Nowy Korczyn nie potrzebuje wymyślania historii. Ma jej więcej niż niejeden znacznie większy ośrodek. Problem polega na czymś innym – dużej części tej historii nie można już po prostu pokazać.
Nie ma monumentalnego królewskiego zamku, do którego można zaprosić turystę. Nie zobaczymy dawnego miasta takim, jakie oglądali je jego mieszkańcy kilka wieków temu. Zostają dokumenty, źródła, fotografie, rodzinne opowieści i lokalna pamięć.
I właśnie tutaj zaczyna się rola współczesnej instytucji kultury.
Gościem „Bliskiej Kultury. Głos Regionu” była Mariola Lotko, dyrektorka Biblioteki Centrum Kultury w Nowym Korczynie. Sama nazwa placówki dobrze pokazuje skalę jej zadań. Biblioteka ma gromadzić i chronić. Centrum kultury – animować, tworzyć wydarzenia i angażować mieszkańców. W Nowym Korczynie obie funkcje spotykają się w jednej instytucji.
To daje szansę, której nie warto zmarnować.
Bo można zorganizować warsztaty dawnej przyśpiewki, zrobić zdjęcia i zamieścić relację w mediach społecznościowych. Można jednak pójść krok dalej: nagrać pieśń, zapisać jej słowa, zanotować miejscowość, z której pochodzi, nazwisko osoby, która ją przekazała, oraz lokalną wersję melodii.
Wtedy wydarzenie przestaje być tylko wydarzeniem. Staje się dokumentem.
Królewska historia bez królewskiego zamku
Nowy Korczyn przez wieki był miejscem znacznie ważniejszym, niż może sugerować jego dzisiejsza skala. Z historią miejscowości związani byli polscy władcy, odbywały się tutaj ważne spotkania i wydarzenia polityczne, rozwijały się handel oraz rzemiosło.
Jednym z największych wyzwań pozostaje dziś opowiedzenie historii królewskiego zamku, którego nie można już zwiedzić.
To stawia przed lokalną kulturą ciekawe zadanie: jak pokazać coś, czego fizycznie już nie ma?
Być może odpowiedzią są nowe formy – wizualizacje, archiwalne mapy, makiety, podcasty, spacery dźwiękowe czy cyfrowe rekonstrukcje. Nie po to, by budować historyczny park rozrywki, ale by jasno pokazać trzy rzeczy: co wiemy, skąd to wiemy i czego już nie jesteśmy w stanie ustalić.
Nie tylko królowie
Historia miasta nie kończy się jednak na monarchach, św. Kindze i dawnej politycznej randze Nowego Korczyna.
To również historia zwykłych mieszkańców.
Jednym z najważniejszych jej rozdziałów jest pamięć społeczności żydowskiej. W 1921 roku Żydzi stanowili ponad dwie trzecie mieszkańców Nowego Korczyna.
Dlatego pytanie o lokalną pamięć musi obejmować również fotografie rodzinne, dokumenty, wspomnienia, historię synagogi i losy ludzi, którzy jeszcze niespełna sto lat temu stanowili większość mieszkańców miejscowości.
To nie jest konkurencja pomiędzy „królewskim” a „żydowskim” Korczynem.
To jedna historia miasta.
Jedna pieśń może powiedzieć więcej niż cały festyn
Ważną częścią lokalnego dziedzictwa są również pieśni, przyśpiewki, obrzędy i wiedza przekazywana bez podręczników – z człowieka na człowieka.
I tutaj najważniejsze pytanie brzmi nie: „jaką pieśń wykonujemy?”, ale: od kogo ją znamy?
Bo lokalna kultura nie zawsze ma jedną, oficjalną wersję. Ta sama przyśpiewka może być inaczej śpiewana w dwóch sąsiednich miejscowościach. Mogą zmieniać się słowa, tempo, melodia i sposób wykonania.
I właśnie te różnice są wartością.
Kiedy odchodzi ostatnia osoba pamiętająca dawny sposób wykonania utworu, nie wystarczy znaleźć tekst w zeszycie. Wraz z człowiekiem może zniknąć ton głosu, wymowa, lokalny wariant melodii i cały kontekst, w którym pieśń była wykonywana.
Dlatego dokumentowanie tradycji zaczyna być równie ważne jak jej prezentowanie na scenie.
Co zostaje, kiedy kończy się projekt?
To pytanie powinno padać częściej przy okazji projektów kulturalnych.
Nie: ile osób przyszło?
Nie: ile zdjęć opublikowano?
Ale: co zostało?
Czy nagrano uczestników? Czy zapisano pieśni? Czy nazwano ludzi, od których pochodzi wiedza? Czy materiały trafiły do biblioteki? Czy za dwadzieścia lat ktoś będzie jeszcze potrafił do nich wrócić?
Bo projekt może trwać kilka miesięcy. Pamięć powinna znacznie dłużej.
Cyfrowe Archiwum Nowego Korczyna?
Z rozmowy wyłania się pomysł, który mógłby połączyć bardzo różne elementy miejscowej historii – Cyfrowe Archiwum Nowego Korczyna.
Mogłyby znaleźć się w nim stare fotografie mieszkańców, materiały dotyczące królewskiego miasta, historia rodzin żydowskich, nagrane pieśni i przyśpiewki, dokumentacja lokalnego rzemiosła, opowieści związane z Nidą i Wisłą oraz wspomnienia mieszkańców.
Nie chodzi o stworzenie kolejnej strony internetowej.
Chodzi o miejsce, dzięki któremu za kilkadziesiąt lat będzie można usłyszeć głos człowieka, zobaczyć twarz ze starego zdjęcia i dowiedzieć się nie tylko, że „kiedyś była taka tradycja”, ale kto ją naprawdę znał i przekazywał dalej.
Bo kultura nie dzieje się sama. Pamięć również.
A największym wyzwaniem nie zawsze jest zorganizowanie następnego wydarzenia.
Czasami znacznie ważniejsze jest zdążyć zapytać człowieka, który jeszcze pamięta odpowiedź.
Audycja „Bliska Kultura. Głos Regionu” realizowana jest w ramach projektu dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Napisz komentarz
Komentarze