„Żółto-biało-niebiescy” przystąpią do spotkania po wymagającym starciu w Lidze Mistrzów. W środę, 7 października, przegrali w Hali Legionów z SC Magdeburg 30:35. Wcześniej w rozgrywkach krajowych pokonali Zepter KPR Legionowo 34:22. Mimo europejskich obowiązków kielczanie chcą dopisać do swojego dorobku kolejne trzy punkty.
Industria ma za sobą udany początek sezonu ligowego i z kompletem punktów przewodzi tabeli. Stal Mielec znajduje się natomiast na 11. miejscu. Podopieczni Roberta Lisa przegrali wszystkie pięć dotychczasowych spotkań, jednak ich postawa w pierwszych połowach meczów pokazuje, że potrafią nawiązać walkę nawet z faworytami. Przekonali się o tym między innymi zawodnicy Orlen Wisły Płock, którzy do przerwy prowadzili z mielczanami różnicą zaledwie jednej bramki.
Trener Industrii Kielce Krzysztof Lijewski zwraca uwagę na intensywność gry sobotnich rywali, ale podkreśla, że jego zespół przede wszystkim musi skoncentrować się na własnej postawie.
– W tym sezonie zauważyłem pewną tendencję, jeżeli chodzi o Stal Mielec. Pierwsze połowy grają bardzo dobrze, na wysokiej intensywności, i trzymają się przeciwnika na bardzo krótki dystans bramkowy. Czasami nawet do przerwy prowadzą, potrafią prowadzić spotkania, a potem coś zacina się w ich grze. Nie wiem, czy to kwestia zmęczenia, czy może braków kadrowych, bo wiem, że kilku zawodników jest kontuzjowanych. […] My na pewno musimy skupić się na sobie i nie zacząć grać w piłkę ręczną dopiero w drugiej połowie. To chyba najważniejsza rzecz – zaznacza szkoleniowiec.
Lijewski przestrzega również przed myśleniem o oszczędzaniu sił przed kolejnym spotkaniem z Magdeburgiem, które odbędzie się w przyszłą środę, 14 października. Jego zdaniem takie podejście mogłoby przynieść więcej problemów niż korzyści.
– To byłaby najgorsza rzecz, jaką moglibyśmy zrobić: jechać do Mielca i oszczędzać siły. Nieraz już się na tym sparzyłem i z doświadczenia wiem, że jeżeli chcesz odpoczywać w trakcie meczu, to na jego koniec musisz dać jeszcze więcej, niż chciałbyś dać przed pierwszym gwizdkiem. Nie będzie żadnej kalkulacji. Jedziemy tam, żeby zrobić dobrą robotę, a przede wszystkim zgarnąć trzy punkty – podkreśla trener Industrii.
Podobnego nastawienia można spodziewać się po zawodnikach mistrza Polski. Skrzydłowy Piotr Jarosiewicz przewiduje, że gospodarze od początku będą walczyć o każdą piłkę i spróbują wykorzystać atut własnego parkietu.
– Tak jak trener zawsze powtarza, chcemy wejść na boisko i w pierwszych 10-15 minutach pokazać, kto dominuje w tym meczu, zbudować dużą przewagę bramek i grać spokojnie. Mielec, podobnie jak inne zespoły, nie ma nic do stracenia. Kiedy przyjeżdżają Wisła Płock albo Kielce, gospodarze chcą pokazać się z jak najlepszej strony i walczą o każdą piłkę. Spodziewamy się więc mocnego początku i trudnego meczu – mówi Jarosiewicz.
Skrzydłowy zwraca także uwagę na indywidualne umiejętności zawodników Stali. Wśród nich wymienia między innymi Rafała Przybylskiego, Jakuba Tokarza oraz Arkadiusza Ossowskiego, który wrócił z występów w Niemczech. Zdaniem Jarosiewicza połączenie młodości z doświadczeniem może sprawić, że mielczanie będą wymagającym przeciwnikiem.
– Myślę, że na początku trzeba skupić się na każdym. Fajny jest lewy skrzydłowy, fajny jest środek, a teraz wszedł bodajże Ossowski, też fajny chłopak, który wrócił z drugiej Bundesligi i rozegrał tam kilka meczów. Rafał Przybylski to zawodnik, z którym miałem przyjemność grać i wiem, na co go stać, jeśli dobrze wejdzie w mecz. Trzeba też zwrócić uwagę na bramkarzy. To drużyna łącząca młodość z doświadczeniem, a ponieważ nie ma nic do stracenia, będzie chciała biegać, grać jeden na jednego i pokazać się z jak najlepszej strony – ocenia zawodnik Industrii.
Sobotnie spotkanie w Mielcu będzie dla kielczan okazją do podtrzymania zwycięskiej passy w krajowych rozgrywkach. Początek meczu szóstej kolejki Lotto Superligi zaplanowano na godzinę 15:00.

Napisz komentarz
Komentarze