Świat polsko-żydowskiego miasteczka został niemal całkowicie zniszczony. Tego, co utracono, nie zastąpi żadna ekspozycja, nawet najnowocześniejsza.

Można jednak ocalić pamięć o ludziach, którzy tu żyli. Można przypominać ich nazwiska, zawody, historie rodzinne. Można uczyć młodszych mieszkańców, że dzieje ich miasta są znacznie bardziej złożone, niż sugeruje pobieżny spacer po rynku.

A jednocześnie można pielęgnować to, co przetrwało – lokalne pieśni, tradycje, społeczne więzi – i tworzyć przestrzeń dla zupełnie nowych inicjatyw.

W tym właśnie spotykają się dwa pozornie odległe światy: dawny żydowski Chmielnik i współczesna kultura ludowa okolicznych miejscowości.

Nie dlatego, że mają identyczną historię. Dlatego, że oba przypominają o tej samej rzeczy: kultura istnieje tak długo, jak długo istnieją ludzie gotowi ją przekazywać.

Chmielnik ma więc coś znacznie cenniejszego niż interesującą przeszłość. Ma możliwość prowadzenia z nią uczciwej rozmowy.

A to w czasach, kiedy tak łatwo zastąpić historię efektownym sloganem, jest wartością trudną do przecenienia.

O wielokulturowym dziedzictwie Chmielnika, Świętokrzyskim Sztetlu, pięćdziesięcioleciu „Śladkowianek” i współczesnym życiu kulturalnym gminy rozmawialiśmy w audycji „Bliska Kultura. Głos Regionu”. Gościniami programu były Małgorzata Gładyszewska, Edyta Ślusarczyk, Alicja Maj i Alicja Adach-Białowąs.

Posłuchaj całej rozmowy i odkryj Chmielnik poza utartymi szlakami.

Audycja została zrealizowana w ramach projektu „Bliska Kultura. Głos Regionu”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama Drogeria Uroda
Reklama Drogeria Labo
Reklama 3d Ostrowiec
Reklama
Reklama