Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu Radio Rekord onair Radio Rekord onair
poniedziałek, 21 września 2026 01:42
Reklama

Zieliński przed pierwszym meczem sezonu: Myślę, że jesteśmy w stanie włączyć się do walki o pozycje 1-6

Korona Kielce rozpocznie sezon PKO BP Ekstraklasy w sobotę, 25 lipca. W pierwszej kolejce zespół Jacka Zielińskiego zmierzy się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 14:45. Przed inauguracją rozgrywek szkoleniowiec „żółto-czerwonych” mówił o nastrojach w drużynie, celach na nowy sezon, rywalizacji o miejsce w składzie i spodziewanym poziomie całej ligi.

Jacek Zieliński przyznał, że mimo ogromnego doświadczenia rozpoczęcie nowego sezonu wciąż wywołuje u niego te same emocje.

– Uczucia są niezmiennie te same. Zawsze jest ekscytacja, zawsze jest czekanie na ten pierwszy gwizdek. Podchodzimy jednak do tego bardzo spokojnie, bez jakiejś olbrzymiej napinki. Jesteśmy świadomi, że chcemy grać o jak najwyższe lokaty. Mamy dobry zespół, a teraz pozostaje pokazać to na boisku.

Szkoleniowiec został zapytany także o oczekiwania wobec zespołu po letnich transferach. Nie ukrywał, że wraz z kolejnymi wzmocnieniami rosną również ambicje.

– Przed rozpoczęciem sezonu każdy zespół walczy o mistrzostwo Polski. Liga jeszcze się nie zaczęła i wszyscy chcą wypaść jak najlepiej. Wiemy, że wraz z kolejnymi ruchami transferowymi rosną oczekiwania wobec tej drużyny. Jesteśmy ludźmi ambitnymi. Mówiłem wcześniej, że chcemy poprawić miejsce w tabeli, ale mamy też swoje plany i marzenia. Chcielibyśmy być zespołem, który zaczyna liczyć się w lidze. Do czego to wystarczy, trudno powiedzieć, ale myślę, że jesteśmy w stanie włączyć się do walki o pozycje 1-6.

Zieliński pozytywnie ocenił przygotowanie drużyny do inauguracji. Jak podkreślił, ostatni tydzień przed ligą pozwolił zawodnikom odzyskać świeżość.

– Wszystko zweryfikuje boisko i pierwsze mecze. Ten tydzień bardzo nam pomógł. Zawodnicy odpoczęli w weekend, wróciła świeżość i widać duży powiew energii. Uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani. Jedziemy z dużymi nadziejami i mocnym postanowieniem wywalczenia dobrego rezultatu w Białymstoku. Wiemy jednak, że jedziemy do zespołu, który regularnie gra w europejskich pucharach, więc poprzeczka będzie zawieszona wysoko. Z drugiej strony to świetny przeciwnik na inaugurację ligi.

Trener odniósł się również do procesu wdrażania nowego systemu gry.

– Cztery tygodnie to za mało, żeby wszystko funkcjonowało idealnie. To jest proces. Natomiast jesteśmy coraz bardziej powtarzalni i coraz lepsi w wielu elementach. Niektóre rzeczy wymagają jeszcze ostatecznego szlifu, ale myślę, że z upływem czasu będzie coraz lepiej.

Dużym atutem Korony ma być rywalizacja w środku pola. Zieliński przyznał, że właśnie tam konkurencja jest obecnie największa.

– Nie ukrywam, że rywalizacja w środku pola jest bardzo duża. Myślę, że największa w całej drużynie, bo mamy tam praktycznie sześciu zawodników, którzy aspirują do gry w podstawowej jedenastce. Czy mam ból głowy? Może nie, bo generalnie wiem już, jak zaczniemy w Białymstoku. Myślę jednak, że taka rywalizacja wpłynie tylko dobrze na chłopaków. Koncentracja będzie cały czas utrzymywana, bo kolejni będą czyhać na swoją szansę. Fajnie, że tak to wygląda. Na razie wszystko funkcjonuje bardzo dobrze, nie ma żadnych kwasów ani złej krwi. Będą grać najlepsi, a chłopaki o tym wiedzą.

Jednocześnie zaznaczył, że współpraca niektórych piłkarzy potrzebuje jeszcze czasu.

