Słoweński rozgrywający nie zgodził się jednak z oceną, że druga połowa w wykonaniu Industrii była zdecydowanie słabsza. Jego zdaniem na przebieg końcówki duży wpływ miała postawa bramkarza gospodarzy.
– Myślę, że druga połowa też była dobra, ale ich bramkarz miał chyba dziesięć obron. W końcu o wyniku meczu zdecydowała jedna bramka. Możemy się cieszyć, że wygraliśmy ten mecz, bo mogło być inaczej, ale najważniejsze są te dwa punkty. Teraz czekamy na drugi mecz.
Industria miała w drugiej połowie kilka dogodnych okazji do powiększenia przewagi. Skuteczność nie była jednak na takim poziomie jak w pierwszej części spotkania, a bardzo dobrze między słupkami spisywał się Pilipović. Vlah przyznał, że niewykorzystane sytuacje mogły mieć poważne konsekwencje.
– Pilipović bronił fantastycznie. To, co musieliśmy zdobyć, nie wpadło do bramki. Zamiast prowadzić pięcioma bramkami, było tylko plus jeden i oni mieli atak na remis. W końcu jednak wygraliśmy.
Rozgrywający Industrii zwrócił również uwagę na to, że zespół wciąż potrzebuje czasu na zbudowanie pełnego zrozumienia. W kieleckiej drużynie jest wielu nowych zawodników, dla których środowe spotkanie było debiutem w Lidze Mistrzów.
– Na pewno lepszy zespół nie wybaczyłby takich błędów, ale my też się uczymy. Mamy dużo nowych zawodników, dla niektórych, na przykład dla Kiryła, był to pierwszy mecz w Lidze Mistrzów. Uczymy się wszyscy razem. Chcemy wygrać każdy mecz. Może kiedyś nie wygramy, ale tutaj jest ta wola walka, ponieważ walczymy w obronie i w ataku. Dejan [Milosavljev] był dzisiaj bardzo, bardzo dobry. Trochę za dużo tych bramek straciliśmy, ale możemy też powiedzieć, że mieliśmy słabszą skuteczność w ataku.
Vlah podkreślił jednocześnie, że mimo problemów ze skutecznością Industria miała jeszcze spory zapas w ofensywie. Jego zdaniem jest to jeden z pozytywnych wniosków po pierwszym spotkaniu w europejskich rozgrywkach.
– Brakuje nam jeszcze pewnych rzeczy, ale zdobyliśmy jednak 31 bramek. Także tutaj też są pozytywne rzeczy i walczymy dalej.
W końcówce spotkania to właśnie Vlah często brał odpowiedzialność za rozegranie akcji. Słoweniec podkreślił, że trener Krzysztof Lijewski daje mu duże zaufanie, a on chce odwdzięczać się zespołowi swoją grą.
– Lijewski daje mi zaufanie. Czuję to i chcę mu się odwdzięczyć bramkami oraz asystami. Dzisiaj dobrze zagrałem ja, tak jak i Dejan, a innego dnia ktoś inny będzie liderem.
Przed Industrią teraz kolejne wymagające spotkanie. Kielczanie udadzą się do Norwegii, gdzie zmierzą się z Kolstad. Vlah wie, że w tym meczu szczególnie ważne będzie ograniczenie liczby strat, ponieważ gospodarze potrafią bardzo szybko przechodzić do ataku.
– To też będzie kluczowy mecz. Nie możemy popełniać wielu błędów, bo to szybki zespół. W Skandynawii gra się szybko, chcą zdobywać szybkie bramki. Musimy być lepsi w ataku, szczególnie pod względem skuteczności, żeby nie dawać im szans na szybkie kontrataki.

Napisz komentarz
Komentarze