Dla świętokrzyskiej siatkówki było to wyjątkowe wydarzenie, ponieważ od lat w regionie nie gościły drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej. Warta Zawiercie to w końcu aktualny mistrz Polski, podczas gdy Stilon Gorzów ubiegły sezon zakończył na 12. pozycji.
Pierwszy punkt w spotkaniu zdobył zdobyli mistrzowie Polski, po tym, jak Wojciech Więcławski zepsuł zagrywkę. Po stronie Stilonu odpowiedział natomiast Dawid Dulski po dobrym ataku z prawego skrzydła.
W pierwszych akcjach dosyć niespodziewanie lepiej radzili sobie zawodnicy z Gorzowa, choć w dużej mierze wynikało to z błędów Zawiercia. Zespół Michała Winiarska nie wykorzystywał swoich ataków, a do tego popełniali błędy w zagrywce, przez co gorzowianie prowadzili nawet 8:4.
Podopieczni Huberta Henno kontynuowali dobrą grę i nie pozwalali rywalom na zmniejszenie start. Dobrze dysponowany był zwłaszcza w ich szeregach Dawid Dulski. Młody atakujący kończył wiele piłek, a jego koledzy z drużyny sporo punktów dokładali również po blokach.
Po stronie Zawiercia nie najlepiej funkcjonował atak, problemy mieli zarówno środkowi, Mateusz Bieniek i Miłosz Zniszczoł, a także atakujący, Dawid Konarski. Mistrzowie Polski stratę zaczęli odrabiać przy stanie 19:12. Wówczas na zagrywce pojawił się były zawodnik Effectora Kielce, Zniszczoł, dzięki czemu jego zespół zdobył cztery punkty z rzędu. Dobrą serię zawiercian przełamał dopiero Dulski.
Pierwszy set ostatecznie padł jednak łupem Cuprum Stilon Gorzów, którzy triumfowali 25:22, po tym, jak Ilia Kovalov popisał się świetnym atakiem z drugiej linii.
Drugi set rozpoczął się od punktowej zagrywki Mateusza Bieńka. Gorzowianie odpowiedzieli jednak skutecznym atakiem Kovalova. Warta Zawiercie po niezbyt udanym secie, drugą partię rozpoczęła bardzo dobrze. Przede wszystkim dobrze serwowali, dzięki czemu błyskawicznie zyskiwali kontrolę przy wymianach. To wszystko przekładało się na ich prowadzenie czterema punktami (7:3).
W dalszej fazie seta cały czas lepiej prezentowali się mistrzowie Polski, którzy utrzymywali bezpieczne prowadzenie, a nawet dzięki kolejnym asom, odskakiwali rywalom. Świetnie w tym elemencie prezentował się Michael Wright, czyli rezerwowy rozgrywający. Po jego zagrywkach Zawiercie prowadziło już nawet siedmioma punktami.
Stilon w pewnym momencie minimalnie zdołał zmniejszyć tę stratę, ale mistrzowie Polski cały czas byli na dobrej drodze do wygrania seta. Nerwowo zrobiło się dopiero przy stanie 21:19, gdy Michał Winiarski zdecydował się skorzystać z przerwy na żądanie.
Nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu, ponieważ Kovalov świetnie serwował, sprawiając przyjmującym Zawiercia spore problemy. Dobrą serię Gorzowa przełamał dopiero udany atak Patryka Łaby. Mimo problemów w końcówce Warcie udało się wygrać tego seta 25:22, po świetnym bloku Bartosza Kwolka.
Trzecia partia rozpoczęła się od autowej zagrywki Wojciecha Więcławskiego. Po chwili gorzowianie odpowiedzieli jednak udanym atakiem z środa Dawida Siwczyka. Początek tego seta, podobnie jak drugiego, również należał do Warty Zawiercie, która szybko odskoczyła na dwa punkty.
Prowadzenie podopiecznych Winiarskiego błyskawicznie rosło. Kwolek dobrze serwował, a na siatce królował Mateusz Bieniek, który popisywał się albo punktowymi blokami, albo skutecznymi wyblokami, po których jego drużyna mogła wyprowadzać kontrataki.
Zawiercianie utrzymywali bardzo wysoki poziom i nie pozwalali rywalom na zniwelowanie strat, a nawet powiększali swoją przewagę. Przy stanie 16:11 trener Hubert Henno wykorzystał przerwę na żądanie i przyniosło to efekt, ponieważ jego gracze odrobili kilka punktów, choć cały czas to Warta była bliżej wygranej.
W końcówce trzeciej partii powtórzył się schemat z seta numer 2, ponieważ gracze z Gorzowa byli w stanie doprowadzić do wyrównania. Po punktowym bloku Kovalova na Kacprze Wnuku było 21:21. Chwilę później przyjmujący zaserwował asa i jego drużyna wyszła nawet na prowadzenie 23:22.
Zawiercie potrafiło jednak szybko odpowiedzieć, bardzo skuteczny był Bieniek, który kończył wszystkie piłki wystawione mu przez Tavaresa. W decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowali właśnie gracze Michała Winiarskiego, którzy wygrali 26:24, po tym, jak punktowym blokiem popisał się Zniszczoł.
Czwarta odsłona sparingu rozpoczęła się od autowej zagrywki Michaela Wrighta, który pojawił się parkiecie od początku w miejsce Miguela Tavaresa. Zawiercianie pierwszy punkt zdobyli natomiast po szczelnym bloku Bieńka i Wnuka.
Mistrzowie Polski, podobnie jak w dwóch poprzednich partiach, tak i w tym secie dosyć szybko zbudowali sobie kilkupunktową przewagę, gdyż po dobrych serwisach Kacpra Wnuka prowadzili 6:3.
Stilon jednak cały czas potrafił odpowiadać udanymi akcjami, a po punktowych zagrywkach Igora Nurkiewicza i blokach Dawida Siwczyka na Bieńku wyszli nawet na prowadzenie 13:12. Taki stan rzeczy nie utrzymał się jednak zbyt długo, ponieważ Aluron błyskawicznie wyszedł na trzypunktowe prowadzenie.
Końcówka to już zdecydowana dominacja mistrzów Polski, którzy dominowali na siatce i wygrali tę partię bez najmniejszych problemów 25:18 po ataku Wrighta z drugiej piłki. I ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1.
Aluron CMC Warta Zawiercie 3:1 Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski (22:25, 25:22, 26:24, 25:18.
Aluron CMC Warta Zawiercie: Michael Wright, Bartosz Kwolek, Miłosz Zniszczoł, Jakub Kochanowski, Adrian Markiewicz, Miguel Tavares, Mateusz Bieniek, Dawid Ogórek, Dawid Konarski, Kacper Wnuk, Bartłomiej Lipiński, Patryk Łaba.
Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski: Igor Nurkiewicz, Ilia Kovalov, Mateusz Masłowski, Dawid Siwczyk, Dawid Dulski, Fabian Drzyzga, Mateusz Maciejewicz, Jakub Jurczyk, Bartłomiej Mordyl, Marcel Kiciński, Wojciech Więcławski.

Napisz komentarz
Komentarze