Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył Miha Zarabec z Wisły Płock. Kielczanie również mieli swoje szanse, ale Torbjørn Bergerud świetnie rozpoczął mecz i zanotował dwie udane interwencje, broniąc m.in. rzut Alexa Dujszebajewa.
Dla Industrii jako pierwszy trafił Arkadiusz Moryto, który wykorzystał kontratak i doprowadził do wyrównania. Po chwili jednak Melvyn Richardson zdobył bramkę po rzucie karnym, po tym, jak wcześniej faulowany był Dawid Dawydzik. Przewinienia dopuścił się Artsem Karalek, za co otrzymał dwie minuty kary.
Drużyna prowadzona przez Krzysztofa Lijewskiego miała spore problemy w pierwszych minutach w ataku. Jednocześnie jednak to samo można napisać o Wiśle Płock, tak więc oba zespoły dobrze prezentowały się w defensywie.
Do wyrównania ponownie doprowadził Aleks Vlah i po siedmiu minutach było 2:2. Po udanej obronie Klemena Ferlina Industria mogła wyprowadzić kontrę, która ostatecznie zakończyła się trafieniem Piotra Jarosiewicza z rzutu karnego i „żółto-biało-niebiescy” pierwszy raz objęli prowadzenie.
Dobra gra w obronie przełożyła się po chwili na kolejny przechwyt, co pozwoliło Jorge Maquedzie podwyższyć prowadzenie gości do dwóch bramek. Płocczanie mieli wciąż kłopoty z atakiem pozycyjnym i gole zdobywali na początku głównie po „siódemkach”.
Industria natomiast coraz lepiej przeprowadzała swoje akcje ofensywne, dzięki czemu utrzymywali przewagę i po 12. minutach prowadzili nawet trzema bramkami, gdyż było 6:3, po drugim golu Jarosiewicza z linii siódmego metra.
W 13. minucie doszło do groźnego zderzenia Michała Olejniczaka z Przemysławem Krajewskim, przez co skrzydłowy Orlen Wisły Płock na moment musiał opuścić parkiet. Chwilowa przerwa nie wybiła 20-krotnych mistrzów Polski z uderzenia. Świetną akcję przeprowadził Alex Dujszebajew, kapitan podał do Karaleka, a obrotowy pewnie wykorzystał tę akcję (3:7).
Kielczanie grali coraz lepiej, a Wisła miała ogromne problemy, zarówno w ataku, jak i w obronie. Dodatkowo sytuację płockiej ekipy komplikował fakt, że w pewnym momencie zmuszeni byli do gry w potrójnym osłabieniu. Niemniej słaba gra rywala wynikała ze świetnej dyspozycji zawodników Industrii.
Kielczanie od 8. do 16. minuty zdobyli pięć bramek z rzędu, a fatalną passę przerwało dopiero trafienie Mitji Janca. Mimo wszystko błyskawicznie odpowiedział Alex Dujszebajew i wciąż Industria miała o sześć goli więcej.
Swoje interwencje zaczął dokładać także Ferlin i różnica rosła za sprawą kolejnych udanych akcji zespołu z województwa świętokrzyskiego. Wszystko funkcjonowało w grze gości, co pozwalało utrzymywać przewagę, a nawet ją powiększać.
Sytuacja Wisły Płock skomplikowała się jeszcze bardziej na niespełna dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy, gdy czerwoną kartkę, za faul na Piotrze Jędraszczyku, obejrzał Abel Serdio.
Na przerwę oba zespoły zeszły przy wysokim prowadzeniu Industrii 19:11. Kielczanie mieli niewielkie problemy na początku spotkania, ale z każdą kolejną minutą prezentowali się coraz lepiej i wypracowali sobie bezpieczną przewagę. Z kolei Wisła w drugiej części pierwszej połowy także poprawiła swój poziom, ale to wciąż było za mało na tak dobrze dysponowanych wicemistrzów Polski.
