Golański pełnił już funkcję dyrektora sportowego kieleckiej ekipy w latach 2021-2024. W czasie jego pracy klub zdołał wrócić do PKO BP Ekstraklasy po dwóch sezonach spędzonych na zapleczu elity, a następnie dwukrotnie utrzymał się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po odejściu z Kielc były obrońca przeniósł się do Motoru Lublin, gdzie od października 2024 do grudnia 2025 roku również odpowiadał za sprawy sportowe.
Podczas pierwszej konferencji prasowej po powrocie do klubu Golański nie ukrywał wzruszenia i radości z ponownego związania się z Koroną.
– Chciałbym powiedzieć, że niezwykle cieszę się z dołączenia do projektu Korony Kielce na czele z Łukaszem Maciejczykiem. Niewątpliwie widzę tutaj duży potencjał i możliwości do tego, żebyśmy rozwijali się z każdym kolejnym rokiem. Chciałbym też podziękować kibicom, bo szczerze mówiąc nie spodziewałem się aż tylu pozytywnych wiadomości. To niezwykle budujące dla mnie jako człowieka związanego z Koroną sentymentalnie. Gdybym zliczył wszystkie lata spędzone w tym klubie, uzbierałoby się ich około jedenastu. To kawał mojego sportowego życia. Było wiele zdrowia, wiele radości i wiele łez, ale chyba więcej tych szczęśliwych. Dlatego bardzo się cieszę, że tutaj wracam.
Nowy dyrektor sportowy nawiązał również do swojego wcześniejszego powrotu do Kielc, kiedy ponownie zakładał koszulkę Korony jako zawodnik.
– Wróciłem już kiedyś do Korony jako piłkarz i ten powrót okazał się naprawdę bardzo udany. Przez kolejne cztery i pół roku zanotowałem chyba 31 asyst i strzeliłem sporo bramek. Mam nadzieję, że podobna skuteczność będzie mi towarzyszyć również teraz na stanowisku dyrektora sportowego. Chcę pomóc klubowi się rozwijać, bo właśnie rozwój był jednym z najważniejszych tematów rozmów z właścicielem. Chodzi zarówno o rozwój całego pionu sportowego, jak i stawianie na młodych zawodników oraz piłkarzy Akademii. Taki jest pomysł i tą drogą będziemy podążać.
Golański zdradził także, co przesądziło o przyjęciu propozycji powrotu do Kielc.
– Na pewno dwie rzeczy – sentyment do klubu i osoba Łukasza Maciejczyka, bo znamy się od wielu lat. Widzę, jak jest zaangażowany w klub i jak bardzo przeżywa mecze. Wiemy, jakie jest DNA Korony Kielce. Nie muszę o tym długo opowiadać, bo wszyscy doskonale wiedzą, jak bardzo zaangażowani są ludzie pracujący wokół tego klubu. Są oddani Koronie i zrobią wszystko, żeby było tutaj dobrze. To na pewno ułatwiło mi podjęcie decyzji. Rzeczywiście pojawiały się inne zapytania i tematy, ale kiedy otrzymałem konkretną propozycję od Łukasza Maciejczyka, nie było już zbyt wiele czasu na zastanawianie się.
Pytany o różnice pomiędzy obecną Koroną a klubem, który opuszczał kilkadziesiąt miesięcy temu, podkreślił przede wszystkim zmianę możliwości finansowych.
– Myślę, że określenie „trochę inne realia” nawet nie oddaje sytuacji. To są bardzo inne realia. Kiedy byłem wcześniej dyrektorem sportowym Korony, było stabilnie. Nie mieliśmy wielkich pieniędzy ani budżetu na transfery, ale wszyscy znali sytuację, bo było to przedstawione przez ówczesnego prezesa Łukasza Jabłońskiego i nikt nie narzekał. Teraz jest zupełnie inaczej. Ostatni rok pokazał, że środki przeznaczone na okno transferowe były naprawdę solidne, a jakość piłkarska zespołu jest duża.