– Do pełnego zgrania i efektywności trochę brakuje, bo było na to mało czasu. Patrik Hellebrand i Tamar Svetlin nie mieli wielu okazji grać razem, bo Tamar dołączył później. Praktycznie nie było sparingu, w którym moglibyśmy zagrać w optymalnym ustawieniu, bo cały czas coś się działo. Myślę jednak, że to są na tyle dobrzy zawodnicy, że to kwestia czasu i kilku dni, aby wszystko dobrze funkcjonowało. O środek pola jestem spokojny.

Dopytywany o ofensywę i ewentualne kolejne wzmocnienia, trener potwierdził, że klub nadal pracuje nad transferami, ale najważniejsza jest jakość nowych zawodników.

– Nie chodzi nam o transfery, które podniosą rywalizację na skrzydłach czy na pozycji numer dziewięć. Bardziej zależy nam na zawodnikach, którzy podniosą jakość tej drużyny. Cały czas o tym mówię. Rzeczywiście coś dzieje się w zaciszu klubowych gabinetów. Zobaczymy. Jak sprawy będą podpisane i klepnięte, będziemy informować. Na pewno szukamy kogoś, kto sprawi, że nasza formacja ofensywna będzie wyglądała trochę lepiej.

Szkoleniowiec odniósł się także do sytuacji kadrowej przed inauguracją w kontekście potencjalnych wzmocnień przed meczem.

– Nono i Stjepan Davidović na pewno nie będą brani pod uwagę. Tak samo Slobodan Rubežić. Wrócą do pełnych treningów dopiero w przyszłym tygodniu. Zobaczymy, co się wydarzy. Nie będę teraz składał żadnych deklaracji, bo to jest piłka, trwają rozmowy i nie wiem, jak się zakończą. Na tę chwilę posiłkuję się chłopakami, którzy są gotowi do gry.

Mówiąc o Jagiellonii Białystok, Zieliński spodziewa się, że rywal pozostanie wierny swojemu stylowi gry.

– Jagiellonia ma swój styl i myślę, że on się nie zmieni. To zespół bardzo powtarzalny. Z kluczowych zawodników odszedł właściwie tylko Afimico Pululu, bo szkielet drużyny został. Ci piłkarze grają ze sobą już od dłuższego czasu, więc ten schemat będzie dalej powielany. Mniej więcej wiemy, czego można się spodziewać, ale dopiero boisko w Białymstoku to zweryfikuje. Każdy szykuje jakieś niespodzianki dla przeciwnika, Jagiellonia również może taką przygotować. Spodziewamy się trudnego meczu, ale jedziemy bardzo optymistycznie nastawieni.

Szkoleniowiec wyjaśnił również, dlaczego nowym kapitanem zespołu został Mariusz Stępiński.

– Zdecydowałem o tym wspólnie z Radą Drużyny, która jest przedłużeniem głosu szatni. To szatnia w jakiś sposób zdecydowała. Mariusz ma wszelkie dane ku temu, żeby być dobrym kapitanem. Co innego widać na boisku, a co innego dzieje się w szatni. Ma bardzo duży posłuch u chłopaków, cieszy się ogromnym szacunkiem. Do tego jego etos pracy i podejście do wszystkiego, co dzieje się na boisku i poza nim, są na maksymalnym poziomie. Myślę, że jest bardzo dobrym kandydatem. Spotkało się to z aprobatą Rady Drużyny i całej szatni, więc nie ma tu żadnych dodatkowych niuansów.

Pytany o to, czy mecz w Białymstoku będzie pierwszym wyznacznikiem tego, jak bardzo Korona zbliżyła się do ligowej czołówki, Zieliński studził emocje.

– Po pierwszym spotkaniu nie ma co wyciągać nie wiadomo jakich wniosków. Mówienie o tym, że poprzednie mecze w Białymstoku pokazywały różnicę jakości, jest w pewnym sensie naturalne. Trudno, żeby nie było różnicy między zespołem, który bronił się przed spadkiem, a drużyną regularnie grającą w europejskich pucharach. To było normalne. My jednak, przyglądając się Jagiellonii, chcieliśmy wyciągać wnioski i się uczyć. Zobaczymy, sobotni mecz pokaże, jak te wnioski zostały wyciągnięte, na jakim poziomie jesteśmy i w jak szybkim tempie gonimy czołówkę.

Szkoleniowiec odniósł się także do przełożenia spotkania z Górnikiem Zabrze. Nie ukrywał, że wolał rozegrać to spotkanie przed kompletem publiczności, ale podkreślił, że klub musi odnaleźć się w tej sytuacji.

