Dla kielczan było to już trzecie spotkanie w ciągu siedmiu dni. Kamil Siedlarz zwrócił uwagę na zwycięstwo, ale także na elementy, które wymagały poprawy w trakcie meczu. Szczególnie dobrze zespół zaprezentował się w drugiej połowie, kiedy znacznie poprawił grę defensywną.
– Myślę, że cieszy nas na pewno kolejne zwycięstwo. Jest to trzeci mecz w ciągu siedmiu dni, dlatego zależało nam na tym, abyśmy utrzymali ten rytm, który mamy w tym tygodniu. Cieszy nas kolejny dobry mecz. Myślę, że w pierwszej połowie mogliśmy być troszkę bardziej zadowoleni z ataku. Natomiast w obronie mieliśmy kilka sytuacji, które wymagały korekty. Za to druga połowa pokazała, że z takim zespołem jak Legionowo, które w tym sezonie na pewno będzie zespołem mocnym i walecznym, możemy stracić tylko siedem bramek. Także myślę, że z tego aspektu w drugiej połowie możemy być bardzo zadowoleni.
W spotkaniu na parkiet wrócił również Michał Olejniczak. Rozgrywający otrzymał zaplanowaną liczbę minut, a sztab szkoleniowy cieszył się przede wszystkim z jego powrotu do rywalizacji. Siedlarz podkreślił, że na pierwsze trafienia po przerwie przyjdzie jeszcze czas.
– Wiemy, jakim zawodnikiem jest Michał i bardzo chciał wrócić już na parkiet. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że wrócił, że jest gotowy do gry. Dostał tyle minut, ile miał dostać, także te minuty były przewidziane dzisiaj dla niego w tym meczu. Wykazywał bardzo dużą ochotę do gry i tego tylko dzisiaj nam trzeba było. A bramki myślę, że z czasem przyjdą i Michał jest takim zawodnikiem, który prędzej czy później te bramki zacznie dla nas zdobywać.
Siedlarz odniósł się również do sytuacji Luki Klaricy, który w końcówce spotkania sygnalizował problemy z plecami. Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz. Wszystko ma wyjaśnić dokładniejsza diagnostyka.
– Myślę, że tam była taka bardzo stykowa sytuacja, w której Luka wyskoczył i walczył o piłkę. Myślę, że przy upadku gdzieś te plecy go zabolały. Tak naprawdę dopiero po badaniach dowiemy się, czy coś poważniejszego się stało.
Z perspektywy Marcela Latosińskiego kluczowa dla losów spotkania była poprawa gry w defensywie po zmianie stron. Kielczanie zaczęli skuteczniej wykorzystywać przechwyty i szybko zdobywać bramki z kontrataków, dzięki czemu odskoczyli rywalom i mogli spokojnie kontrolować końcówkę.
– My już na początku mieliśmy małe problemy, żeby wejść na swoje odpowiednie tory, żeby odskoczyć rywalom na te kilka bramek, żeby było spokojniej. Dejan też nam pomógł w bramce, a w drugiej połowie już obrona zaczęła funkcjonować tak, jakbyśmy chcieli, żeby funkcjonowała w każdym meczu. Zdobyliśmy łatwe bramki z kontrataków i odskoczyliśmy rywalom, dzięki czemu mogliśmy spokojnie kontrolować mecz.
Młody skrzydłowy po raz kolejny musiał zadowolić się ograniczoną liczbą minut, ale zapewnia, że nie brakuje mu motywacji do walki o większą rolę w zespole. Każdą otrzymaną szansę traktuje jako okazję do pokazania trenerom swoich możliwości.
– Na pewno nie jest tak, że jest mniej chęci do gry, tylko właśnie chcę grać jeszcze więcej, żeby pokazać trenerowi, że mogę dostawać tych minut jeszcze więcej.
Latosiński podkreślił również, że przy mniejszej liczbie minut każda akcja ma dla niego szczególne znaczenie.
– Myślę, że każda piłka dużo waży, a te dla mnie w szczególności.
Na koniec zawodnik Industrii odniósł się do przygotowania fizycznego zespołu przed najważniejszymi spotkaniami tej części sezonu. Jego zdaniem drużyna jest już odpowiednio przygotowana, a teraz może skupić się na kolejnym dużym wyzwaniu, którym będzie środowe spotkanie z Magdeburgiem.
– Myślę, że każdy z nas czuje się dobrze. Jesteśmy dobrze przygotowani. Teraz już możemy przygotowywać się pod ten najważniejszy mecz w grupie.

Napisz komentarz
Komentarze