– Zdecydowanie smakuje wyjątkowo. To trzynasty rok mojej profesjonalnej kariery i szczęśliwy rok dla mnie. To był ciężki sezon, ale rozpocząłem go i kończę z trofeum. Bardzo się cieszę, jestem szczęśliwy. Jest we mnie mnóstwo pozytywnych emocji. Jest zmęczenie, ale też coś niesamowitego i wielka ekscytacja.
Finałowa rywalizacja miała dla Morawskiego dodatkowy wymiar. Jeszcze niedawno reprezentował barwy Wisły Płock, a podczas pierwszego meczu finałowego wrócił do hali swojego byłego klubu.
– Zawsze mam swoją motywację, ale nie ukrywam, że w tych meczach była również dodatkowa. To już jednak pewien rozdział z przeszłości. Cieszę się z tego, co tam zrobiłem. Kiedy przychodziłem do Kielc, mówiłem, że chcę zdobyć z tym zespołem mistrzostwo Polski i to jest najpiękniejsze, co mogło mi się przytrafić na zakończenie sezonu.
Morawski był jedną z kluczowych postaci finałów. Także w rewanżu przeciwko płocczanom zanotował bardzo udany występ, pomagając drużynie kontrolować przebieg spotkania w drugiej połowie.
– Dla mnie najważniejsze było to, żebyśmy pokazali charakter. Po tym, jak zagraliśmy w Płocku, mieliśmy dodatkową motywację. Wszystko wyszło nam znakomicie. Fantastycznie jest zdobywać mistrzostwo Polski u siebie, przed własnymi kibicami. A jeszcze wygrać w takich okolicznościach, różnicą dziewięciu bramek, to coś fenomenalnego. Teraz świętujemy, a później przyjdzie czas na odpoczynek.
Zapytany o to, jak smakuje upragnione mistrzostwo Polski, przyznał, że jest to spełnienie wieloletniego marzenia.
– Smakuje fantastycznie. To przypieczętowanie wielu lat poświęceń, treningów, wzlotów i upadków. Nie zawsze było łatwo, ale mam wreszcie upragnione mistrzostwo Polski, które było moim marzeniem. Wierzę, że to nie jest ostatnie i że jeszcze niejedno uda mi się zdobyć.
Bramkarz odniósł się również do swojej dobrej dyspozycji w fazie play-off. W półfinałach i finałach należał do kluczowych zawodników zespołu.
– To składa się z wielu aspektów. Mieliśmy bardzo trudny sezon. Na początku nie wszystko układało się po naszej myśli w Lidze Mistrzów, później przyszła bardzo dobra seria zwycięstw. Następnie odpadliśmy z Szegedem, był też nieszczęsny Puchar Polski i zmiana trenera. Mimo tego wszyscy razem, jako drużyna i jako indywidualności, wznieśliśmy się na 150 procent swoich możliwości. Cieszę się, że wiele osób mogło zdobyć to mistrzostwo Polski po raz pierwszy. Dla innych to kolejny tytuł, a dla części zawodników ostatni w tym zespole. Chwała im za to, bo poświęcili tej drużynie wiele lat. Myślę też, że każdy z nas zasłużył już na chwilę odpoczynku.

Napisz komentarz
Komentarze