Jednocześnie zaznaczył, że letnie okno transferowe ma przynieść kolejne wzmocnienia.
– Przygotowujemy się do tego okienka rozsądnie, ale też jakościowo. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że chcemy pozyskać trzech naprawdę jakościowych piłkarzy, którzy jeszcze podniosą poziom zespołu. Kluczowe jest to, aby na każdej pozycji było dwóch zawodników rywalizujących ze sobą o miejsce w składzie i żeby poziom drużyny nie spadał po zmianach. Tą drogą chcemy iść.
Dyrektor sportowy zwrócił również uwagę na rozwój młodych zawodników i budowanie wartości transferowej klubu.
– Patrzymy również na to od strony biznesowej. Rozmawialiśmy z właścicielem o tym, że chcemy budować historię transferową Korony Kielce. Do tej pory udało się sprzedać zawodnika, którego miałem przyjemność sprowadzać, czyli Fornalczyka, i chcemy podążać właśnie tą drogą. Młodzi zawodnicy, zarówno z Akademii, jak i ci, których będziemy pozyskiwać, muszą wiedzieć, że drzwi Korony są otwarte. To od nich zależy, czy wejdą do tego zespołu z przytupem i będą walczyć o swoje miejsce. My damy im wszystkie możliwe narzędzia do rozwoju.
Golański przyznał, że większe możliwości finansowe powinny pomóc Koronie w rywalizacji o wartościowych piłkarzy na rynku transferowym.
– Mam nadzieję, że będzie łatwiej. Piłkarze często kierują się finansami i jest to zrozumiałe, bo każdy chce zabezpieczyć swoją przyszłość. Zawsze jednak najpierw wybierane są kluby walczące o europejskie puchary lub w nich występujące. To jest widoczne zdecydowanie w każdym okienku, że najpierw ci piłkarze tacy, którzy krążą po rynku, patrzą na te zespoły, które jednak są w europejskich pucharach, a później są właśnie te wspomniane finanse. Cieszę się, że będziemy mogli skuteczniej rywalizować o zawodników, ale nie zamierzamy tworzyć kominów płacowych ani narażać budżetu klubu na niepotrzebne ryzyko. Te tematy poruszaliśmy w trakcie rozmów z prezesem Leszkiem i właścicielem Łukaszem. Wiemy, na czym stoimy i jaką drogą chcemy podążać. Tak jak mówię, mam nadzieję, że te ruchy, które się uda zrobić, pomimo tego, że ten czas może nie jest idealny, nie chcę, żeby to zabrzmiało jak jakiejś alibi, bo akurat przy moim nazwisku nigdy nie będzie alibi, bo przychodzę tutaj i się podpisuję dwoma rękoma, że nieważne kiedy przychodzić, ważne, żeby coś zrobić i coś pozytywnego wnieść. Zrobimy wszystko, żeby podnieść aspekt sportowy tego zespołu
Zapytany o konkretne cele transferowe, wskazał trzy pozycje, które Korona chce wzmocnić przed nowym sezonem.
– Chcemy pozyskać lewoskrzydłowego grającego prawą nogą. Myślimy także o wzmocnieniu ataku, choć wraca do nas Daniel Bąk, na którego osobiście liczę, podobnie jak trener Zieliński. Chcemy jednak zwiększyć konkurencję. I też rozpatrujemy zawodnika do środka boiska, który tutaj będzie też takim, można powiedzieć, wentylem bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o grę defensywną.
Jednym z tematów konferencji były także możliwe rozstania z zawodnikami, którzy nie odegrali znaczącej roli w minionym sezonie.
