Jakubczyk nie miał wątpliwości, że Korona mogła tego wieczoru sięgnąć po pełną pulę.
– Myślę, że na pewno jest duży niedosyt, bo z przebiegu spotkania na pewno byliśmy drużyną dominującą, szczególnie po bramce na 1:0. Wydawało się, że mamy kontrolę nad tym spotkaniem. Jeden niepotrzebny stały fragment gry i Motor wyrównał. Później się cofnął i ciężko nam było o jakieś klarowne sytuacje, więc na pewno jest duży niedosyt.
Pomocnik Korony zwrócił również uwagę na problemy z rozbijaniem głęboko ustawionej defensywy Motoru. Jego zdaniem kielczanom nie brakowało prób, ale w decydujących momentach zawodziła skuteczność i jakości w trzeciej tercji boiska.
– Myślę, że na pewno brakowało nam stworzenia takich klarownych sytuacji i to jest materiał do analizy, do takiej głębszej analizy, jak możemy te sytuacje kreować. Jednego nie można nam zarzucić – że dzisiaj nie próbowaliśmy. Te próby były jednak nieskuteczne i brakowało takich konkretnych sytuacji, po których moglibyśmy powiedzieć, że zabrakło finalizacji. Bardziej brakowało tego ostatniego podania i po prostu jakości wykonania.
Jakubczyk odniósł się także do sytuacji Martina Remacle’a, którego uderzenie z dystansu zatrzymało się na poprzeczce. Jak przyznał, przy tak głęboko ustawionym rywalu strzały z dalszej odległości są jednym ze sposobów na otwarcie spotkania.
– Na pewno, kiedy przeciwnik cofa się tak nisko, takie próby z dystansu są potrzebne. To był bardzo dobry strzał. Możemy tylko żałować, że ta piłka nie wpadła do bramki. Nawet to spotkanie potoczyłoby się wtedy inaczej.
Podobne odczucia po końcowym gwizdku miał Wiktor Długosz. Zawodnik, który w starciu z Motorem został ustawiony na prawej obronie, podkreślił szczególnie postawę Korony po przerwie i fakt, że kielczanie przez długie fragmenty zamknęli przeciwnika na jego połowie.
– Po drugiej połowie wydaje mi się, że duży niedosyt jest, bo mocno zamknęliśmy Motor i czuliśmy dużą przewagę. Na tyle ich zamknęliśmy na ich połowie, że skłamałbym, gdybym powiedział, że nie czujemy takiego niedosytu.
Długosz zaznaczył jednak, że samo posiadanie piłki i spychanie przeciwnika do głębokiej defensywy nie wystarczy. Jego zdaniem Korona musi skuteczniej wykorzystywać przestrzenie, które pojawiają się przy takim sposobie bronienia.
– Zdecydowanie tak, ale gdzieś sami wiemy, jak to wygląda. Jak w zeszłym sezonie graliśmy 5-4-1 nisko w obronie, to naprawdę tych przestrzeni jest mało, kiedy rywal ustawi się tak nisko. Właśnie trzeba było powoli kruszyć ten mur i zmieniać strony. Uważam, że dzisiaj nieźle to robiliśmy. Oczywiście w takim meczu, kiedy ktoś tak nisko broni i jest duża liczba osób, tych sytuacji jest mniej. Tym bardziej musimy wykorzystywać to, co mamy. Dzisiaj tak nie było, co musimy poprawić.
Obrońca Korony został również zapytany o fizyczny koszt spotkania i przygotowania do kolejnego meczu, który kielczanie rozegrają już w piątek w Płocku. Długosz nie zamierzał jednak szukać wymówek w zmęczeniu.
– Myślę, że tak, ale to już jest Ekstraklasa. Wiem, jak ta liga rozwija się na przestrzeni lat i takie obciążenia, takie intensywne mecze to dzisiaj norma, więc nie ma mowy o zmęczeniu. W piątek będziemy grać w Płocku i tyle. Musimy się teraz przygotować do tego meczu.
Długosz zwrócił także uwagę na dużą liczbę dośrodkowań i pojedynków w polu karnym. Jego zdaniem tego typu fizyczna walka jest coraz bardziej charakterystyczna dla spotkań w Ekstraklasie, dlatego zespół musi być na nią odpowiednio przygotowany.
– Te analizy przeciwników są teraz dosyć szerokie i jeżeli chodzi o rywali, to dobrze się znamy. Te mecze coraz bardziej są takie fizyczne. Przypominam sobie nawet mecz z Widzewem i bodajże wyliczyli nam z 15 rzutów rożnych, które wybroniliśmy, więc tak, w tym kierunku to zmierza. Trzeba się do tego przystosować.
Na koniec Długosz odniósł się do akcji, po której Korona zdobyła bramkę, podkreślając, że coraz lepsza organizacja ataku pozycyjnego może być jednym z pozytywów początku sezonu.
– Wydaje mi się, że ta druga połowa dużo pokazała, że naprawdę potrafimy zamknąć przeciwnika. I nie tylko strzelać bramki ze stałych fragmentów, choć dzisiaj uważam, że przy tych stałych fragmentach też mogliśmy trochę więcej dołożyć, bo gdzieś te piłki spadały. Niemniej jednak dużo poświęcamy czasu na ten atak pozycyjny. Czujemy, że to lepiej wygląda i mam nadzieję, że odbiór również jest taki, że to idzie w dobrym kierunku.

Napisz komentarz
Komentarze