Jednym z tematów konferencji prasowej był Ondřej Lingr. Czeski zawodnik jest łączony z przenosinami do Korony Kielce, jednak Jacek Zieliński nie chciał komentować medialnych doniesień, dopóki transfer nie zostanie sfinalizowany.
– Proszę wybaczyć, ale nie będę się wypowiadał na temat zawodnika, którego jeszcze nie ma w klubie i o którym rozpisują się media. Jak sprawa będzie klepnięta, jak go „dotkniemy”, to wtedy mogę się wypowiadać. Na chwilę obecną niestety nie mogę.
Trener Korony potwierdził jednak, że klub poszukuje zawodnika o odpowiedniej jakości. Ważna jest również jego uniwersalność, ponieważ kielczanie potrzebują gracza mogącego występować na kilku pozycjach.
– Klub poszukuje dobrego zawodnika. Mówiłem, że to ma być zawodnik jakościowy. Nie ukrywam, szukamy ludzi uniwersalnych w naszej sytuacji, więc mam nadzieję, że taki do nas wkrótce dołączy.
Podczas konferencji pojawił się również temat Janusza Nojszewskiego, który w ostatnich dniach trenował z pierwszym zespołem. Szkoleniowiec wyjaśnił, że jego obecność podczas zajęć wynikała przede wszystkim z potrzeb taktycznych, ale jednocześnie przyznał, że od dłuższego czasu obserwuje młodego zawodnika.
– Na razie nie dopisywałbym tutaj żadnych teorii. Po prostu Janusz trenował z nami dwa dni, bo potrzebowaliśmy zawodnika o takich parametrach na tę pozycję do gier taktycznych. Januszowi od dłuższego czasu się przyglądam, więc na chwilę obecną jego status się nie zmienia, natomiast jest gdzieś tam w kręgu naszego zainteresowania.
Zieliński pozytywnie ocenił również rozwój 23-latka. Jak podkreślił, Nojszewski w przeszłości miał problemy z kontuzjami, które utrudniały mu złapanie odpowiedniego rytmu.
– Właśnie Janusz jest młodym chłopakiem. Znaczy młodym, 23 lata to już, powiedzmy, taki wiek na zdobywanie trofeów, ale jest to naprawdę fajny chłopak. Miał trochę pecha, ciąg kontuzji i urazów, które zawsze wytrącały go z rytmu, kiedy nasze zainteresowanie nim było większe. Teraz od dłuższego czasu jest wszystko okej, więc niech się dalej rozwija. W sobotę będę też oglądał mecz „dwójki” na żywo na Szczepaniaka, więc będę się mu przyglądał – dodał trener.
Czy Nojszewski może w przyszłości ponownie pojawić się na boiskach Ekstraklasy? Zieliński pozostawił tę kwestię otwartą.
– Życie pisze swoje scenariusze.
Piątkowy mecz będzie dla Korony również okazją do przełamania złych wspomnień z inauguracji poprzedniego sezonu. Wówczas kielczanie przegrali w Płocku, a ich sytuacja bardzo szybko się skomplikowała. Już na początku spotkania bezpośrednią czerwoną kartkę otrzymał Nono, natomiast w trakcie meczu z boiska po dwóch żółtych kartkach został usunięty Jakub Budnicki. Zieliński podkreślił jednak, że od tamtego spotkania minął już rok, a oba zespoły przystąpią do piątkowej rywalizacji w zupełnie innych okolicznościach.
– Rzeczywiście ten mecz inaugurujący zeszłoroczne rozgrywki ułożył nam się po prostu fatalnie. W najgorszych scenariuszach nie przewidywaliśmy takiego rozpoczęcia tego meczu. Ale to jest piłka nożna. Tutaj zdarzają się sytuacje, które są ciężkie do wytłumaczenia, więc mecz nam się nie udał, przegraliśmy go, ta inauguracja nie była udana. Rzeczywiście teraz jest trochę inna Wisła, trochę inna Korona, inne realia. Oczywiście pamiętamy o tamtym meczu, ale to było rok temu, to już jest inny czas. Natomiast jesteśmy w takim deficycie punktowym po remisie z Motorem u siebie. Chcemy zapunktować za trzy, chcemy przywieźć kolejne punkty z wyjazdu. I z takim nastawieniem, z pozytywnym podejściem do tego wszystkiego jedziemy do Płocka.