– To zawsze nie są łatwe tematy, zwłaszcza gdy są piłkarze, którzy nie udowodnili swojej przydatności do zespołu. Ja też nie będę mówił o nazwiskach, bo prowadzimy negocjacje z określoną grupą zawodników. Na tę chwilę dotyczy to pięciu nazwisk. Chcemy dojść do porozumienia w sprawie ich dalszej przyszłości w Koronie Kielce. Jestem optymistą, bo staram się podchodzić do takich spraw zdroworozsądkowo. Ci zawodnicy również mają swoje ambicje, a siedzenie na trybunach i brak regularnej gry nie pomoże im w dalszym rozwoju. Myślę, że każdy z nich doskonale rozumie sytuację. Z jednej strony jest mało tego czasu, z drugiej strony akurat na szczęście jest mundial, a więc ten okres jakby troszkę się wydłużył. Mamy możliwość do tego, żeby z tymi piłkarzami mocniej podyskutować i przedstawić im plan na to dogadanie się. Dopóki nie mam jasnej deklaracji, nie mam podpisanego dokumentu, nie będę tutaj opowiadał, że z któryś z nich jestem blisko czy dalej, bo jeden dzień może zadecydować, że będę bliżej albo dalej
Golański odniósł się również do potencjalnych ofert za kluczowych zawodników zespołu.
– Nie lubię stwierdzenia, że są piłkarze nie na sprzedaż. Zawsze powtarzam, że każdego zawodnika można zastąpić. Oczywiście Xavier Dziekoński i Tamar Svetlin to bardzo ważne postacie dla naszego zespołu. Jeśli chodzi o Xaviera, wiem, za jakie pieniądze został sprowadzony i co mogłoby zadowolić klub, ale nie będę mówił o konkretnych kwotach. W przypadku Tamara sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo był najdroższym transferem w okienku i żeby to się wszystko skalkulowało ta oferta naprawdę musi być dobra, bo tutaj też przypuszczam, że właściciel podejdzie do tego też biznesowo. Jeżeli wyłożył na coś ogromne pieniądze, to też nie odda zawodnika za pieniądze, które zainwestował, tylko jakaś górka by się należała, bo po to też się to robi. Te ruchy robimy po to, aby później zespół miał korzyści na boisku, ale także po to, żeby później do kasy klubowej jakaś górka wpłynęła.
Golański został również zapytany o planowane zmiany w sztabie szkoleniowym. Jak przyznał, rozmowy w tej sprawie już trwają, a w najbliższym czasie przy zespole mają pojawić się nowe osoby.
– Rozmowy trwają już od kilku dni. Zmiany będą, choć trudno dziś powiedzieć, jak duże. Na pewno pojawi się kilka nowych twarzy i trochę przewietrzymy szatnię. Chcemy pomóc trenerowi Zielińskiemu, który jest bardzo doświadczonym szkoleniowcem. Jeśli będzie miał obok siebie asystentów, którzy wniosą świeżą energię i nowe spojrzenie, może to przynieść korzyści wszystkim. Tacy trenerzy również będą mogli wiele nauczyć się od Jacka Zielińskiego. Myślę, że połączenie doświadczenia z młodością może okazać się strzałem w dziesiątkę.
Nowy dyrektor sportowy podkreślił jednocześnie, że ostateczne decyzje będą podejmowane wspólnie z pierwszym trenerem.
– Jesteśmy obecnie na etapie kolejnych spotkań i rozmów. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której trener Zieliński nie miałby wpływu na wybór członków swojego sztabu. Wszyscy jedziemy na jednym wózku, który nazywa się Korona Kielce, i chcemy rozwijać ten zespół. Dlatego zdanie trenera będzie tutaj niezwykle ważne. Chcemy przedstawić kandydatów, żeby mógł się z nimi spotkać, porozmawiać, a dopiero później zapadną konkretne decyzje.
Jednym z tematów konferencji była także przyszłość najzdolniejszych zawodników rezerw, które zakończyły sezon na czwartym miejscu w III lidze – najlepszym w historii drugiego zespołu Korony.
