Spotkanie dobrze rozpoczęło się dla kieleckiej ekipy, ponieważ pierwszą bramkę zdobył Julien Bos. Kolejne dwa ataki w wykonaniu Industrii nie były już jednak udane i rywale po chwili doprowadzili do wyrównania.
Taki stan rzeczy nie utrzymał się zbyt długo. Rywale w pierwszych fragmentach popełniali sporo błędów, co było wykorzystywane w kontrach przez graczy mistrzów Polski. Dobrze dysponowany od początku był Julien Bos, dla którego był to nieoficjalny debiut w barwach Industrii. Francuz po czterech minutach miał na koncie już dwa gole i asystę.
Po stronie słoweńskiej drużyny fantastycznie prezentował się za to Žiga Mlakar. Prawy rozgrywający odpowiadał za sześć z pierwszych ośmiu bramek swojego zespołu. W Industrii bardzo dobrze za to wyglądała gra z obrotowym, Artsemem Karalekiem, który otrzymywał wiele podań od partnerów.
„Żółto-biało-niebiescy” pod koniec pierwszego kwadransa przyśpieszyli w ataku, a dodatkowo zaczęli nieco lepiej prezentować się w obronie, dzięki czemu odskoczyli w pewnym momencie na trzy bramki. Jednocześnie trzeba jednak zaznaczyć, że wynikało to również z wielu strat Celcje, ponieważ sam Dejan Milosavljev nie miał zbyt wielu udanych interwencji.
Szansę do pokazania się w tej pierwszej połowie otrzymywali wszyscy zawodnicy z pola. Zresztą Krzysztof Lijewski zapowiadał, że wykorzysta te sparingi na przetestowanie każdego gracza.
Trzeba jednak przyznać, że mimo gry w zupełnie nowym zestawieniu, z wieloma nowymi szczypiornistami, gra Industrii w pierwszej połowie wyglądała dobrze. Przewaga zespołu z Kielc z czasem zaczęła rosnąć – w 21. minucie prowadzili 19:14. Na przerwę oba zespoły zeszły ostatecznie przy wyniku 26:20.
Po przerwie jako pierwszy trafił Uroš Milićević. Zresztą zawodnik Celje po chwili rzucił ponownie, a sam początek drugiej odsłony sparingu był dla Industrii nieudany, ponieważ Słoweńcy zdobyli dwie szybkie bramki z rzędu. Na szczęście podopieczni Lijewskiego błyskawicznie odzyskali kontrolę i odpowiedzieli dwoma trafieniami, autorstwa Benoît Kounkoud i Aleksa Vlaha.
Dobre wejście w mecz miał także Adam Morawski, który po zmianie stron zastąpił Dejana Milosavljeva. Polski bramkarz zanotował trzy udane obrony, a to napędzało ataki Industrii. W ofensywie królował natomiast Vlah, który raz po raz trafiał do siatki. Świetnie wyglądała zwłaszcza współpraca pomiędzy słoweńskim rozgrywającym a Piotrem Jędraszczykiem.
Wraz z upływem minut przewaga Industrii coraz bardziej się powiększała. Mistrzowie Polski byli skuteczni w ataku i obronie, świetnie bronił Morawski, a Celje popełniało mnóstwo błędów i notowało wiele strat. Każda taka pomyłka była bezwzględnie wykorzystywana i na kwadrans przed końcem meczu kielczanie prowadzili już dziesięcioma golami (37:27).
Ostatnie minuty upływały już pod pełną dominacją Industrii Kielce, a różnica klas była wyraźna. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wygraną drużyny prowadzonej przez Krzysztofa Lijewskiego aż siedemnastoma trafieniami (49:32). MVP spotkania wybrany został kapitan zespołu, Artsem Karalek.
W drugim półfinale RK Zagrzeb okazał się lepszy od gospodarza turnieju, MOL Tatabánya, wygrywając 29:26. To oznacza, że rywalem Industrii w finale turnieju Fresh Corner Cup będzie właśnie chorwacka drużyna. Ten pojedynek odbędzie się w piątek, 14 sierpnia, a początek zaplanowano na godzinę 19:00.
Industria Kielce – Celje Pivovarna Laško 49:32 (26:20)
Industria Kielce: Morawski, Milosavljev, Kaleta – Yusuf 4, Jędraszczyk 4, Klarica 2, Kounkoud 2, Bos 5, Latosiński 2, Karalek 9, Rabczyński 8, Vlah 8, Monar 4, Jarosiewicz 1, Nahi.
RK Celje Pivovarna Lasko: Češek – M. Mlakar, Gaberšek, Mazej 3, Anziš 4, Uzunchev, Grabar, Planteu 3, Soršak 3, Miličević 6, Kačičnik, Hurtado Vergara, Korošec 2, Ž. Mlakar 9, Ključanin 1, Heiss 1.

Napisz komentarz
Komentarze