Wisła Płock przystąpi do spotkania po bardzo wysokiej porażce 0:5 z GKS-em Katowice. Zdaniem Zielińskiego taki wynik może sprawić, że gospodarze będą dodatkowo zmotywowani, aby zrehabilitować się przed własnymi kibicami.
– Myślę, że taki mecz rzadko kiedy się powtarza, więc na pewno Wisła będzie zraniona, mocno podrażniona, szukająca odbicia, szukająca rewanżu. Trafiamy na zespół, który będzie chciał się zrehabilitować przed swoimi kibicami. Ale my już do tego jesteśmy przyzwyczajeni, więc zawsze te mecze są ciężkie. To jest Ekstraklasa, specyficzna liga, więc spodziewamy się trudnego meczu, ale też mocno wierzymy we własne umiejętności.
Trener Korony nie chciał wskazywać konkretnych zawodników Wisły, których jego zespół powinien obawiać się najbardziej. Podkreślił, że przygotowania koncentrują się przede wszystkim na własnym sposobie gry i realizacji założeń.
– W Wiśle jest wielu dobrych piłkarzy, którzy naprawdę przez pryzmat poziomu Ekstraklasy są, myślę, zawodnikami dobrego poziomu. Natomiast my tak nie podchodzimy. Bardziej skupiamy się na tym, co my mamy zaproponować, jak my mamy podejść. Tak jak mówiłem tydzień temu, dwa tygodnie temu, chcielibyśmy mieć kontrolę nad tym meczem, zrealizować swoje założenia, więc tak do tego podchodzimy. Oczywiście są zawodnicy, którzy byli przez nas indywidualnie rozpatrywani i ich najlepsze strony, atuty, ale też minusy, które dostrzegliśmy, były przekazywane zawodnikom. To się jednak toczy na forum analiz wewnątrzdrużynowych.
Ważną kwestią przed spotkaniem jest również obsada wyjściowego składu. Po meczu z Motorem Lublin w przerwie boisko opuścił Stjepan Davidović. Zieliński przyznał, że zawodnik dobrze prezentował się podczas treningów w tym tygodniu, ale ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.
– Składu oczywiście jeszcze nie podam, bo to wszystko będzie się jeszcze, jakby to powiedzieć, „lepiło”. Mamy jeszcze przed sobą jutrzejszą jednostkę treningową przed wyjazdem do Płocka. Stjepan wyglądał dobrze w tym tygodniu. Nono również dobrze wyglądało w tym tygodniu, podobnie jak jeszcze paru chłopaków. Mam o czym myśleć.
W Płocku nadal zabraknie natomiast zawodników, którzy zmagają się z urazami. Simon Gustafson, Hubert Zwoźny oraz Dawid Błanik wciąż trenują indywidualnie.
– Cała trójka jeszcze trenuje indywidualnie. Dopiero będą brani pod uwagę, nie wiem, czy wszyscy, ale niektórzy z nich będą brani pod uwagę przed pucharowym meczem z Widzewem.
Szkoleniowiec został również zapytany o sytuację na lewej stronie defensywy. Korona ma na tej pozycji Marcela Pięczka, Konrada Matuszewskiego oraz Konrada Ciszka. Na ten moment klub nie planuje jednak żadnych ruchów kadrowych.
– Sezon zaczął Marcel Pięczek, ale Marcel dobrze wygląda, więc trudno, żebym tutaj kopał na tej pozycji. Mamy rzeczywiście dobrze obsadzoną tę stronę, bo Konrad to jest bardzo solidna firma. „Cichy” też idzie do przodu, daje fajne sygnały. Natomiast na chwilę obecną mamy taką dość wąską kadrę, teraz jeszcze szczególnie przy tych urazach, więc nie myślimy w tym momencie nad jakimkolwiek ruchem. Zobaczymy, co będzie w najbliższych dniach. Na chwilę obecną tym sobie głowy nie zaprzątam.
Przed Koroną intensywny okres. W kolejnych tygodniach kielczanie będą rywalizować również w Pucharze Polski, a do terminarza dojdzie zaległe spotkanie z Górnikiem Zabrze. Zieliński nie chce jednak na razie wybiegać zbyt daleko w przyszłość.
– Nie myślimy tak, co będzie z Rakowem, z Górnikiem Zabrze. Na chwilę obecną najważniejszy jest mecz z Płockiem. Tym sobie głowę zaprzątamy, pod ten mecz układamy plan i cały scenariusz. Wiadomo, dużą uwagę zwracamy na regenerację zawodników, na ich suplementację, bo to jest bardzo ważne. Na chwilę obecną, poza tymi zawodnikami, którzy wracają, mam nadzieję, że już niedługo będą gotowi, dajemy sobie radę. Mam nadzieję, że nie będzie większych problemów.