– Rozmawialiśmy już o tym z trenerem Jackiem Zielińskim, trenerem Markiem Mierzwą, któremu przy okazji gratuluję tego wyniku, bo to naprawdę świetne osiągnięcie. Jestem też po rozmowach z dyrektorem Akademii Markiem Śledziem. Wspólnie będziemy decydować, którzy zawodnicy dołączą do pierwszego zespołu, którzy pojadą na obóz, a którzy być może zostaną wypożyczeni do wyższych lig.
43-latek zaznaczył, że rozwój młodych piłkarzy będzie jednym z ważniejszych elementów jego pracy.
– To temat, który został bardzo mocno zaakcentowany w Koronie Kielce. Chcemy wyznaczać młodym zawodnikom coraz bardziej ambitną ścieżkę rozwoju, tak aby pierwszy zespół mógł później realnie korzystać z ich potencjału. Myślę, że dwóch zawodników z drugiej drużyny pojedzie z nami na obóz, ale ostateczne decyzje zapadną w przyszłym tygodniu, gdy spokojnie wszystko przeanalizujemy.
Golański skierował również jasny przekaz do piłkarzy Akademii i rezerw.
– Drzwi pierwszego zespołu Korony Kielce są otwarte. Będziemy bardzo mocno przywiązywać do tego wagę i uważnie obserwować młodych zawodników. To jednak oni muszą sobie na tę szansę zapracować. Nie chodzi o to, żebyśmy kogokolwiek ciągnęli za uszy.
Paweł Golański został również zapytany o przyszłość zawodników wracających z wypożyczeni (Dawid Bąk, Jakub Kowalski, Jakub Budnicki i Adam Chojecki). Jak przyznał, klub ma już wstępny plan wobec każdego z nich, jednak ostateczne decyzje zostaną najpierw przekazane samym piłkarzom.
– Wszyscy wracają z wypożyczeń, także Miłosz Strzeboński. Mamy już przygotowany scenariusz dotyczący tego, kto pojedzie z pierwszym zespołem na obóz, a kto ponownie trafi na wypożyczenie. Nie każdy rozpocznie przygotowania z nami, ale najpierw informacje muszą usłyszeć zainteresowani zawodnicy. Dopiero później będziemy o tym mówić publicznie. Chcę, żeby komunikacja była transparentna i żebyśmy szczerze ze sobą rozmawiali.
Nowy dyrektor sportowy zdradził również, że rozmawiał już z Jackiem Zielińskim o możliwości wprowadzenia alternatywnego systemu gry.
– Uważam, że klub Ekstraklasowy powinien mieć przygotowany więcej niż jeden wariant ustawienia. Trener Zieliński jest na to otwarty i gotowy. Mamy trochę czasu, by przećwiczyć różne rozwiązania. Ostatecznie to trener będzie decydował, jakim systemem zespół będzie grał. Moją rolą jest wspieranie go swoim doświadczeniem i wiedzą. Na pewno będziemy wiele dyskutować, ale po to, by przynosiło to konkretne efekty.
O współpracę z Akademią Korony Kielce i jej dyrektorem Markiem Śledziem Paweł Golański został zapytany w dalszej części konferencji. Nowy dyrektor sportowy podkreślił, że podział obowiązków jest jasny, choć w przypadku drugiego zespołu obie strony będą musiały działać wspólnie.
– Rozmawialiśmy już na ten temat dwukrotnie. Podział jest bardzo prosty – Marek odpowiada za Akademię, a ja za pierwszy zespół. Jeśli chodzi o drugą drużynę, będziemy współpracować i dyskutować, bo to są naczynia połączone. Zawodnicy pierwszego zespołu, którzy nie będą regularnie występować w meczach ligowych, będą schodzić do rezerw, aby łapać minuty.
Jak zaznaczył, nad funkcjonowaniem drugiej drużyny nadal będzie czuwał trener Marek Mierzwa, a każdy zawodnik delegowany z pierwszego zespołu będzie miał jasno określone zadania.
– Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś schodzi do drugiej drużyny i ma zagwarantowane określone minuty niezależnie od postawy. Każdy zawodnik będzie miał konkretny plan i zadania do wykonania. Jeśli nie będzie realizował zaleceń trenera albo nie pokaże pełnego zaangażowania, trener będzie miał prawo podjąć decyzję o wcześniejszym zdjęciu go z boiska. To naturalne i tak powinno wyglądać.
Golański został również zapytany o emocje związane z nadchodzącym sezonem i coraz silniejszą rywalizacją w Ekstraklasie.
– Miejsca na pomyłki nie ma i nie będzie. Ostatni sezon pokazał, że w pewnym momencie pojawiły się nawet marzenia o europejskich pucharach. Nikt nie zabroni nam marzyć, bo ja zawsze byłem osobą, która podąża za marzeniami. Już jako piłkarz, a później także jako dyrektor sportowy, nawet gdy graliśmy w pierwszej lidze, mówiłem, że chciałbym kiedyś zobaczyć Koronę Kielce w europejskich pucharach. Ciężką pracą i pokorą będę do tego dążył. Oczywiście same słowa nic nie znaczą, bo wszystko weryfikuje boisko, ale jestem optymistą.
Jednocześnie zwrócił uwagę, że liga będzie jeszcze bardziej wymagająca niż w poprzednich rozgrywkach.
– Zdaję sobie sprawę, że ten sezon może być bardzo trudny. Do Ekstraklasy weszły dwie drużyny z Krakowa, a w Wieczystej są ogromne pieniądze, jest Wisła Kraków, czyli uznana marka. Nie można zapomnieć również o Śląsku Wrocław. Ta liga będzie niezwykle silna, ale my skupiamy się przede wszystkim na sobie. Mamy własne cele i chcemy się rozwijać. Jeśli zobaczymy, że wszystko idzie bardzo dobrze, będziemy zastanawiać się, jak zrobić kolejny krok naprzód. Nie chcę jednak budować atmosfery strachu. W piłce nożnej wiele zależy od ciebie. Jeśli jesteś w Koronie Kielce, to znaczy, że masz umiejętności, by grać w Ekstraklasie i powinieneś to pokazywać w każdym meczu.
W trakcie spotkania nie zabrakło również pytań o letnie okno transferowe i termin kompletowania kadry.
– Przygotowania zaczynamy 24 czerwca, a moim celem jest to, żeby do pierwszego dnia obozu kadra była już zamknięta. Do tego będę dążył. Oczywiście czasami warto na kogoś poczekać i jeśli uznam, że taki ruch ma sens, to tak właśnie zrobimy. Trener również będzie o wszystkim informowany. Przez cztery lata pracy na stanowisku dyrektora sportowego w większości przypadków udawało mi się dopinać kadrę jeszcze przed obozem. Zdarzały się pojedyncze wyjątki, jak w przypadku Fábio Ronaldo w Motorze, bo trzeba było się troszkę tam poprzepychać, żeby tego zawodnika ściągnąć, ale docelowo to się też obroniło w tym klubie, bo miał dobre liczby i na pewno zespołowi z Lublina pomógł w utrzymaniu.
Jak podkreślił, wszystkie ruchy transferowe mają być dokładnie przeanalizowane nie tylko pod kątem sportowym.
– Zrobię wszystko, żeby odpowiednio wcześnie pozamykać najważniejsze tematy, ale na pewno nie będziemy działać pochopnie. Każdy transfer musi być bardzo dobrze przygotowany. Ocenę sportową biorę na siebie, ale równie ważny jest dla mnie wywiad środowiskowy i charakter zawodnika. Czasami właśnie przez takie kwestie trzeba na kogoś dłużej poczekać. Istotna jest także ocena fizyczna. Wielu ludzi mówi, że nasza liga jest słaba, ale ja się z tym nie zgadzam. To bardzo wymagające rozgrywki i nie każdy piłkarz o wysokich umiejętnościach potrafi się w nich odnaleźć, ze względu właśnie na warunki fizyczne.
