Białoruski obrotowy uważa, że Industria była już dobrze przygotowana fizycznie podczas meczu z Wisłą Płock. Jego zdaniem zespołowi zabrakło wówczas większej liczby zawodników, którzy mogliby utrzymać intensywność gry przez całe spotkanie. Karalek podkreślił jednak, że kielczanie są już gotowi na rozpoczęcie rywalizacji w Lidze Mistrzów.
– Myślę, że fizycznie nieźle wyglądaliśmy już w meczu z Płockiem i zabrakło nam chyba jednego, może dwóch chłopaków do ataku, żeby utrzymać tę świeżość, którą mieliśmy przez większość meczu. Nie powiem, że dopiero teraz wraca ta świeżość, bo jesteśmy już gotowi na granie i fajnie, że wraca Liga Mistrzów.
Kapitan Industrii zwrócił uwagę na nowy format rozgrywek i zaznaczył, że od pierwszych spotkań nie będzie miejsca na spokojne wejście w sezon. Każdy zdobyty punkt może mieć ogromne znaczenie w końcowym układzie tabeli.
– To nowa Liga Mistrzów i nie ma tutaj czasu, żeby zaczynać na spokojnie, powoli, bo od razu musi być gaz i wygrana w każdym meczu, bo każdy punkt jest na wagę złota.
Kielczanie przystąpią do środowego spotkania w tym samym, ograniczonym składzie, którym dysponowali w ostatnich meczach. Karalek nie ukrywa, że w obecnej sytuacji zespół musi maksymalnie wykorzystać zawodników, którzy są gotowi do gry.
– „Nóż w zęby i do boju”. Nie ma innych opcji. Gdybyśmy mogli to zmienić, to na pewno zmienilibyśmy coś w naszym składzie, ale na razie mamy taką czternastkę, która będzie grała, i tyle. Nie ma nawet innej możliwości.
Szwajcarski zespół po raz pierwszy w historii zagra w Lidze Mistrzów, co, zdaniem kapitana Industrii, może dodatkowo zmobilizować rywali. HC Kriens-Lucerna z pewnością będzie chciało rozpocząć swoją historyczną przygodę od sprawienia niespodzianki w Kielcach.
– To jest nowy zespół, który na pewno będzie chciał wszystkich zaskoczyć i zacząć Ligę Mistrzów od wygranej w Kielcach. To byłoby dla nich coś „wow”, a my po prostu musimy zrobić tak, żeby tego nie było.
Karalek odniósł się także do gry rywala na kole i podkreślił, że Industria zdaje sobie sprawę z atutów doświadczonych zawodników przeciwnika.
– Jeśli chodzi o Sipicia, to jest to znany obrotowy, który gra już od wielu lat w reprezentacji i bardzo dobrze radzi sobie w ataku. Jest bardzo dynamiczny, ale mamy swoje atuty i zobaczymy w środę.
Zdaniem kapitana kielczan kluczem w każdym spotkaniu jest wykorzystanie własnych najmocniejszych stron i narzucenie rywalowi swojego stylu.
– Ja myślę, że w każdym meczu kluczem jest pokazanie swoich atutów. Każdy ma swoje atuty. My mamy swoje, oni mają swoje. Najlepsza karta wygrywa.
Jednym z tematów poruszonych przed inauguracją Ligi Mistrzów była również liczba błędów własnych popełnianych przez Industrię w ostatnich spotkaniach. Karalek zaznaczył, że w meczu w Kaliszu nie wynikały one przede wszystkim ze zmęczenia, ale z konieczności zgrania nowych zawodników i budowania wzajemnego zrozumienia.
– Ja nie myślę, że w Kaliszu był to temat zmęczenia, bo zaczął zespół, w którym cała druga linia to chłopaki, którzy dopiero zaczęli z nami grać i jeszcze nie mają takiego porozumienia jak chłopaki, którzy grają z nami już parę lat, jak Piotr czy Aleks. Po prostu potrzeba czasu, żeby zagrali ze sobą w najlepszy sposób.
Jak podkreślił obrotowy, takie spotkania są szczególnie ważne dla nowych zawodników, którzy muszą przyzwyczaić się do sposobu gry drużyny i wypracować automatyzmy potrzebne w najważniejszych meczach.
– Właśnie takie mecze jak z Kaliszem są nam potrzebne, żeby chociażby Kirył, dla którego to trochę inna piłka ręczna niż ta, w którą grał wcześniej, mógł się z nami zgrać. Właśnie w takich meczach ogrywa się kombinacje i zagrywki, które później będziemy wykorzystywać w Lidze Mistrzów.
Karalek przyznał również, że Liga Mistrzów zawsze wymaga maksymalnej koncentracji, jednak zmieniony format sprawia, że ewentualne straty punktów będą znacznie trudniejsze do odrobienia. W poprzednim sezonie Industria potrafiła odwrócić swoją sytuację w końcówce fazy grupowej, ale tym razem podobny scenariusz może już nie być możliwy.
– Nie powiem, że ten format podnosi koncentrację, bo zawsze masz koncentrację na Ligę Mistrzów. Bardzo ważne jest trafienie z formą, bo jak na przykład zaczynaliśmy rok temu sezon Ligi Mistrzów, mieliśmy tam kilka przegranych, a potem złapaliśmy formę i na końcu fazy grupowej byliśmy bohaterami – wygrywaliśmy, zajęliśmy trzecie miejsce i wszyscy mówili: „Wow!”. A tutaj nie da się przegrać czterech meczów z rzędu i potem zacząć grać. Trzeba zacząć dobrze teraz albo już później będzie za późno.

Napisz komentarz
Komentarze