Ważną postacią w zespole pozostaje Nono. Hiszpan dobrze zaprezentował się w ostatnim spotkaniu i ponownie może być brany pod uwagę przy ustalaniu wyjściowej jedenastki. Zieliński bardzo wysoko ocenia jego wpływ na drużynę, podkreślając nie tylko umiejętności piłkarskie, ale również mentalność zawodnika.
– Nono cały czas trzyma wysoki poziom. To jest naprawdę zawodnik, którego, podejrzewam, chciałoby mieć większość trenerów – z takim mentalem, z dużymi umiejętnościami, z takim wpływem na zespół i przede wszystkim z takim wiecznym optymizmem. On zaraża tym optymizmem chłopaków, buduje ich, podnosi. Ja się bardzo cieszę, że mogę z takim zawodnikiem pracować. Jest gotowy do gry w każdym, bym powiedział, wymiarze czasowym. Nono to jest taki chłopak, który nigdy się nie obraża, jak siedzi na ławce i wychodzi z ławki. To jest też bardzo ważna cecha i umiejętność, bo takich zawodników, myślę, każdy chce – którzy w odpowiednim momencie wchodzą i robią swoje. To jest naprawdę skarb. Także Nono jest przygotowany, a jak będzie, zobaczymy.
Trener Korony odniósł się również do Mariusza Stępińskiego, który w meczu z Motorem zdobył swoją pierwszą bramkę z gry w barwach kieleckiego zespołu. Zdaniem Zielińskiego napastnik coraz lepiej odnajduje się w obecnym systemie, a przekazanie mu opaski kapitańskiej dodatkowo uwypukliło jego naturalne cechy przywódcze.
– Mariusz miał zawsze takie cechy. Ja to dostrzegałem już, jak przychodził, i było kwestią czasu, kiedy taki ruch nastąpi. Wiadomo, były jakieś problemy z jego dyspozycją, bardziej z tym, że nie strzelał bramek w końcówce sezonu. Ale ja cały czas w niego wierzyłem, cały czas byłem przekonany, że odpali. Rzeczywiście teraz to wygląda naprawdę bardzo solidnie. Potwierdza to na treningach, także ja się cieszę, że Mariusz wrócił do dobrej dyspozycji. Ma duży wpływ na zespół i to myślę widać.
Na konferencji nie zabrakło również pytania o Wisłę Płock jako całość i jej najmocniejsze strony. Zieliński nie zamierzał jednak publicznie analizować rywala, wskazując, że najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie własnej drużyny.
– Mocne strony Wisły Płock, słabe strony Wisły Płock wyróżniłem na odprawie przedmeczowej. Myślę, że konferencja to nie jest miejsce po to, żeby oceniać przeciwnika. Myślę, że to by było akurat słabo wyglądające z mojej strony. Ja się skupiam bardziej na swoim zespole. Jeszcze raz powtarzam, spodziewamy się naprawdę trudnego meczu, bo Wisła jest w takiej sytuacji, w jakiej jest. Ja wiem, jak się można czuć po takiej porażce 0:5 na wyjeździe, więc spodziewam się zespołu bardzo zdeterminowanego. Natomiast Wisłę w jakiś sposób przeanalizowaliśmy i teraz kwestia, co my z tego przeniesiemy na boisko, jak to zrealizujemy. Jestem przekonany, że jesteśmy do meczu dobrze przygotowani.
Zieliński podkreślił również, że jednym z elementów, nad którym Korona musi szczególnie pracować, jest skuteczność oraz gra w końcowej fazie akcji.
– Trudno powiedzieć w tym momencie o jakichś mankamentach. Wiadomo, że gdybyśmy byli bardziej skuteczni, to może inaczej by to wyglądało. Gdybyśmy popełnili mniej błędów w defensywie, myślę, że to samo. Pracujemy nad każdym elementem i nad tą defensywą, która i tak w naszym wykonaniu jest coraz lepsza, ale jeszcze zdarza nam się „przeciekać” to wszystko. Natomiast myślę, że dużo uwagi zwróciliśmy też na finalizację, grę w trzeciej tercji. Chciałbym, żeby te efekty przyszły już w piątek.

Napisz komentarz
Komentarze