Czwartkowy sparing został rozegrany w nietypowym formacie – pierwsza połowa trwała 60 minut, natomiast druga odsłona spotkania normalnie 45 minut.
W pierwszych minutach dłużej przy piłce utrzymywali się gracze Omonii Nikozja, choć niespecjalnie przekładało się to na dogodne sytuacje do strzelenia gola.
Pierwszą świetną okazję miała jednak Korona. Wiktor Długosz przejął piłkę, którą źle wybił bramkarz cypryjskiej drużyny. Po składnej akcji strzał z okolic piątego metra oddał Simon Gustafson, ale uderzenie było zbyt lekkie i bramkarz gości wybronił ten strzał.
Czujny w bramce natomiast cały czas musiał być Xavier Dziekoński. W 11. minucie celnie z dystansu uderzał Jure Balkovec, ale bramkarz Korony pewnie odbił ten strzał.
W dalszej fazie pierwszej połowy żadna z drużyn nie mogła zyskać przewagi. Dodatkowo w poczynania zawodników wkradało się wiele niedokładności, przez co tempo gry nie było zbyt wysokie.
W 35. minucie kielczanie wypracowali sobie niezłą okazję, ale zabrakło wykończenia. Mariusz Stępiński, który cofnął się po piłkę, zagrał dobre prostopadłe podanie do Długosza. Skrzydłowy wygrał pojedynek szybkościowy z obrońcą Omonii i próbował podać do wbiegającego Dawida Błanika. W tym zagraniu zabrakło jednak nieco precyzji i kapitan Korony nie doszedł do futbolówki.
Od tego momentu, aż do końca pierwszej połowy, nie oglądaliśmy żadnej klarownej okazji do zdobycia bramki. Zarówno Korona, jak i Omonia spokojnie rozgrywały piłkę, przez co nie było to zbyt ciekawe spotkanie do oglądania. Ostatecznie pierwsza część sparingu zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po przerwie, podobnie jak w przypadku pierwszego sparingu, na boisko wyszła zupełnie inna jedenastka, względem tego jak wyglądało to w pierwszej części spotkania. Jacek Zieliński wprowadził również dwójkę nowych zawodników, dla których był to nieoficjalny debiut w barwach Korony – Kamila Jakubczyka oraz Ariela Mosóra.
Po kwadransie drugiej połowy Bartłomiej Smolarczyk doskonale podawał do Konrada Ciszka, który wybiegał za plecy stoperów Omonii. Młody gracz Korony wychodził na czystą pozycję, ale w ostatniej chwili został dogoniony przez jednego z zawodników cypryjskiej ekipy i koniec końców z tej okazji nic nie wyniknęło.
W 87. minucie Mayambela z Omonii zdobył pierwszą bramkę sparingu. Na szczęście dla kieleckiej drużyny, zawodnik gości w tej sytuacji znajdował się na pozycji spalonej, przez co wynik pozostał bez zmian.
Korona starała się odpowiedzieć swoją akcją ofensywną, ale Ciszkowi, podobnie jak innym piłkarzom, zabrakło dokładności i nikt nie był w stanie przeciąć jego dośrodkowania z lewej strony boiska.
Ostatnie minuty spotkania wyglądały tak samo jak cały mecz. Obie drużyny były niedokładne, a szans do zdobycia bramki było jak na lekarstwo. Ostatecznie więc drugi sparing Korony przed sezonem 2026/2027 zakończył się bezbramkowym remisem.
Korona Kielce – Omonia Nikozja 0:0 (0:0)
Korona Kielce I połowa: Dziekoński; Zwoźny, Rubežić, Soteriou, Matuszewski; Gustafson, Svetlin, Hellebrand; Długosz, Błanik, Stępiński.
Korona Kielce II połowa: Mikielewicz; Chojecki, Smolarczyk, Mosór, Pięczek; Minuczyc, Jakubczyk, Nono; Toboła, Bąk, Ciszek.
Omonia Nikozja (wyjściowy skład): Fabiano; Odubajo, Coulibaly, Panagiotou, Balkovec; Andreou, Eiting, Ewandro, Christou; Montnor, Kakoullis.

Napisz komentarz
Komentarze