– Nie mam zwyczaju przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Szkoda, że tego meczu nie będzie, bo chcieliśmy jak najszybciej zagrać u siebie, podejrzewam przy pełnych trybunach, z zespołem, który pokazał się z naprawdę dobrej strony w Stambule w meczu o Ligę Mistrzów. Górnik miał jednak prawo skorzystać z takiej możliwości i z niej skorzystał. Będziemy musieli w jakiś sposób to zrekompensować. Nie jest to teraz łatwa sprawa, bo zostało bardzo mało czasu, żeby znaleźć przeciwnika do gry. To dla nas też duży problem, żeby utrzymać rytm meczowy, ale trzeba sobie radzić.

Podczas konferencji nie zabrakło również bardziej luźnego pytania o to, czy trener ma w szatni swoich „ulubieńców”.

– Myślę, że tak nie jest. Wszyscy zawodnicy są moimi pupilkami. Wszystkich bardzo lubię, szanuję i cenię. Wiadomo, z jednymi rozmawia się częściej, z innymi rzadziej i być może chłopaki wyciągają z tego takie wnioski. Ja podchodzę do tego naprawdę uczciwie. Nie staram się nikogo sztucznie podnosić ani nikogo dołować. To nie są moje zwyczaje, więc pozostańmy przy tym, że wszyscy są moimi pupilkami.

Zieliński pochwalił również młodych zawodników za pracę wykonaną w okresie przygotowawczym.

– Bardzo dobrze oceniam ich pracę, bo naprawdę bardzo dobrze podchodzili do swoich obowiązków. Prawda jest taka, że nasz zespół zrobił się bardzo młody. Doszli Kamil Jakubczyk i Norbert Barczak, więc ta strzałka przesunęła się w kierunku młodości. Ona ma swoje plusy i minusy, ale liczę, że ci zawodnicy dadzą taki powiew świeżości i jakości. Z chłopaków, którzy byli z nami wcześniej, bardzo dobre sygnały daje Konrad Ciszek. Daniel Bąk po powrocie też mocno naciska Mariusza. Oby tak dalej.

Trener jest zadowolony z rywalizacji w defensywie i nie ukrywa, że właśnie tak powinien wyglądać zdrowy układ w drużynie.

– Na tym polega rywalizacja, żebyśmy mieli przynajmniej po dwóch zawodników na każdej pozycji. Wiadomo, że w środku obrony jest to trochę bardziej uniwersalne, bo niektórzy mogą grać i z prawej, i z lewej strony. Cieszę się, że tak to wygląda. To dobra sytuacja, która zmusza chłopaków do czujności, dobrej pracy nad sobą i konsekwencji. Nie mam bólu głowy z wyborem podstawowej jedenastki, ale ci, którzy wyjdą na boisko, muszą potwierdzać swój poziom, bo już czeka kolejka następnych.

Szkoleniowiec zdradził również plany dotyczące najbliższych dni. Korona szuka sparingpartnera, który wypełni lukę po przełożonym meczu z Górnikiem Zabrze.

– Szukamy sparingpartnera, ale idzie to bardzo opornie, więc na razie nie mogę zdradzić żadnych szczegółów. Bardzo chcemy zagrać u siebie, nawet przed publicznością, żeby był taki posmak meczu o coś. Za chwilę przyjeżdża Legia i to też będzie spotkanie przy wyprzedanych trybunach, więc takie przetarcie byłoby bardzo potrzebne. Natomiast z Arisem Limassol zagramy w niedzielę o 14:00. Wystąpią przede wszystkim zawodnicy, którzy będą mogli zagrać, czyli ci, którzy w Białymstoku zagrają mniej albo nie zagrają wcale, plus kilku chłopaków z drugiej drużyny. Myślę, że złożymy ciekawy zespół.

Zapytany o bilans kadry, trener przyznał, że zespół wciąż wymaga niewielkich korekt.

– Myślę, że Korona jest nieźle zbilansowana, ale w tym „nieźle” tkwi pewien haczyk. Jesteśmy lepiej zbilansowani w formacjach defensywnych i w środku pola. Natomiast takiej głębi brakuje nam na razie na skrzydłach i na pozycji numer dziewięć, dopóki Stiepan Davidović oraz Nono nie wrócą do pełnej sprawności po kontuzji. Pole manewru jest tam niewielkie. Jeżeli uda się jeszcze kogoś dołożyć, będę zadowolony. Pracujemy nad tym. To nie jest tak, że tego nie widzimy albo o tym nie wiemy. Te formacje wymagają delikatnego wzmocnienia.