Po przerwie jako pierwszy trafił Dylan Nahi. Francuz pewnie wykorzystał kontrę, po tym, jak wcześniej gracze z Płocka popełnili prosty błąd w rozegraniu swojej akcji. Nie zmieniło się natomiast jedno, przynajmniej w pierwszych minutach, Wisła nadal nie potrafiła wypracować sobie dogodnej sytuacji rzutowej.
Industria była z kolei skuteczna i po trzech minutach drugiej połowy mieli już dziesięć bramek przewagi. Dla obecnych mistrzów Polski jako pierwszy gola zdobył Melvyn Richardson, który popisał się ładnym rzutem z drugiej linii.
W pewnym momencie kielczanie zaczęli popełniać proste błędy, zarówno w rozegraniu, jak i przy rzutach, które były oddawane z nieprzygotowanej pozycji. Wisła Płock natomiast zdobyła cztery bramki z rzędu i przewaga gości zmalała do sześciu trafień w krótkim odstępie czasu.
Impas ten przerwała dopiero bramka Benoît Kounkoud w 39. minucie. Chwilę później Industria przejęła piłkę i mogła wyprowadzić kontrę, ale Piotr Jędraszczyk fatalnie zagrywał do francuskiego skrzydłowego i z tej akcji nic nie wyniknęło.
Gra gości po przerwie była daleka od idealnej, zwłaszcza w porównaniu ze świetną pierwszą połową. Duża w tym zasługa także dobrej gry płocczan, którzy grali agresywniej w obronie i przede wszystkim skuteczniej w ataku. Industria miała za to kłopoty w ataku pozycyjnym, a i sama defensywa nie funkcjonowała najlepiej.
Mimo tego wszystkiego na kwadrans przed końcem starcia finałowego ekipa Krzysztofa Lijewskiego prowadziła 23:18, więc przewaga wciąż była stosunkowo bezpieczna. Najważniejszym zadaniem w tym meczu było zwycięstwo, chociażby jednym golem, ponieważ w finałach małe bramki nie mają żadnego znaczenia.
W kolejnych minutach gra toczyła się głównie bramka za bramkę, a taka sytuacja na pewno odpowiadała bardziej Industrii, która była blisko odniesienia zwycięstwa i zapewnienia sobie większego komfortu przed starciem w Kielcach.
W ostatnich minutach Wisła, chcąc grać coraz szybciej i ryzykowniej, popełniała coraz więcej błędów. A każda pomyłka zawodników tej drużyny, była bezwzględnie wykorzystywana przez kielczan.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem „żółto-biało-niebieskich” 30:25, którzy nie pozwolili Wiśle na powrót do tego meczu, mimo że po przerwie ich gra było nieco gorsza. Koniec końców jednak grę Industrii trzeba oceniać bardzo dobrze.
Drugi mecz finałowy odbędzie się w przyszłą niedzielę, 31 maja, w Hali Legionów. Początek tego starcia zaplanowano na godzinę 12:30. Rywalizacja o tytuł mistrzowski toczy się do dwóch zwycięstw, więc w przypadku remisu po dwóch meczach, losy złotego medalu rozstrzygną się 7 czerwca.
Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 25:30 (11:19)
ORLEN Wisła Płock: Bergerud, Borucki, Alilović – Daszek 2, Janc 3, Serdio, Šušnja, Samoila 1, Richardson 7, Zarabec 1, Fazekas 2, Krajewski 1, Dawydzik 2, Mihić 2, Szita, Kosorotov 4.
Industria Kielce: Morawski, Ferlin – Jędraszczyk 3, Olejniczak 1, Sićko, A. Dujszebajew 4, Kounkoud 1, Maqueda 1, Moryto 1, D. Dujszebajew 2, Karalek 5, Vlah 4, Rogulski, Monar 1, Jarosiewicz 4, Nahi 3.



















Napisz komentarz
Komentarze