Szkoleniowiec przyznał, że mimo przewagi po pierwszym meczu, drugi finał może być jeszcze większym wyzwaniem.
– Myślę, że po pierwszym meczu narobiliśmy sobie wszyscy jeszcze większych apetytów. Przede wszystkim udowodniliśmy sobie, że możemy grać na najwyższym poziomie z bardzo dobrym przeciwnikiem. Powiedzieliśmy „A”, trzeba powiedzieć „B”. Gramy w domu, oczekiwania są duże, ale drużyna jest gotowa.
Lijewski nie chciał zdradzać szczegółów taktycznych przed niedzielnym spotkaniem, ale przyznał, że rozwiązania zastosowane w Płocku przyniosły oczekiwany efekt.
– Wolałbym nie dzielić się taktyką czy pomysłami na niedzielny mecz, ale faktem jest, że to, co było przygotowane na pierwszy mecz finałowy, się sprawdziło, z czego bardzo się cieszymy. Kosztowało nas to jednak bardzo dużo sił. Widziałem to po zawodnikach po meczu i dzień później. Jeśli chcesz wygrać i utrzymać tak wysoką intensywność na boisku, musisz dać z siebie maksimum i zawodnicy właśnie to zrobili. Byli wszyscy wypruci fizycznie, ale też psychicznie, bo to była nie tylko ciężka praca na boisku, ale również ogromny wysiłek mentalny. Drużyna zdała egzamin, ale tak naprawdę dopiero otworzyliśmy sobie furtkę. Przez te drzwi jeszcze nie przeszliśmy. Bardzo się cieszę, że w oczach zawodników cały czas widać spokój, ale też sportową złość i determinację, żeby ten tytuł wrócił do Kielc.
Trener Industrii spodziewa się, że Wisła Płock pokaże w Kielcach inne oblicze niż w pierwszym finale.
– Jesteśmy pewni, że zobaczymy inną drużynę z Płocka w tym drugim meczu. Tak naprawdę nie ma dwóch takich samych spotkań. Zawsze pojawiają się różnice i detale, które wpływają na przebieg meczu. Musimy być przygotowani na to, że mogą nas czymś zaskoczyć i jestem przekonany, że tak się stanie. Nie da się przygotować zawodników na wszystkie możliwe warianty. Dlatego bardzo ważne będzie przygotowanie mentalne. Pierwszy krok już zrobiliśmy, ale przed nami wciąż długa i ciężka droga do końcowego sukcesu.
Lijewski podkreślił również znaczenie wsparcia kibiców, którzy, jego zdaniem, mogą odegrać ogromną rolę w decydujących momentach meczu.
– Zdecydowanie liczymy na naszych kibiców, którzy nigdy nas nie zawodzili i zawsze nas wspierają, zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Jestem przekonany, że stworzą tutaj fantastyczną atmosferę i będą naszym kolejnym zawodnikiem, bo ich wsparcie na pewno będzie nam potrzebne. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy sami mieli to wszystko uciągnąć. Liczymy na to, że każdy kibic, który przyjdzie w niedzielę do hali, zedrze gardło i dołoży swoją cegiełkę do wspólnego sukcesu.
Zapytany o elementy wymagające poprawy po pierwszym spotkaniu, trener przyznał, że rezerwy wciąż są widoczne.
– Bramkarze na pewno mogą nam jeszcze pomóc, ale nie tylko oni. Są też inne przestrzenie, w których możemy zagrać lepiej. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach będzie jeszcze czas, żeby poprawić te małe niuanse i detale.
Szkoleniowiec odniósł się także do rotacji składem i sytuacji Szymona Sićki, który w pierwszym meczu spędził większość czasu na ławce.
– Jeśli zawodnikowi na boisku idzie dobrze, ma siły i czuje się w gazie, to nie ma potrzeby go zmieniać i z takiego założenia wyszedłem. To jednak nie znaczy, że Szymon nie jest potrzebny. Każdy z szesnastu zawodników wpisanych do protokołu musi czuć się potrzebny i być gotowy, żeby w każdej chwili wejść na boisko. Jestem przekonany, że każdy z tej grupy, niezależnie od tego, czy zacznie mecz od początku, czy pojawi się później, będzie w stanie dać drużynie coś wartościowego.
Lijewski przyznał również, że jego zespół znajduje się teraz w zupełnie innej sytuacji niż w poprzednich latach, kiedy to musiał odrabiać straty po pierwszych meczach finałowych.
– Zawsze lepiej jest gonić, bo widzisz cel przed sobą i dążysz do niego. Natomiast pracy, którą chłopaki wykonali w pierwszym meczu, nie pozwolę zaprzepaścić. To był kawał dobrej piłki ręcznej i szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Musimy jednak pamiętać, że to będzie zupełnie inne spotkanie, wyczerpujące nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Wisła przyjeżdża tutaj tylko w jednym celu, ale my też mamy swój cel. Gramy u siebie, wszystko mamy w swoich rękach. Dlaczego tego nie wykorzystać?
Szkoleniowiec uspokoił w sprawie sytuacji zdrowotnej zespołu i przyznał, że wszyscy zawodnicy powinni być gotowi do gry.
– Wszyscy są zdrowi i do dyspozycji. Zmęczenie po pierwszym meczu było duże, ale chłopaki wracają już do pełnej sprawności i świeżości sportowej. Było to widać już na wczorajszym treningu, więc z godziny na godzinę wygląda to coraz lepiej.
Na koniec były reprezentant Polski podkreślił, że zdobycie mistrzostwa w Kielcach będzie smakowało znakomicie.
– Najlepiej się cieszyć w domu, wśród swoich kibiców i najbliższych, więc to nie podlega żadnej dyskusji.



















Napisz komentarz
Komentarze