Dopytywany o planowany transfer, uciął temat krótką odpowiedzią.

– Myślę, że to już jest ostatnie dziesięć metrów.

Zieliński pokusił się również o ocenę układu sił w nowym sezonie PKO BP Ekstraklasy.

– Gdyby rok temu ktoś zapytał, jak będzie wyglądała liga, chyba nie trafiłby nikogo w Polsce, kto przewidziałby taki szalony sezon. Dzisiaj też trudno wyrokować. Pierwsze mecze pokazują jednak, że Lech zaczyna odjeżdżać reszcie stawki. Zbudował bardzo mocną drużynę, która może znaleźć się w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Myślę, że będzie takim hegemonem ligi. Od dawna mówiłem, że w tej lidze powinny być takie dwie lokomotywy, Wszyscy stawiali na Lecha i Legię. Legia ostatnio ma problemy, ale Lech zaczyna to robić. Bardzo dużo dobrego dzieje się też w Górniku Zabrze, do tego dochodzi Raków Częstochowa. Widzew wyciągnął wnioski z poprzedniego sezonu i widać tam większy spokój. Do tego trzech mocnych beniaminków, bo uważam, że w tym roku będą naprawdę silni. Są też zespoły, jak Korona, które będą chciały pójść do góry i uszczknąć coś z tego „najlepszego stołu”. Liga na pewno będzie ciekawa. Nie sądzę jednak, żeby była aż tak szalona jak poprzednia. Myślę, że może pojawić się lekki podział między ścisłą czołówką a resztą stawki.

Trener został zapytany o kulisy przygotowań do pierwszego wyjazdowego meczu sezonu. Przyznał, że mimo ogromnego doświadczenia inauguracja rozgrywek wciąż wywołuje te same emocje.

– Nie można mówić o żadnej sztampie. Gdyby to wszystko było już sztampowe, człowiek zacząłby się zastanawiać, czy nie dać sobie spokoju. To musi być pasja, musi być błysk w oku i on zawsze jest przed pierwszym meczem. Z chłopakami o spotkaniu z Jagiellonią rozmawialiśmy od początku przygotowań – od pierwszego treningu i od wyjazdu na obóz. Już wtedy były odprawy dotyczące może nie tyle samej Jagiellonii, co systemu gry, w którym grała lub będzie grać. Przygotowujemy się do tego meczu od dłuższego czasu. Oczywiście pewne rzeczy się powtarzają, godziny posiłków czy plan dnia, ale zmieniają się odprawy, ich charakter i rytuały dla zawodników. Przyszedł nowy sztab, są nowi ludzie, mamy trochę inne podejście. To wszystko jest ważne i czasami odgrywa dużą rolę. To niby detale, ale sukces rodzi się właśnie w detalach.

Szkoleniowiec został również zapytany, czego najbardziej obawia się ze strony Jagiellonii. Jasno zaznaczył jednak, że jego zespół jedzie do Białegostoku z szacunkiem dla rywala, a nie ze strachem.

– Nie jest tak, że czegokolwiek obawiamy się ze strony Jagiellonii. Doceniamy ten zespół i szanujemy go, bo od kilku lat należy do czołówki ligi. To trzeba docenić, ale w naszym podejściu absolutnie nie ma żadnej bojaźni. Jedziemy zagrać dobry mecz i dobrze zainaugurować sezon, żeby zacząć go trochę inaczej niż w ubiegłym roku.

Na koniec Zieliński zdradził, że sztab analizował ubiegłoroczną inaugurację Jagiellonii, jednak większy nacisk położono na jej późniejsze występy.

– Fragmenty tamtego meczu oczywiście analizowaliśmy, natomiast bardziej skupialiśmy się na spotkaniach późniejszych, nawet tych ostatnich. To jest zresztą taki paradoks – Jagiellonia przegrała pierwszy mecz u siebie z Bruk-Betem 0:4, a dziś dalej gra w europejskich pucharach, podczas gdy Bruk-Bet występuje w pierwszej lidze. Myślę więc, że wyciąganie wniosków i ocenianie układu sił w lidze po pierwszych kolejkach bywa bardzo złudne.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".
 
Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

Komentarze

Reklama Drogeria Uroda
Reklama Drogeria Labo
Reklama 3d Ostrowiec
Reklama
Reklama