Ratownicy medyczni pracują w systemie, który wymaga od nich nie tylko ogromnej wiedzy i refleksu, ale również odporności psychicznej. Interwencje często dotyczą wypadków, przemocy, nagłych zachorowań – sytuacji, które zostawiają ślad nie tylko fizyczny, ale i emocjonalny.
Trzeba się na niektóre sytuacje uodpornić, trzeba się w niektórych sytuacjach odnaleźć, umieć po prostu się zachować w danej sytuacji, ale też i po danym zdarzeniu – czyli tak naprawdę jakoś to sobie samemu przetrawić i żyć z tym.
– mówi Sebastian Wosik, ratownik medyczny.
W ostatnich latach coraz częściej mówi się o agresji wobec zespołów ratownictwa medycznego. Zdarzenia, w których ratownicy są atakowani przez pacjentów lub osoby postronne, niestety przestały być rzadkością. W odpowiedzi na rosnące zagrożenia zapowiedziano zmiany – między innymi wyposażenie zespołów w kamizelki nożoodporne i przeszkolenie w zakresie samoobrony.
Wdrażane są pomału na pewno działania związane z samoobroną. Nawet takie szkolenie mamy mieć przygotowane za dwa dni
– podkreśla Wosik.
Trudno nam też jest wyczuć, wyważyć, która sytuacja jest tą sytuacją, gdzie będzie skalowana agresja, a gdzie nie. Na pewno do tych zdarzeń, gdzie będzie skalowana, kamizelki się przydadzą, natomiast do tych z dnia codziennego – nie bardzo.
Jednak jak zaznacza ratownik, realnych efektów zmian wciąż brakuje. Kamizelki – jeśli się pojawią – mają być w ograniczonej liczbie, co już teraz budzi kontrowersje i wątpliwości co do ich praktyczności.
Dzień Ratownictwa Medycznego to nie tylko okazja do złożenia podziękowań i życzeń – to także moment refleksji nad warunkami pracy tych, którzy czuwają nad naszym bezpieczeństwem zdrowotnym 24 godziny na dobę.



















Napisz komentarz
Komentarze