KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Wikęd Luzino 2:1 (0:1)
0:1 Filip Sosnowski 35 minuta
1:1 Piotr Łazarz 63 minuta - z rzutu karnego
2:1 Robert Ziętarski 70 minuta -samobójcza
KSZO 1929: Klebaniuk – Marcinkowski, Łazarz, Lis – Goc (59′ Kroczek), P. Czajkowski, Nowak (89′ P. Lisowski), Horzhui – D. Lisowski (79′ Górski), Belych (79′ Zięba) – Lepiarz.
Zespół Łukasza Tarkowskiego rozpoczął mecz dość odważnie, już od pierwszych minut stwarzając sytuacje podbramkowe. Niestety, próby Horzhuia, Lepiarza, Goca czy Belycha nie przyniosły rezultatu. Najgroźniejsze z nich to strzał Belycha w słupek oraz dośrodkowanie, po którym centymetrów brakło, aby Lepiarz lub Goc wepchnęli futbolówkę do siatki. Stara piłkarska prawda mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, tak było i tym razem. W 35 minucie goście zapuścili się w okolice pola karnego KSZO. Dośrodkowanie i celny strzał głową Filipa Sosnowskiego wyprowadził Wikęd na prowadzenie. Przed przerwą pomarańczowo-czarni nie zdołali skutecznie odpowiedzieć rywalom.
Druga część meczu rozpoczęła się od jeszcze odważniejszych ataków piłkarzy KSZO. Po jednej z akcji piłkę ręką zagrał obrońca gości i w 63 minucie sędzia Patryk Świerczek zarządził, pomimo protestów piłkarzy Wikędu rzut karny. Podobnie jak w ostatnim spotkaniu ze Spartą Kazimerza Wielka pewnym wykonawcą jedenastki okazał się Piotr Łazarz. Niesieni dopingiem kilku tysięcy gardeł ostrowczanie atakowali dalej. Efekt przyszedł już w 70 minucie. Jarosław Lis wykonywał rzut wolny z prawej strony boiska. Dośrodkowanie pomocnika KSZO sprawiło sporo problemów rosłym obrońcom zespołu z Luzina. Ostatecznie piłkę do własnej bramki skierował najwyżej wyskakujący w polu karnym Robert Ziętarski i na trybunach stadionu przy Świętokrzyskiej zapanował szał radości, W ostatnich minutach goście walczyli o zmianę niekorzystnego wyniku, piłkarze KSZO umiejętnie się bronili i to oni mieli dogodniejsze sytuacje na zdobycie kolejnych bramek, W szczególności były to dwa rajdy Dawida Kroczka, który od linii środkowej ścigał się z obrońcami Wikędu. Niestety w obydwu sytuacjach goście zdołali w ostatnich chwilach zablokować strzały napastnika KSZO.
Wygrana pomarańczowo-czarnych była całkowicie zasłużona, to piłkarze KSZO lepiej operowali piłką i stwarzali sytuacje bramkowe. Martwić może słaba skuteczność zespołu, ale do tego powinniśmy się już przyzwyczaić, ponieważ taka sytuacja trwa niemalże od początku sezonu.
W finale baraży KSZO zmierzy się w dwumeczu z drugoligową Resovią Rzeszów. Pierwszy mecz w sobotę o godzinie 17 w Ostrowcu, rewanż we wtorek o 19 w Rzeszowie. Zwycięzca rywalizacji w nowym sezonie zagra w II lidze, przegrany grać będzie poziom niżej.

Napisz komentarz
Komentarze