Pytany o kierunki poszukiwań nowych zawodników, Golański przyznał, że najchętniej sięgałby po piłkarzy z Polski, choć klub nie zamierza ograniczać się do jednego rynku.
– Chciałbym, żeby moim ulubionym rynkiem był rynek polski, choć wszyscy wiemy, że to często wiąże się z dużymi wydatkami. Nie zamykamy się jednak na żaden kierunek. Obserwujemy Hiszpanię, Portugalię, wybrane kraje bałkańskie, Rumunię czy Skandynawię. Mamy wiele rynków pod obserwacją. Zdarza się jednak, że rezygnujemy z bardzo dobrego piłkarza ze względu na kwestie charakterologiczne. Dla mnie ogromne znaczenie mają wartości Korony Kielce. Zawsze pytam potencjalnych zawodników i trenerów, co wiedzą o klubie, jakie wartości reprezentuje i jak postrzegają jego atmosferę. To się na pewno nie zmieni.
Dyrektor sportowy odniósł się także do przyszłości Pau Resty i Konstantinosa Sotiriou, których kontrakty zostały automatycznie przedłużone, ale klub chciałby zatrzymać ich na dłużej.
– Priorytetem jest obecnie skompletowanie sztabu szkoleniowego i przeprowadzenie transferów. To najważniejsze zadania na ten moment. Oczywiście będziemy również rozmawiać o nowych kontraktach. To bardzo ważni zawodnicy dla naszego zespołu i będę chciał przekonać ich do pozostania w Koronie na dłużej. Wiem jednak, że nie będzie to łatwe. Docierają do mnie różne sygnały, ale czas pokaże, jakie decyzje podejmą. Ja obu tych zawodników bardzo chętnie widziałbym w Koronie przez kolejne lata.
W dalszej części konferencji Golański potwierdził również, że sztab szkoleniowy zostanie wzmocniony o kolejnego specjalistę od przygotowania fizycznego.
– Philip Garvö na pewno zostaje w klubie. Uważam go za bardzo wartościowego fachowca i świetnego człowieka. Rozmawialiśmy przed jego wyjazdem na urlop i jesteśmy w stałym kontakcie. Jednocześnie mogę powiedzieć, że do sztabu dołączy jeszcze jedna osoba odpowiedzialna za przygotowanie fizyczne. Prowadzę rozmowy i przy jednym nazwisku jesteśmy już całkiem blisko porozumienia. Mam nadzieję, że uda się tę osobę sprowadzić do Kielc.
Potwierdził także, że w sztabie pozostaną Piotr Malarczyk i Mateusz Gwizd.
– Taki jest plan. Rozmawiałem o tym z trenerem Zielińskim i on również widzi ich w swoim sztabie. Zakres obowiązków będzie już ustalany przez trenera. W przypadku Mateusza wszystko jest jasne. Widzę, jak przez lata się rozwinął i jak pracuje z bramkarzami. Bardzo mnie to cieszy. Jeśli chodzi o Piotrka, większość kariery spędził w Koronie, teraz rozwija się jako trener i mam nadzieję, że będzie dużą wartością dla całego sztabu.
Na zakończenie pojawiło się jeszcze pytanie o Jakuba Żubrowskiego, którego nazwisko pojawiało się w medialnych spekulacjach dotyczących pierwszej drużyny.
– O Kubie słyszałem wiele dobrych opinii. Znam go jeszcze z boiska i wiem, że był dobrym piłkarzem, ale też bardzo inteligentną osobą. Na ten moment nie mogę jednak potwierdzić takiego scenariusza, bo ten temat nie był poruszany z trenerem Zielińskim. Nie zamykamy mu drogi do pierwszego zespołu, ale obecnie skupiamy się na innych rozwiązaniach.

Napisz komentarz
Komentarze